Ot, czasy nastały, czyli I światowa wojna wirusowa
12 kwietnia 2020

Aby Polska nie zgineła w ostrym cieniu mgły

W poprzedniej kampanii Andrzej Duda nazwał swojego rywala „strażnikiem żyrandola”. Po wygranych wyborach, sprytnie stróżowanie nie tylko nad żyrandolem ale i samym sobą powierzył wszechmogącemu prezesowi. Kiedy jego poprzednik gasił światło w pałacu, niestety, ale tylko wydawało się, że już gorzej być nie może. Przed tymi wyborami beznadziejna konkurencja sprawiła, że tak jak wtedy urzędujący prezydent nie miał z kim przegrać. Na moment nadzieją był Szymon Hołownia. Nie dlatego, że jako zawodowy komediant mógłby dobrze dogadywać się z ukraińskim kolegą, ale za poruszenie sprawy śledztwa smoleńskiego. Niestety, ale stchórzył, a ponieważ także fizycznie jest dość podobny do Dudy, to bez sensu byłyby wydatki na nowe pieczątki, wizytówki, no i te długopisy. Wyraźny trzask żyrandola usłyszano kiedy do wyborów na prezydenta Polski dołączył prezydent Warszawy, co kiedyś już się stało i sukcesem okazało. Pięć lat temu pomógł w tym Dudzie ostry cień mgły smoleńskiej, pod którym od 10 lat Polki i Polacy są ogłupiani bzdurnymi oskarżeniami, które zrujnowały nie tylko dobrosąsiedzkie relacje z Rosją, ale też z państwami Unii Europejskiej. Obecna sytuacja przypomina trochę czasy rozbiorów. Wtedy protektorką polskiego króla była jego kochanka caryca Katarzyna, teraz protektorem polskiego prezydenta jest kochający Polskę amerykański prezydent. Tamta miłość skończyła się dla Polski bardzo nieszczęśliwie i z tą może być podobnie. Naiwność, głupota czy może przekupstwo, powoduje że bezpieczeństwo kraju opiera się na mocarstwie, którego prezydent nie tak przecież dawno, sprzedał Polskę Stalinowi. W dodatku od tamtej, II światowej, USA nie wygrały ani jednej wojny, zawsze zostawiając po sobie tylko zrujnowane kraje. Wiele na temat amerykańskiej lojalności mogą powiedzieć Kurdowie, którzy są dla Ameryki chyba nawet ważniejsi niż Polska. Na zwykle małomiasteczkowej trasie Dudabusu, znalazł się jednak tym razem nawet Waszyngton. Dzięki temu Kazik ma temat na nową piosenkę, bo wygląda na to, że głównym celem tej podróży było zrobienie nowej fotki, aby ukoić ból po wyśmiewanej tamtej. A Kazika przecież też boli, że nie rozliczył się z fanami w Toronto, a teraz nie może za ocean nawet przylecieć, nie mówiąc już o koncertowaniu. Znów czyjś ból jest większy niż jego. OczywiścieTrzaskowski ma swoje plusy ujemne i dodatnie. Nawet jeżeli może trochę za wiele uwagi poświęca seksowi Biedronia czy klimaterium Grety, to są to ideologie tak niedorzeczne, że do ich wyeliminowania wystarczy ich ignorowanie. Jednak działalność obecnego rządu stwarza realne zagrożenie bezpieczeństwa kraju i potrzebna jest tu raczej lupa nad nim, a nie zdalnie sterowany długoPiS . Aby w Polsce prawo i sprawiedliwość nie było tylko przewrotną nazwą partii, przynajmiej o dwóch zwykłych posłach powinno się zacząć mówić jako Antoni M. I Jarosław K. W pierwszej turze, głosami w olbrzymiej wiekszości małomiasteczkowego elektoratu przewagę uzyskał urzędujacy prezydent. Czy to dzięki cieniowi mgły czy debacie prezydenckiej, na której pytano: czy lekcje religii powinny przygotować do komunii? Pytanie dość dziwne, ale czy nie jest czasami zaszyfrowanym przekazem, że lekcje TVP mają przygotować Polaków do komuny? Dogrywka tak jak w sporcie, wcale nie musi się zakończyć takim samym wynikiem, nawet gdy gracze jednej z drużyn są nie całkiem fair. Teraz można tylko zaapelować do małomiasteczkowych wyborców, o chwilę refleksji nad tym, czy po nie daj Boże, po wytyczeniu nowych granic, 500+ nadal będzie wypłacane w rublach i czy toruńskie media będą mogły nadawać w języku polskim. Oczywiście, trzeba im oddać, że to oni ponosili największe ofiary naprawiając skutki polityki pałacowych lokatorów, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nastały takie czasy kiedy walka o niepodległość za pomocą kosy jest już niemożliwa. Uważajmy więc aby stawiając krzyżyk przy jednym z nazwisk nie przekreslić nim jednocześnie Polski, która wyobcowana z europejskiej wspólnoty, może też zostać wymazana z mapy Europy.

1 Comment

  1. Zbyszek pisze:

    Za moment zakończą swoje nieszczęśliwe kadencje, pozostający na przeciwstawnych biegunach ważności w świecie, prezydenci D.Trump i A.Duda, którzy okazali się moimi dużymi politycznymi rozczarowaniami. Zanim pożalę się na prezydenta Dudę, króciutko o amerykańskim prezydencie, z którym na początku sympatyzowałem i nawet chciałem iść na piwo. Wiedziałem że jest politycznym ignorantem, ale łudziłem się że jako przedstawiciel biznesowej elity amerykańskich miliarderów posiada na tyle bogatą osobowość, że z przyswojeniem tajemnej wiedzy politycznej nie będzie miał żadnych problemów, a biznesowe doświadczenie przysporzy jemu dodatkowych atutów. Niestety okazało się że amerykańscy miliarderzy ( a przynajmniej D.Trump) intelektualnie nie wiele różnią się od rosyjskich oligarchów i wniosek z tego płynie jeden – nigdy więcej takich biznesmenów na prezydenckich urzędach!. A teraz o naszych polskich wyborach. Przed poprzednimi w 2015 roku prezes Kaczyński wyciągnął A.Dudę z kapelusza i rzucił na wyborcze pożarcie B.Komorowskiemu, wtedy 70% pewniakowi do reelekcji. Ale ten posłuchał podszeptów A.Michnika, że jak do wyborów nie przejedzie na pasach ciężarnej zakonnicy, to nie musi się wysilać bo wygraną ma jak w banku i zamiast przedwyborczo wiecować, jeździł na polowania. A gdy po pierwszej turze zorientował się że przegrywa z mało znanym doktorantem z Krakowa, dobił się radą dla młodego marnie zarabiającego wyborcy, którego nie stać było na wynajmowanie mieszkania, żeby zmienił pracę na lepiej płatną, wziął kredyt w banku i kupił mieszkanie własnościowe – rada genialna w swojej prostocie, ale wyborczo zabójcza. Trzeba oddać protegowanemu Kaczyńskiego, że w tamtej kampanii , jakże innej od obecnej, był naprawdę wielki i nawet ja, nie głosujący na niego antypisowiec byłem pod wrażeniem jego erudycji i kampanijnej sprawności, ale gdy tylko przekroczył progi prezydenckiego pałacu skarlał niemożebnie.
    A.Duda każdą swoją decyzją, każdym złożonym podpisem starał się odwdzięczyć prezesowi Kaczyńskiemu za dostanie prezydenckiej szansy i ta jego służalczość była aż niestrawna, a głupstwa które wygadywał tu i ówdzie za granicą, jeszcze długo będą się śnić po nocach jego akademickim profesorom. I o zgrozo ten bardzo słaby, niesamodzielny i pusty intelektualnie polityk ma olbrzymią szansę na reelekcję! Dlaczego sami sobie chcemy zgotować taki los? Socjologowie odpowiadają, że jako naród jesteśmy dwa w jednym, a linia polaryzacji przecina polskie społeczeństwo na dwie, prawie równe połowy i w zależności, która połówka liczniej zagłosuje, tej będzie prezydent.
    Od siebie dorzucę, że najczęściej głosujemy przekornie, zamiast kandydata z większym potencjałem, gwarantującego lepsze postrzeganie w świecie i rozważne decyzje, wybieramy podobnego do większości z nas swojaka, a gafy które raz za razem będzie popełniał taki prezydent nie tylko nas nie zawstydzają, ale wręcz dowartowościują. Kolejna pięciolatka z Dudą będzie dla mnie ciężka do przeżycia, ale trochę się pocieszam, że chociaż D.Trump zostanie potraktowany w amerykańskich wyborach tak jak na to zasługuje, a zwycięski J.Biden przywróci Amerykanom normalność, bo w Stanach mieszka ważna część mojej rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to a friend