Już wkrótce: 27 finał WOŚP w Mississauga. Damy radę!
4 lutego 2018
Święto niepodległości w Toronto – jak, gdzie, kiedy?
4 marca 2018

IPN – Instytut Problemów Niepotrzebnych

Chociaż wyrzuty sumienia zwykle powodują chęć zadośćuczynienia, to zdarzają się też tacy winowajcy, którzy próbują je zagłuszyć oskarżaniem tych znających prawdę. A tę, o Holokauście, znali wtedy Polacy, którzy razem z Żydami byli ofiarami niemieckiego ludobójstwa. Zdołali powiadomić o tym amerykański rząd, który jednak na wołanie o pomoc nie zareagował. Tak samo jak w maju 1939 roku, kiedy przepędził niemieckich Żydów uciekających przed zagładą. Ich amerykańscy rodacy, byli zbyt wpływowi, aby odbyło się to bez ich akceptacji. Wyobraźmy sobie jednak, co by to było, gdyby statek „St.Luis” nie został wpuszczony do polskiego portu. Dlatego „polskie obozy zagłady” były nie tylko sposobem, na ukrycie niewygodnych faktów, ale też pomagały w roszczeniach majątkowych. Mieliśmy doskonałą okazję na zakończenie tej kampanii oszczerstw, kiedy tekst o polskich obozach podsunięto amerykańskiemu prezydentowi, a ten odczytał to, bezmyślnie czy rozmyślnie, kto to wie. Stało się to podczas uroczystości uhonorowania Polaka, który powiadomił o zbrodniach w okupowanej Polsce, tego samego prezydenta, który nie wpuścił wspomnianego statku do Ameryki. Obecni tam polscy dyplomaci milczeli, tchórzliwie czy zdradziecko, kto to wie. Co z tego, że Obama później przeprosił. Cały ten system właśnie tak działa. Najpierw fałszywy przekaz, a potem wymuszone przeprosiny, o których już mało kto się dowiaduje. Dość sprawiedliwie prawdę o tamtych czasach oddał nie kto inny, ale Adam Michnik w  „Gazecie Wyborczej” w 2001 roku. Oto fragment tego artykułu: „Kiedy indziej na moście Kierbedzia Niemiec spostrzegł Polaka dającego jałmużnę żydowskiemu głodomorowi, dziecku. Przyskoczył i rozkazał Polakowi wrzucić dziecko natychmiast do wody, inaczej on sam zastrzeli i żydziaka, i niewczesnego jałmużnika.- Nic mu nie pomożesz – szydził – ja go zabiję tak czy tak. On nie ma prawa tu być. Ty albo możesz odejść, jeśli go utopisz, albo cię zastrzelę. Rachuję do trzech. Uwaga. Raz… Dwa…Polak nie wytrzymał, załamał się, rzucił dzieciaka przez poręcz do rzeki. Niemiec poklepał go po ramieniu. Braver Kerl. Rozeszli się. W dwa dni potem Polak się powiesił”. Jakby jeszcze Michnik wspomniał jak żydowscy oprawcy z UB mordowali po wojnie Polaków, wcale nie mając do głowy przystawionego sowieckiego pistoletu, zasłużyłby na tytuł: sprawiedliwego wśród dziennikarzy świata.  Niestety nie wspomniał, może dlatego artykuł ten opublikował też New York Times. Jednak cenzura, w tym kraju wolności słowa, usunęła treści pozytywne Polakom. Dlatego, bo teraz historię Holokaustu piszą na nowo nie Polacy, ale amerykańska finansiera, której udział w finasowaniu hitlerowskich Niemiec jest do dziś przemilczany. Cel jest raczej jasny: ponieważ rzeczywisty sprawca Holokaustu już zapłacił, to trzeba znaleźć następnego płatnika. Tymczasem prezes Polski, wykombinował sobie, że ta ustawa nie tylko wszystko załatwi, ale przede wszystkim jeszcze bardziej podniesie słupki partyjnego poparcia. Tylko, że słupki te podnoszą ci, którzy ustaw raczej nie czytają. I tak ustawa, która bardziej niż aktem jest bublem prawnym, została zatwierdzona, jak to się teraz odbywa, po ciemku, o drugiej w nocy. Może dlatego nie dostrzeżono, że nie dotyka ona sedna problemu, czyli przypisywania nam tych obozów, ale swoją ogólnością przyczynia się do ponownego rozdrapywania, już prawie zabliźnionych ran z koszmarnej przeszłości. Całkowicie niezrozumiałą jest w niej „amnestia” dla tak zwanych artystów. Przecież nie trudno zauważyć, że wielu z nich braki talentów nadrabia prowokacją. To dzięki polskim filmom, z „Pokłosiem” na czele, te „polskie obozy” są jednym wiarygodne, a dla innych wygodne. I to oni są szmalcownikami dużo większymi niż ta brukselska Róża. Tymczasem  polska telewizja produkuje szmirowate seriale o średniowieczu. Chociaż może to i lepiej, bo jakby, przy jej obecnym poziomie, wzięto się tam za filmy na ten temat, to mogłoby być jeszcze gorzej. Przy okazji przekonujemy się, jak możemy liczyć na sojuszników. Ten największy, który ukazał się niedawno Polakom, na parę godzin w Warszawie, prawił  im same komplementy. Teraz zamiast podsunąć niektórym, zarówno w Waszyngtonie,  Jerozolimie jak i Warszawie, skuteczny na takie przypadki, polski środek (czyt. prawda.ca z grudnia 2016)  już  nie chwali, a grozi. Parę lat temu, po publikacji w „Toronto Star” artykułu o „polskich obozach” znajomy Portugalczyk zapytał czy rzeczywiście Polacy to zrobili. Trzeba było sporo mu tłumaczyć jak to było naprawdę. Teraz obejrzał filmik, w którym trzy żydowskie pokolenia wykrzykują z nienawiścią: „polski Holokaust”. No i Portugalczyk czuje się przez Polaka oszukany. Lecz nawet jeżeli chciałby sam zapoznać się z naszą historią, to w torontońskiej bibliotece z pewnością znajdzie raczej książki Grossa, odznaczonego orderem za zasługi dla Rzeczypospolitej. Opracowania te, jednak tylko potwierdzą to co zobaczył w tym filmiku. Ale, że filmik ten jest dziełem artystycznym, jest w stanie dowieść każdy prawnik, a ci żydowscy w odwracaniu kota ogonem są najlepsi. I o tym powinien wiedzieć miłośnik kotów, zarządzający Polską.

1 Komentarz

  1. Zbyszek napisał(a):

    Jarosław Kaczyński ze swoją partią to nie moja polityczna bajka, ale zamiast się cieszyć z ich kompromitujących wpadek, odczuwam zażenowanie i wstyd, że władzę w Polsce sprawują politycy bez klasy i bez wyobraźni. Już się zdążyłem pogodzić z groteskową rzeczywistością, że nasz rząd to kukiełkowy teatrzyk, w którym za wszystkie sznurki pociąga genialny reżyser-prezes, ale do licha!- dlaczego ta teatralna trupa jest tak koszmarnie amatorska? Autorem nieszczęsnej IPN-owskiej ustawy jest wszędobylski i wszystkowiedzący wiceminister Jaki, 33-letni politolog z zerową wiedzą prawniczą, który zaimponował Prezesowi swoją bezkompromisową i stanowczą postawą jako przewodniczący komisji weryfikacyjnej ds.reprywatyzacji. Komisja w ekspresowym tempie rozpatruje reprywatyzacyjne decyzje podjęte z naruszeniem prawa, ogłasza nieważność wyroków sądowych i jakoby przywraca kamienice miastu i wyeksmitowanym lokatorom. W przekazie telewizyjnym obrady komisji, to jak brazylijska telenowela z dobrym i sprawiedliwym szeryfem w roli głównej, którą oglądają miliony wzruszonych ale jednocześnie wściekłych na platformerskich włodarzy stolicy sympatyków PiS-u, tyle tylko, że efekty i finansowe skutki poczynań tej komisji ocenią dopiero sądy i na końcu się okaże, że może i szeryf ma dobre serce, ale szybciej działa niż myśli, więc nie wiele skutecznie załatwił, a kosztowało krocie…
    Po międzynarodowym blamażu premiera Morawieckiego i kategorycznej reakcji amerykańsko-izraelskiej na uchwaloną ustawę , Prezes zaniemówił, wiceminister Jaki zapadł się pod ziemię, a prezydent czeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, więc za obronę tego ustawowego bubla wzięli się PiS-owscy żołnierze z dalszych szeregów, I tak senator Bonkowski wygrzebał gdzieś w internecie hitlerowską , obrzydliwą agitkę o tym jak Żydzi Żydów gonili do komór gazowych i opublikował ją na swoim Facebooku jako dowód, że premier Morawiecki miał rację w Monachium wymieniając Żydów również jako sprawców… Tytuł senatorski brzmi dumnie, ale w tym przypadku nosi go facet po zawodowej szkole, stolarz z zawodu, którego na listy wyborcze wpisał sam Prezes, a wybór przyklepała ponad 60-cio tysięczna rzesza wyborców! Czy Mrożek mógłby coś takiego wymyślić? Pomimo międzynarodowych wpadek smoleńskich szopek rocznicowych, pomników budowanych bezprawnie i pokryjomu oraz przyznania sobie niebotycznych nagród, sondażowe prognozy ciągle dają PiS-owi 40-sto procentowe poparcie i tym samym wróżą kolejną kadencję dla Prezesa, wiceministra Jakiego i senatora-stolarza – strach się bać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to a friend