Donos na Bełza czyli w KPK jak w San Francisco
8 listopada 2014
Wyborcze porady, dorady
7 października 2015

Magdalena, Ida i Mary czyli Prawda na Dzień Kobiet

Recepta na odchwaszczenie Polski: Ogórek

ogorObserwując obecnego prezydenta można dojść do wniosku, że do sprawowania tego urzędu wystarczy tylko trochę szczęścia. Chociaż akurat w jego przypadku bardzo pomogło mu nieszczęście. Z tej kadencji zostaną zapamiętane gafy, błędy ortograficzne, bezkoronny orzeł z czekolady i święto narodowej flagi w różowych barwach. Wygląda na to, że nie dotrzymał nawet danej wyborcom obietnicy zaprzestania polowań na czas sprawowania urzędu. Ponad połowa Polaków skłonna jest jednak wybrać go na drugą kadencję. Czy tak mało wymagają od swojego prezydenta? Czy po prostu nie ma odpowiedniego kontrkandydata, kiedy to zwycięża opcja mniejszego zła. Lecz większym złem jest, że od ponad dekady Polska znalazła się w potrzasku dwóch wywodzących się z Solidarności partii, którym pojęcie solidarności nawet w najważniejszych dla kraju sprawach stało się zupełnie obce. Polska stała się krajem, w którym jak za PRL-u skompromitowanych polityków się nie usuwa lecz przesuwa, chociaż tamci nie byli aż tak bezczelni. Mamy więc marszałka sejmu, który twierdzi, że przejechał swoim prywatnym samochodem dwa razy dookoła świata lub ministra spraw zagranicznych, który nie rozróżnia frontu ukraińskiego od Ukraińców. Gdyby tak, nie daj Boże przytrafiło się jakieś nieszczęście, to przecież ten „kierowca stachanowiec” zostałby prezydentem. Chociaż za najpoważniejszego konkurenta Komorowskiego uchodzi Andrzej Duda to jego zwycięstwo nie tylko nie zmieniłoby niczego, ale też nie jest wiarygodny bo zbyt sterowany przez prezesa Jarosława, który swą własną wiarygodność już dawno utracił. W tej sytuacji czasami ośmieszany pomysł „starego komucha” Millera jest całkiem rozsądny. Kandydatka SLD Magdalena Ogórek wykształceniem czy znajomością języków dorównuje, a nawet może przewyższa swoich konkurentów. Ponadto po 25 latach III RP kiedy to po solidarnościowych ideałach zostały tylko sienkiewiczowskie ch… d… i kamieni kupa, trudno traktować wszystkich byłych towarzyszy jako wrogów narodu. Niestety, ale najgorszym prezydentem elektem był dotychczas przewodniczący Solidarności, a chyba jednak najlepszym były sekretarz PZPR. Kwaśniewskiego wprawdzie nękały różne „choroby”, ale rozgrzeszyć go może to, że zarazki polewał mu biskup Głódź. Teraz rozkochani w Matce Boskiej Królowej Polski rodacy nie wiadomo dlaczego nie mogą jakoś oswoić się z tym, że prezydentem ich kraju mogłaby zostać młoda, mądra i urodziwa kobieta. A przecież rządem kieruje prowincjonalna lekarka z układu, która swoją pozycję zawdzięcza tylko tym, że opatrywała nogi grającym w gałę kopaczom. Czy te 25 lat wolnych wyborów nie nauczyły nas, że wszystkie deklaracje przedwyborcze nie są warte funta kłaków, obojętnie kto je wygłasza? Jedyną chyba nadzieją aby rozpocząć odchwaszczanie Polski jest wybór właśnie Magdaleny Ogórek. Same chwasty wyraźnie się tego obawiają bo aktaki na nią są o wiele większe niż na innych czasami karykaturalnych kandydatów. Czy Polacy wykorzystają szansę zależy tylko od nich. Na następną będą musieli poczekać długie pięć lat, w ciągu których ciągle będą oglądać w telewizorach obleśnych „Miśków” Kamińskiego i innych, a marszałek Sikorski będzie sobie jeździł i jeździł swoim autem dookoła świata.

Przychodzi Ida do Oskara

idaO tej nagrodzie z fabryki snów śnią wszyscy w filmowej branży bo otrzymywali ją tylko najlepsi. Aż do czasu kiedy do sztuki zaczęła się wtrącać polityka, tak zwana poprawność i próby załatwienia przy tej okazji różnych spraw. Jedną z nich jest dość mocno ostatnio propagowany polski antysemityzm. O co tu chodzi, skoro nawet amerykańskiemu prezydentowi wpisano w przemówienie zdanie o polskich obozach? Na pewno jak zwykle o pieniądze bo niewiadomo, lub wiadomo dlaczego dopiero teraz w amerykańskich sądach toczą się procesy o odszkodowania za zniszczone przez nazistów kamienice. Nazistów, nie Niemców bo ci już zapłacili i otrzymali rozgrzeszenie. Choć tych nazistów trudno teraz odnaleźć, to są Polacy, którzy pozwolili im mordować, rabować i budować na terenie swojego kraju obozy koncentracyjne. W sądzie łatwiej wygrać jak pozwanym jest złoczyńca. Jednym ze sposobów aby to osiągnąć jest film, a jak jeszcze zrobią go w Polsce, propagandowy sukces murowany. „Pokłosie” i „W ciemności” były zbyt grubymi nićmi szyte i słabe artystycznie, więc akademia nie mogła aż tak narażać swej reputacji. „Ida” jest inna, chociaż film ten podoba się przede wszystkim tym, którzy go nie oglądali i są oburzeni, że Polacy nie potrafią cieszyć się z pierwszego w historii Oskara. Ten dość kiepski i nudny film niektórzy nazywają poetyckim. Czy dlatego, że poezja też potrafi często być kiepska i nudna? Jednak czy w czasach kiedy obieranie kartofli w galerii ktoś uznaje za sztukę, może cokolwiek dziwić? Z pewnością gdyby w nim nie było wątków polskiego antysemizmu nikt na to poetyckie dzieło nie zwróciłby uwagi. Pawlikowski w Anglii przyjaźnił się ze stalinowską zbrodniarką Heleną Wolińską, która w filmie tym jest ciotką Idy. Nie mógł nie wiedzieć, że kiedy Polska zwróciła się o jej ekstradycję, angielskie media pytały: czy w kraju Auschwitz może ona liczyć na sprawiedliwy proces?. Dlatego tłumaczenie, że nie jest to film historyczny i tylko dlatego nie umieścił żadnych informacji o czasach kiedy miały miejsce przedstawione w nim wydarzenia nie jest wiarygodne. Drobiazgiem jest ta wzmianka o pijanych Polakach w oskarowym przemówieniu. Może ten też obywatel brytyjski mieszkając tam nie wychodził na ulicę i nie widział tabunów pijanych Anglików? Tuż przed wybuchem wojny na statku „St.Luis” tysiąc żydowskich uciekinierów przypłynęło do Ameryki. Od Florydy do Nowej Szkocji, żaden port ich nie wpuścił. Tych, którzy zginęli zmuszeni do powrotu do Europy było więcej niż ofiar takich przypadków jaki pokazano w „Idzie”. Dobry temat na film. Jakby chodziło o polski port, byłaby szansa na następną statuetkę . Więc cieszyć się czy nie z tego idowego Oskara? Można się i cieszyć, bo polskie przecież nazwisko statystyki nam poprawi, jednak do oglądania kanadyjskich znajomych nie namawiać, bo potem mogą się bać pojechać z nami do lasu na kamping.

Nie tylko o Mary Wagner

maryMary Wagner, która usiłuje przekonać kobiety wchodzące do klinik aborcyjnych do zaniechania tego czynu, jest chyba bardziej znana teraz w Polsce niż w rodzinnej Kanadzie. Przyczynił się do tego Grzegorz Braun, kandydat na prezydenta RP lub króla Polski, który nakręcił o niej film „Nie o Mary Wagner”. Osobiście prezentował go podczas niedawnej wizyty w Ontario. Problem w tym, że do obowiązków prezydenta kraju należy czuwanie nad przestrzeganiem obowiązującego prawa. A ono zarówno w Kanadzie jak i Polsce dopuszcza aborcję w określonych w nim przypadkach. Mary Wagner prawo to łamie wkraczając na tereny prywatnych klinik, które działają zgodnie z prawem. Można dyskutować o wyroku jaki otrzymała lub jeszcze otrzyma za naruszenie reguł tego pierwszego, ale faktem jest to, że  popełniła wykroczenie. Czy kandydat na prezydenta Polski powinien pochwalać łamanie prawa w kraju, który odwiedza? Tak naprawdę nie ma przecież zwolenników aborcji. Sama w sobie jest złem z czym wszyscy się zgadzają. Chodzi tu o to czy kobieta chce czy musi pod grożbą kary urodzić. Ci, którzy chcą ich tego prawa wyboru pozbawić jakby kwestionowali traktowanie kobiet jako wolnych ludzi. Protesty w tej sprawie byłyby może bardziej wiarygodne gdyby uczestniczyły w nich te kobiety, których ta sprawa jeszcze dotyczy. Często powołuje się tu na sprawy sumienia, czyżby więc uważano, że te kobiety sumienia nie posiadają? Czy lekarz, który okłamywał pacjentkę by zmusić ją do porodu, dobrze wiedząc, że to dziecko i tak nie przeżyje, miał sumienie? Jak może taki człowiek, który tak naprawdę popełnił przestępstwo, podpisywać „klauzulę sumienia”? Każdy wie, że u większości z nich sumienie łatwo zagłuszyć szelestem banknotów. Może więc chodzi o to aby odmawiać zabiegu na państwowym etacie powołując się na sumienie, by potem sumiennie zrobić go prywatnie. Restrykcyjne prawo pomogłoby, aby żadna kobieta się do tego nie przyznała, bo jak Mary Wagner mogłaby zostać sądzona za jego łamanie. Czy ktoś wtedy protestowałby w jej obronie?

Miasto 44 – samobójstwo narodowe

44Powstanie Warszawskie jest szczególnym wydarzeniem w naszej historii. W jego 70 rocznicę, dla premiery filmu „Miasto 44” stadion narodowy zamieniono nawet na kino. Jednak po jego obejrzeniu nasuwa się pytanie, czy możliwym jest w normalnym kraju aby nikt nie sprawdził co się kręci za państwowe pieniądze? Przecież już początek z biesiadną piosenką Włocha Marino Mariniego z 1970 roku „Nie płacz kiedy odjadę” nasuwa podejrzenie, że zrobił go ktoś normalny inaczej. Niestety potem jest jeszcze gorzej, bo oglądamy komiks, w którym młodzież i dzieci biegają po ulicach jak po jakimś placu zabaw bez żadnego sensu. Może z wyjątkiem, kiedy dziecku każą wejść na drzewo aby zobaczyć co słychać u Niemców. Powstańcy wychodzący z kanałów w scenerii jeszcze bardziej groteskowej niż w niedawnym „W ciemności” Agnieszki Holland. Trochę krwawych scen jednak bardziej w stylu science-fiction. Jak w jakiejś grze komputerowej przy piosence Niemena powstańcy wykonują slalom pomiędzy kulami. Dziwny jest ten kraj, w którym powierza się tak ważny temat komuś bez żadnego doświadczenia. Bo takim reżyserem jest Jan Komasa, który nakręcił tylko jeden i to kiepski film „Sala samobójców”. „Miasto 44” to jakby kontynuacja tego stylu, ale to jest już samobójstwo narodowe. Przeróżne autorytety moralne alarmują, że dzisiejszej młodzieży brakuje patriotyzmu, bo nie mają ochoty narażać życia za ojczyznę. Spójrzmy jednak na to inaczej. Szczęśliwie dla nas już trzecie pokolenie wojnę zna tylko z filmów. Czy jednak po obejrzeniu czegoś takiego jak „Miasto 44” lub wcześnieszych „Tajemnic Westerplatte” Cholewy i „Kamieni na szaniec” Glińskiego młody człowiek chciałby się identyfikowac z ich bohaterami? W normalnych krajach historię wykorzystuje się ku pokrzepieniu serc, nawet jak trzeba ją trochę przypudrować. Niestety w tej wolnej przecież Polsce cenzorów zastąpili dla kogoś tam pożyteczni idioci, hojnie finasowani ze społecznych pieniędzy. Pokolenie wychowane na czterech pancernych z pewnością chętniej stanęłoby do obrony ojczyzny, a pomimo tamtejszej propagandy dobrze wiedziało skąd może nadejść wróg. Dziś dla młodych Polaków chyba największym wrogiem są polscy politycy, którzy celowo lub z głupoty niszcząc gospodarkę dali im wybór pomiędzy korporacyjnymi obozami pracy lub emigracją, z której większość nie ma już ochoty wracać. Niebagatelną rolę odgrywa też łatwy dostęp do informacji Nie trzeba ślęczeć w bibliotekach, wystarczy wygooglować, aby dowiedzieć się, że jakiś król Stasio i magnaci przehulali Polskę z ruską carycą. Potem przez ponad 120 lat tysiące Polaków ginęło w powstaniach nie mających żadnych szans na zwycięstwo. W pieśni uznawanej za patriotyczną są takie słowa „obok orła znak pogoni, poszli nasi w bój bez broni”. Nawet małe dzieci potrafią teraz słysząc takie bzdury zadać rodzicom rozsądne pytanie, po co oni tam poszli jak nie mieli broni. A historia lubi się powtarzać. Dzisiejszy Stasio ma na imię Donek, carycę zastąpiła kanclerzyca, a magnatów partyjne barony. Polscy żołnierze walczący ku chwale zamorskiego sojusznika, są szykanowani przez polskich prokuratorów, którzy prochu nie wąchali, a jeżeli już to były to całkiem inne prochy. Aż dziwne, że nie powstał jeszcze film o bitwie pod Monte Cassino. Może więcej w niej było bohaterstwa niż sensu, ale tamci żołnierze naprawdę chcieli aby świat się dowiedział, że żołnierz polski to nie tylko ten od Berlinga. Czy jak kiedyś taki film powstanie, znajdzie się tam jednak scena kiedy przed defiladą po zwycięskiej bitwie, amerykański generał Clark oznajmia Andersowi, że udziału strażaków i Polaków w niej nie przewiduje? Raczej nie, ale wojaków częstujących wódką przygarniętego niedźwiadka Wojtka możemy się spodziewać.

Duch PRL-u z konsulatu RP przepędzony!

prlDobra wiadomośc dla Polonii: duch PRL-u, o którym informowaliśmy został przepędzony z konsulatu RP w Toronto. Czy pomógł w tym egzorcysta czy wystarczyło przeczytanie polskiej konstytucji nie wiadomo, ale najważniejszym jest ,że obywatel polski aby odnowić przeterminowany paszport nie musi już przechodzić upokarzającej i kosztownej procedury udowadniania, że jest obywatelem. Pomimo, że zgodnie z konstytucją Polski w żaden sposób nie może swojego obywatelstwa utracić. Czytelniczka, która nam o tym łamaniu konstytucji doniosła miała już w tej sprawie przygotowany list do ministra. Zwlekała z jego wysłaniem rozumiejąc, że po kolacji u Sowy ma on ważniejsze sprawy na głowie niż problemy obywateli. W międzyczasie udała się do piwnicy pod konsulatem dla załatwienia innej sprawy i nie mogła wprost uwierzyć jak, nawet miła!!! panienka z okienka oznajmiła, że nowy konsul anulował to absurdalne zarządzenie. Czyżby wreszcie znajomość i rozumienie konstytucji stały się warunkiem zatrudnienia urzędników państwowych? Aż trudno w to uwierzyć, ale faktem jest, że ducha tego przepędzono. (O duchu PRL-u  pisaliśmy 7 lipca,  6 sierpnia i 10 października 2012)

 Je suis Charlie! Chaplin?

charlDo upadku mocarstw dochodziło przeważnie wtedy gdy cesarze stawali się błaznami. Patrząc na współczesnych panujących można mieć poważną obawę, że czas ten nadchodzi teraz dla Europy.  Błazenada ze zdjęciem zrobionym na pustej ulicy i przedstawianym potem jako czołówka demonstracji po zamachu w Paryżu dość dobrze oddaje jakość współczesnych polityków. Tak naprawdę ten marsz powinien być skierowany przeciwko nim, bo to oni są odpowiedzialni za to co się stało nie tylko w redakcji tej francuskiej prawie nikomu nieznanej i niezbyt zresztą mądrej gazetki. Przecież ci ludzie nie pojawili się znikąd. Oni zostali zwabieni do pracy. Budowano dla nich nawet osiedla, jednocześnie fabryki, w których mieli pracować przenosząc do Azji. Tylko po to by zysk nienasyconych kapitalistów był jeszcze większy. Obiecany raj zamienił się w piekło, a tam wiadomo kto sprawuje rządy. Politycy zdawali sobie sprawę, że większość przybyszów tkwi w czasach średniowiecza, bo przecież pochodzili z ich feudalnych kolonii. W tamtych czasach europejskim fanatykom religijnym też było bliżej do diabła niż anioła i mordowali za dużo mniejsze grzechy niż te w większości przygłupie karykatury. Był czas na to aby ustanowić jasne reguły i uświadomić przybyszom, że to oni muszą się dostosować do kraju, w którym zamierzają się osiedlić. Wybrano jednak drogę dziwacznej poprawności, w imię której dyskryminowano własnych obywateli by nie urazić mających za nic ich dziedzictwo, przybyszów z innego świata. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Przybyszów w sposób naturalny przybywało, pracy do której i tak się nie bardzo garnęli ubywało, a jedynym miejscem gdzie mogli znależć zrozumiemie stał się meczet. Jednocześnie Europa stała się rajem, do którego dostali się za życia arabscy szejkowie. Nie poprzez modlitywy ale przed dojenie tych, którzy się modlą. Im aby znaleźć się w raju niepotrzebne są jednak pieniądze. Wystarczy tylko zgładzić razem z sobą paru niewiernych. Tak wrażliwy na prawa człowieka Zachód udaje, że nie widzi zbrodni popełnianych w Arabii Saudyjskiej i innych krajach rządząnych przez religijnych fanatyków. Chociaż państwa te hojnie wspomagają ekstremistów to Zachód potrafi jedynie ścigać kobiety wysyłające drobne sumy swoim mężom. Natomiast ludzie, którzy nie wnoszą do współczesnego świata absolutnie nic mogą z nim robić wszystko. Działacze piłkarscy niszczą tradycję mundialu sprzedając go szejkom na pustynię Katar. Nie pomagają protesty sportowców i kibiców oraz oczywiste tego motywy. Po to aby paru kopaczy i działaczy mogło zarobić parę milionów więcej na żądanie szejków „modernizuje” się herb Realu Madryt usuwając malutki krzyż z korony. Chyba potrafimy sobie wyobrazić jakby potraktowano Hiszpana stawiającego warunek usunięcia półksiężyca w jakichś emiratach. Takich przykładów są tysiące, a chodzi w tym o coś większego niż pieniądze. Bo tu zachłanność przerodziła się już w czysty debilizm, co wykorzystywane jest sprytnie jako dowód słabości i moralnego upadku Zachodu. Jeżeli tych, którzy chcą go podbić byłaby tylko garstka to miliony miłujących pokój muzułmanów szybko by sobie z nimi poradziło. Niestety umiłowanie pokoju jest tu podobne do sowieckiego. Czy potrzeba będzie znów milionów ofiar aby świat się opamiętał. Nawet bestie Hitlera czy Stalina w porównaniu do tych „świątobliwych” oprawców to prawie dżentelmeni. Gospodarkę w tej naszej cywilizacji rujnują finansowi spekulanci, którym zysk przesłonił już dawno rozsądek. Rządy bezwzględnych korporacji pozbawiających młodych ludzi szans na godne życie będą z pewnością powodować, że coraz więcej z nich zacznie szukać celu życia w islamskiej ideologii. Bo po co męczyć się za życia w piekle jak tak łatwo można sie dostać do raju. A to piekło to też byle rudera na Roncesvalles w Toronto, która kosztuje półtora miliona dolarów. Oszukani absolwenci uczelni bezskutecznie szukający pracy nie mają szansy na normalne w nim życie. Szejkowie za to są tu w raju, wykupując całe piętra budowanych w downtown wieżowców. Niektórym się ciągle wydaje, że tabliczki z napisem „Je suis Charlie” ten obłęd XXI wieku zatrzymają. Sam Chaplin by się uśmiał.

Osiemnastka kabaretonu

18Organizowany przez kabaret „Pod bańką” polonijny kabareton w tym roku wszedł w wiek dojrzały. Chociaż aby w Kanadzie mógł kupić bańkę piwa musi poczekać jeszcze rok. I tak ma lepiej niż amerykański żołnierz, który strzelać może  już jako siedemnastolatek, lecz aby wypić bańkę piwa z towarzyszami broni musi czekać całe cztery lata. To jest dopiero kabareton! Jak przystało na takiego jubilata zaprezentował się on całkiem dojrzale. Słusznie zrezygnowano z wielu raczej usypiających niż rozbawiających publiczność amatorskich kabaretów. Największym przebojem kabaretonu był wyśmienity blues o politykach „WhoYou Are” sprytnie wykorzystujący polsko-angielskie niuanse językowe. Humor wprawdzie czarny jak na bluesa przystało, ale nie może być inny gdy dotyczy kasty polityków. Jak zwykle nie zabrakło gości z Polski. Rewelacyjny mim Ireneusz Krosny bez słów rozbawił publiczność świetnym występem. Drugim był Andrzej Grabowski. Ten to jak Gajos Jankiem, na zawsze pozostanie Kiepskim. Tylko on naprawdę stara się udowodnić, że nim jest. Trochę przykro, że przyjeżdża do nas tylu różnych „kosmonautów” (czyt. Kult kosmonautow z 10 października 2012), którzy traktują nas jak idiotów uważając, że Polonia będzie uszczęśliwiona samym widokiem kiepskiego celebryty. Może dobrym pomysłem byłby wniosek polonijnych organizacji aby zakazem wjazdu do Kanady objąć polskich pseudo artystów. Kiepski Grabowski miałby szanse zająć na takiej liście czołowe miejsce. Do zobaczenia za rok na 19 kabaretonie, który legalnie już będzie mógł postawić publiczności bańkę piwa na każdym stoliku.

 

12 Comments

  1. Zbyszek pisze:

    Wybierany w wyborach powszechnych polski prezydent władzy ma tyle co nic, jak to pogardliwie określil D.Tusk, jest strażnikiem pałacowego żyrandola, co nie przeszkadzało samemu Tuskowi robić wszystko, łącznie z podłożeniem świni Cimoszewiczowi, żeby tym strażnikiem zostać. Jednak funkcja jest na tyle prestiżowa, z bardzo wysokim budżetem i urzędniczą armią , większą niż mają wszystkie europejskie monarchie, no może z wyłączeniem brytyjskiej, że w wyborcze szranki powinni stawać pretendenci poważni i wybitni, z dużym doświadczeniem czy to politycznym, czy zawodowym. A jak jest? – tragikomicznie!
    Redaktor dał się uwieść niewątpliwie urodziwej kandydatce SLD – M.Ogórek ale na Boga! – czy my potrzebujemy pani prezydent , ktorej jedynym atutem jest uroda i liczyć na to, że na jej widok będą się ślinić z podniecenia zagraniczne głowy państw rodzaju męskiego, przez co będą bardziej ulegli w negocjacjach? Wolne żarty – np. partnerka życiowa prezydenta Putina jest i młodsza i ładniejsza, a to właśnie do niego w pierwszej kolejności chciałaby zadzwonić nasza niedoszła pani prezydent – po co?…
    Osobiście mam dylemat co z wyborami prezydenckimi zrobić, gdyż żaden z kandydatów nie jest z mojej bajki, ale jeżeli zdecyduję się zagłosować , to oddam swój głos na J.Palikota, który też jest kandydatem mało poważnym i nie ma szans na wybór, ale z wszystkich startujących ma jeden niezaprzeczalny atut – zanim wszedł do polityki, dorobił się milionów w biznesie …

  2. Pawel pisze:

    Nie rozumiem jak można twierdzić że jedynym atutem koniety która jest doktorem prawa, która zna języki jest tylko uroda. Czy Pan nigdy nie spotkał mądrej i łądne zarazem kobiety, bo z Pana rozumowania wynika że tylko brzydka może być mądrą.
    Porównanie do kochanki Putynia jest dość żenujące bo gdyby gimnastyczka kandydowała na taki urząd też bym się oburzył. Premierem Polski jest kobieta
    która nie ma żadnych atutów poza tym że weszła w układ koleżeński aby zajmować bardziej odpowiedzialne stanowisko. Nie można ciągle wybierać się z tego samego towarzystwa do tojuż zakrawa na jakieś kazirodztwo. Dlaczego kp[i się z kogoś kto powidzał że sama zadzwoniłaby do tego Putina. Czy lepszy jest ktoś kto podsłuchuje o czym rozmawia Putin z Merkem lub Holland i nie ma własnego zdania? Po tej kandencji można stwierdzić że większt wstyd naszemu krajowi przyniósł tylko Wałęsa.
    ale temu jako prostemu człowiekowi – legendzie można sporo wybaczyć.
    Panie Zbyszku nie wiem w jakim kraju Pan mieszka ale jak można Palikota stawiac z przykład biznesmena który dorobił się milionów. Owszem tak jak Chorodowski, Tymoszenko czy nasz niejaki Kulczyk. Zgadzam sie że jedynym sposobem na uwolnienie Poski z tej paranoi POPiSu jest wybór Magdaleny Ogórek.

  3. Zbyszek pisze:

    Panie Pawle,
    Prowokacyjnie spłyciłem walory prezydenckiej wybranki SLD gdyż pani M.Ogórek nie daje nam wyborcom, szansy na dogłębne jej poznanie unikając i dziennikarzy
    i studia telewizyjne. Inny kandydat, także z dodatkiem dr na wizytówce, nie tylko
    przejeżdża Polskę wzdłuż i wszerz, nie tylko wiecuje gdzie się da, ale także nie unika dziennikarzy i stara się odpowiadać na wszystkie, nawet te nie wygodne dla siebie pytania i tym samym wiem, że na niego zagłosować nie mogę…
    Pani E.Kopacz zanim została szefową rządu była posłanką , panią minister i marszałkinią, a pani M.Ogórek? – otarła się o wielką politykę zaledwie jako stażystka w kancelariach prezydenta Kwaśniewskiego i premiera Millera,przy czym
    stazystki w polityce kojarzą się jakoś nie za bardzo…
    Mój prezydencki „czarny koń” J.Palikot jet tak znienawidzony przez środowisko partyjne od lewa do prawa, że gdyby tylko jakiś cień padł na pochodzenie jego majątku już dawno zostałby przeczołgany przez aparat prokuratorsko-skarbowy,
    a choć opuszczają go najwierniejsi towarzysze partyjni, on sam nie traci animuszu
    i cierpliwie zbiera podpisy na listach poparcia…
    Proszę mi wierzyć ja też mam dość prawicowo-klerykalnego panoszenia się w naszym kraju, ale nadzieję na normalniejsze jutro bardziej wiążę z politykami Palikotopodobnymi niż o podobnej charyzmie co pani Ogórek..
    Oczywiście z tym czarnym koniem to sobie zażartowałem, a już na serio to reelekcja B.Komorowskiego jest niezagrożona bo i tak z wszystkich kandydatów
    jest najlepszy i to nie jego wina, że konkurenci są aż tak marni…

  4. andrzej pisze:

    Trzeba być infantylnym debilem,żeby głosować na Bronka Komuruskiego.Po ostatnich „ekspoze”wyszło szydło z worka.Jest Rosyjska matrioszką,koniem trojańskim Putina wprowadzonym do WSI i dalej w politykę polską.Często uzywa rosyjskie przysłowia.Dlaczego?Tylko ktos kto odbierał w Rosji edukację w szkołach FSB i GRU ,nasiąkł szczerą radziecką atmosferą.Dziadek Bronka dłuigo pracował u państwa Komorowskich,tak długo,żeby poznać całą rodzinę.Gdy bolszewicy wkroczyli w rejon Grodna dziadek się pojawił w mundurze NKWD-zisty z ferajną ochlapusów i zdziczałych sołdatów.Rodzinę rozstrzelali i dziadzuś/ nie znamy prawdziwego nazwiska/przejął dobra,dworek i nazwisko swojego byłego pana.Trzeba pamietać ,że metody Śmiersza i Czekistów w umieszczaniu szpionów na zachodzie miały charakter długofalowy.Uśpieni szpiedzy budzili sie po 20 latach aktywująć swoje zadania.Tymczasem nauczyli się jezyka,zdobywali wykształcenie.Otrzymywali całe dossier nieżyjących ludzi i pracowali ku chwale sojuzu.Tak było z niesławnym incydentem w NATO gdy sie okazało,ża tamtejszy sekretarz stanu od 20 lat pracował dla sovietów.Tak było gdy obecnie odkryto,że dwóch najbardziej zaufanych doradców prezydenta Roselvelta byli agentami Stalina i pod ich dyktando ten naiwny staruch zakochany w batiuszce ,wykonywał plany Stalina nie będąc tego świadomy.Ostatni incydent szpiegowski w Nowym Jorku gdzie nakryto siatkę 7 agentów,/dowodziła nimi urodziwa rosjanka/działając od lat!Chińczyk wkręcony przez wywiad chiński funkcjonował przez 20 lat w CIA,aż dorobił się stanowiska dyrektora departamentu po czym uciekł z planami najnowszej rakiety balistycznej do Chin,Prawdziwym historykiem zaangażowanym jest prof.Żebrowski,który co i raz powołuje sie na znane i nieznane fakty historyczne,Tymczasem Komuruski tez historyk nigdy nie cytował faktów z historii.Polski.!Robi błędy ortograficzne jak pierwszoklasista/.Nie jest elokwentny ,zerowy eurydyta co również świadczy o podrzuconym indeksie historyka.Działania anty patriotyczne i anty-polskie równiż dowodzą ,że jest to matrioszka.Pomysł wybudowania pomnika wojny 1920 roku w Ossowie poświecony poległym bolszewikom tylko ktos kto ma rosyjska duszę mógł wymyślić.Dlatego trzeba być skrajnie naiwny ,głupi,żeby nie kojarzyć tych faktów i na sukinsyna głosować.!

  5. Marcin pisze:

    Polacy zawsze głosują na ludzi, którzy im ich przypominają, by następnie nimi gardzić. Ani Jaruzelski, ani Wałęsa, ani Kwaśniewski, Kaczyński czy Komorowski nie byli z Filipin. Byli z tego narodu, z niego wyszli, byli i są jego sumą. Można się z nimi nie zgadzać, można krytykować, nawet pośmiać czasem, ale zajadłość nienawiści, ilość i jakość jadu, śliny i złorzeczenia jakie Polacy zarezerwowali dla swoich wybrańców, jest w cywilizowanym świecie bezprecedensowe, i równe tylko zajadłości, nienawiści, jadu, śliny i złorzeczenia jakimi ten nieszczęsny lud darzy siebie nawzajem.

  6. andrzej pisze:

    Rodacy wiążą sobie nadzieje z wyborem nowego Prezydenta,że będzie lepiej a przynajmniej inaczej.Czy to będzie Duda czy Ogórek to i tak zostanie po staremu,bo ciemne typy z WSI nie puszczą kury znoszacej złote jaja.Do nowego prezydenta zawita dwóch smutnych panów i przekaże mu alternatywę.Albo tańczysz jak my chcemy albo skończysz jak Muś lub Lepper.Wiadomo powszechnie,żę są diabelnie skuteczni i nowy Prezydent zapewne będzie chciał sie cieszyć jeszcze życiem.

  7. Zbyszek pisze:

    Po oscarowym triumfie „Idy” radość nasza trwała krótko, a później wszystko wróciło do normy i zaczęło się ogólnopolskie smędzenie, a to że film nie do końca prawdziwy, gdyż w złym świetle pokazuje Polaków, że reżyser to niby Polak, ale wychowany i ukształtowany zawodowow w Anglii, że oscarowy werdykt był bardziej polityczny niż merytoryczny, itp… Tymczasem zanim film otrzymał upragnioną statuetkę, wygrał po drodze większość światowych festiwali filmowych i gromadził
    w kinach zachodnich liczną widownię, a trudno posądzić kinomanów francuskich czy włoskich o brak filmowego wyrobienia. Oscarowa kapituła to zbyt poważne
    i fachowe gremium, żeby swoje roztrzygnięcia miało ustalać koniunkturalnie, więc nie czepiajmy się detali tylko zgódźmy się i trwajmy dłużej w zadowoleniu, że wreszcie doczekaliśmy się filmu wybitnego, docenionego przez filmowowych ekspertów i odpowiednio nagrodzonego…

  8. Zbyszek pisze:

    Po spektakularnej porażce B.Komorowskiego musiałem posypać sobie głowę popiołem, bo z pozycji skromnie żyjącego, prowincjonalnego Kowalskiego, pomyliłem się niemożebnie. A przecież spełniam wszelkie warunki żeby być wyborcą zgorzkniale zbuntowanym – po blisko 40 latach pracy dorobiłem się mieszkania w blokowisku i dwoch rowerów, jedna z córek splaca kredyt hipoteczny w obcej walucie, druga za pracą „pofrunęła” do Stanów- i zagłosować bądź to na P.Kukiza bądź na A.Dudę, ale w wyborach, zgodnie z wlasnym sumieniem, oddalem glos na jedynego kandydata spełniającego prezydenckie wymogi,czyli na dotychczasowego prezydenta. Jak widać większość Polaków uważała inaczej, a ja
    nie doceniłem nasilającego się wokół i bardziej widocznego na prowincji niż w stolicy i okolicach buntu młodych nie chcących się dawać dlużej karmić historią, a pragnących zdecydowanych zmian w polskiej polityce nakierowanej na teraźniejszość i przyszłość. Czy A.Duda spelni ich oczekiwania?
    Podczas wyborczej kampanii dawał z siebie wszystko i szybko się uczył trudnej sztuki politycznego uwodzenia, dzięki temu osiągnął sukces, w ktory mało kto wierzył, a chyba najmniej prezes Kaczyński. Na starcie zasłużył na mały kredyt zaufania, a jezeli będzie umiał jakoś wybrnąć z wszystkich nierealnych obietnic,
    na współpracowników wybierze nielicznych w PiS-ie polityków rozsądnych i umiarkowanych, a J.Kaczyńskiego będzie słuchał tylko jednym uchem i utrzymywał na życzliwy dystans, to ma szansę być prezydentem wszystkich Polaków, czyli przywódcą sprawnym i lubianym…

  9. Marcin pisze:

    Panie Zbyszku, jesli pan Komorowski „spełnia” prezydenckie wymogi, to pan zaiste ma strasznie małe wymagania. Można i tak. Prezydent figurant i rządowy klakier, chłopiec na posyłki. Strażnik żyrandoli. Szogun jego mać.

  10. Zbyszek pisze:

    Panie Marcinie,
    Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma…
    B.Komorowski nie jest moim prezydenckim wzorcem z Severs, ale po prostackim
    L.Wałęsie, majacym problemy alkoholowe A.Kwaśniewskim, uzależnionym decyzyjnie od brata i trochę szalonym L.Kaczyńskim był prezydentem przewidywalnym i obliczalnym. Choć nie pozbawionym wad, z wszystkich ubiegających się o urząd, kandydatem najlepszym, toteż spelniając swój obywatelski obowiązek zagłosowałem na niego, wcale nie licząc, że ulży moim życiowym problemom, bo przecież nie od tego jest prezydent…
    Z woli większości wygrał A.Duda i na pewno nie będzie tak nudno jak przy Komorowskim, ale czy lepiej dla nas i kraju, to się okaże…
    Pierwszym mało przyjemnym zwiastunem nowej prezydentury jest słabnący od poniedziałku złoty…

  11. Marcin pisze:

    Przesadza pan. Wachania walut są chwilowe i są przyczyną emocjonalnosci handlarzy tychże, a nie zwiastunem tego czy tamtego. Każda zmiana kreuje na pewien czas niepewność. Handlarze walut są szczególnie podatni na paniczne zachowania. A może to jest zachowanie wyrafinowane? Wiadomo, że kiedy jedni sprzedają drudzy kupują. Tak czy inaczej niech się pan o Złotego nie martwi, bo znając zasoby i mozliwosci polskiego rynku, nic mu nie grozi. Pod warunkiem, że pańscy ulubieńcy z Peło nie zdąrzą zamienić go na Ojro.
    Co do nowego Prezydenta, pan nie ma racji. Właśnie, że „wiadomo”. Wiadomo, że nowy Prezydent nie zmieni kraju tak, żeby było dlań lepiej. Dlatego, że on po prostu nie ma narzędzi prawnych do wprowadzenia odpowiednich zmian. On co najwyżej może zablokować zapędy Peło. Naprzykład na polskie lasy. Natomiast na jesieni będzie nowy rząd, Płatforma będzie na śmietniku histori, a jej aferzysci w więzieniach, albo na wygnaniu i wtedy bedzie można już powiedziec z pewnością siebie, że „jest lepiej dla kraju” panie Zbyszku. Gorąco pozdrawiam.

  12. andrzej pisze:

    Zgredy z Blomberga pomału sie wykruszają.Wtedy nastapią zmiany.Już teraz miejsce ideologów zajęłi złodzieje,dorobkiewicze i kombinatorzy.Ludzie już ich maja dosyć.!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Send this to a friend