25 lat RP czyli „Hey Jude” czy „Back to the PRL?”
9 lipca 2014
Magdalena, Ida i Mary czyli Prawda na Dzień Kobiet
8 marca 2015

Donos na Bełza czyli w KPK jak w San Francisco

 W KPK jak w San Francisco

1kpk W ubiegłym roku podczas torontońskiego festiwalu na film „Człowiek z nadziei” ustawiały się długie kolejki, aby zobaczyć historię człowieka, którego imieniem nazwano ulice w wielu miastach świata. Chociaż zdarzało mu się czasami pleść też różne rzeczy, to za jedną, dotyczącą zasad demokracji wypowiedź, w San Francisco ulicę mu odebrano. Czy ktokolwiek z walczących kiedyś z komuną o wolność słowa, mógł przypuszczać, że za niedługo powstanie dyktatura, która nawet nobliście nie pozwoli mieć własnego zdania? Za udział w tamtej właśnie walce, podczas „jublu”, o którym pisaliśmy w poprzednim wydaniu, zostało wręczone odznaczenie Zbigniewowi Bełzowi. Zaprotestował Kongres Polonii Kanadyjskiej, którego prezeska Teresa Berezowska wysłała na niego „donos” do prezydenta Rzeczypospolitej. Tak naprawdę wynika z niego, że Bełz odznaczenia nie powinien otrzymać ponieważ jest winien jakieś pieniądze obywatelce Rogackiej, która kierowała Kongresem na początku XXI wieku. Poza tym, atakuje on działaczy i nawet duszpasterzy polonijnych. Logika całkiem podobna do tej z San Francisco, bo w obu przypadkach przysłowiowy piernik nic tu nie ma do wiatraka. Tak Wałęsa jak i Bełz wyróżnieni zostali za będącą faktem działalność w opozycji.  „Protestanci” z KPK nie są raczej tak wpływowi jak kalifornijscy geje i Bełz nie musi się obawiać, że odznaczenie to mu odbiorą. Jednak obawiać się może Polonia, czy ludzie uważający się za jej przedstawicieli, nie przynoszą jej czasami wstydu. Nie chodzi tu nawet o trochę sztubacką formę tego listu, ale zupełny brak obiektywizmu. Czyż można nie zauważać, że założony w Toronto przez Bełza dziennik „Gazeta” był wtedy jednym z najlepszych, może nawet nie tylko w Kanadzie, wydawnictwem polonijnym? Zasługi w propagowaniu polskiej kultury, historii czy języka miał z pewnością większe niż niejedna polonijna organizacja. Parę lat temu, kiedy było zagrożone istnienie historycznej polskiej parafii tylko „Gazeta” nie odmawiała publikacji na ten temat. Odmówił natomiast pomocy KPK. Czy tylko dlatego, że duszpasterz, który odegrał wtedy bardzo niechlubną rolę, jest tam kapelanem? Działalność różnych organizacji nie jest wolna od „błędów i wypaczeń”. By tego uniknąć, pisanie o tym jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem każdego poważnie traktującego swój zawód dziennikarza. Za to właśnie Rogacka wytoczyła „Gazecie” proces sądowy, który Bełz przegrał. W takich jednak sprawach najczęściej „prawo i sprawiedliwość” stoi za tym kto wydał więcej na adwokatów. Gdyby Rogacka zatrudniła takich jak ci co „bronili” śp. Leszka Bukowskiego, to Bełz może zostałby prezesem KPK. Proces ten doprowadził Gazetę do bankructwa, jednak o ile uszczuplił majątek KPK nie bardzo wiadomo, ale mówi się o setkach tysięcy dolarów. Polonijne związki i stowarzyszenia działające od wielu pokoleń dysponują majątkiem, którego początek dały fundusze i nieruchomości przekazane przez kanadyjski rząd w uznaniu zasług polskich emigrantów. Dziś ma on dużą wartość, ale jest też sporą pokusą. Częste wewnętrzne spory odpychają nowych członków, ale przyciągają adwokatów. Nieformalne informacje o kosztach różnych wewnątrznych procesów mogą skłaniać do podejrzeń czy czasem nie jest to sposób na wyprowadzanie z organizacji pieniędzy: wytoczyć komuś proces i zatrudnić adwokatów, którzy podzielą się swoim astronomicznym czasami honorarium. Jednak nawet jakby okazało się to prawdą, to polonijne media i tak tego nie opublikują, bo po tamtym procesie stały się raczej tablicami ogłoszeń. Czasami dowiadujemy się, że jakiś park czy budynek już nie jest polski. Informacji, że coś w zamian stało się polskie nie ma. Dlaczego tak się dzieje, nikt nie próbuje nawet dochodzić, właśnie dzięki tamtemu  procesowi, który skutecznie przyczynił się do likwidacji wolności słowa w polonijnych mediach. Warto byłoby powiadomić o tym prezydenta Rzeczypospolitej aby uniknął, jak to u niego się czasami zdarza, jakiejś gafy przy odznaczaniu polonijnych działaczy. Może więc nie czekajmy, aż ze zgromadzonego od pokoleń dziedzictwa polonijnego zostanie sienkiewiczowska kamieni kupa. Ojczyzna jest akurat zagrożona. Sąsiad z południa już przysłał na piastowskie ziemie nawet 300 żołnierzy. Pomóżmy i my. Sprzedajmy to co zostało i wyślijmy jako ”Dar Polonii Kanadyjskiej” chociaż kilka czołgów, najlepiej przez biuro Piasta i basta!

 „Zew wolności” i polskości na Roncesvalles

1ronces Wrzesień jest w Toronto miesiącem festiwali, z których największe to: TIFF czyli międzynarodowy festiwal filmowy oraz Roncesvalles Polish Festival. Polskimi akcentami na festiwalu filmowym byli w tym roku Irmina Somers i Krzysztof Zanussi, a filmowym akcentem na festiwalu polskim był film „Beats of Freedom” (Zew wolności), którego projekcję zorganizował „Ekran.ca”. Ten dokumentalny film mający pokazać wkład polskich muzyków w walkę z komunizmem, tak naprawdę nie bardzo wiadomo do kogo był adresowany. Jedni mówili tam po polsku, inni po angielsku, napisy informacyjne po polsku. Wszystko bez żadnych tłumaczeń, a czy ktoś z nieznających języka polskiego wie, że Włochy to Italia? W latach osiemdziesiątych młodzież z zachodu na wypaczenia jakie spotykali u siebie zareagowała muzyką punk. Polski punk był jakby krajową wersją anty-kapitalistycznego protestu. Może właśnie dlatego nie był przez komunistów specjalnie zwalczany. Spora ilość powstałych wtedy zespołów wynikała też z tego, że nie była to twórczość, która wymagała od muzyków zbyt dużych umiejętności. Jak wynika z felietonów pisanych dla tygodnika „Puls” przez znawcę tematu Seweryna Reszkę, który przed projekcją wygłosił krótką prelekcję, całe to muzykowanie było niekończącą się balangą, w której trudno dopatrzeć się jakiejś politycznej świadomości. Z wypowiedzi muzyków wynikało, że komunę chcieli obalić, bo ta odmawiała im coca-coli i paszportów. Trochę zabawnie brzmi to teraz, kiedy napój ten jest postrzegany za raczej szkodliwy dla zdrowia. W sprawie paszportów, ciągle ta nasza „murzyńskość” nie pozwala nam powiedzieć wprost, że paszport w kieszeni to był dopiero początek drogi przez mękę, która zaczynała się w konsulatach zachodnich państw, a amerykańskim w szczególności. Miliony Polaków,  słuchających radia zza żelaznej kurtyny dowiadywały się, że prawem człowieka jest wybór miejsca, w którym chce żyć. Potem na tych nielicznych, którym udało się znaleźć gdzieś w Chicago, urządzano łapanki. Z samej tej muzyki do dziś niewiele zostało, a wielu z tamtejszych muzyków nie wydoroślało do dziś. Kultowy Kazik, do tej pory nie rozliczył się z torontońskimi fanami. Nie znaczy to jednak, że muzyka nie pomagała wtedy ten system znosić. Nie chodzi tu o ulubieńców reżimowych mediów, ale to w PRL-u właśnie nagrywano najlepsze poza brytyjskimi i amerykańskimi płyty rockowe. Lecz o Breakout czy SBB realizatorzy  filmu nawet o nie wspomnieli, chociaż  tworzona przez nich muzyka utwierdzała nas w pewności, że Polska leży jednak po zachodniej stronie Europy. Nazajutrz, w sobotni poranek, 13 września rozpoczął się już po raz ósmy polski festiwal na Roncesvalles. Chociaż na co dzień tej polskości już tam niewiele zostało, to jednak od święta raz w roku ten zew polskości przyciąga tu tłumy, na które czekają polski folklor, piwo i pierogi. Niestety organizatorzy nie zaprosili nikogo z Polski, a szkoda bo artyści, których Polonia zna na codzień z zabaw i wesel, nawet jeśli grać potrafią całkiem nieźle, to od święta atrakcją jednak nie są.

 Kaszuby – wieś spokojna, wieś wesoła

1kaszubTo można zobaczyć tylko w Kanadzie, krainę gdzie się mówi też po polsku i kaszubsku, a stolicą jest tu Wilno. Ta jakby przeniesiona z Polski spokojna wieś, latem staje się wesoła dzięki harcerzom, którzy to miejsce bardzo sobie upodobali. Co roku w lipcu liczne szczepy od Bałtyku do Giewontu zakładają tu swoje obozy. Dorośli zadbali o to aby młodzież dość wcześnie nauczyła się polityki i utworzyli na wzór partyjny dwie wzajemnie  nie  tolerujące się organizacje: ZHP czyli Związek Harcerstwa Polskiego i ZHR czyli Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Jedyną istotną różnicą międzi nimi jest to, że w ZHP obowiązuje segregacja płciowa. W dzisiejszych czasach może to być kłopotliwe, jak jakiś druh nagle poczuje się druhną. Może lepiej byłoby wreszcie się zjednoczyć  w  jakiś kompromisowy  Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej Polskiej, bo w  jedności można przecież zbudować więcej. Choćby jakieś pomniki bitwy warszawskiej, grunwaldzkiej czy wiedeńskiej, bo na reprezentacyjnej polanie wybudowano tylko ruiny powstańczej Warszawy. Może dlatego, że była to bitwa, w której najbardziej liczono właśnie na harcerzy. W weekendy przyjeżdżają tu rodzice, którzy mają jednak bardzo niewiele czasu na spotkanie się ze swymi pociechami. Czasami stwarza to wrażenie jakby te dzieci zostały tam nie wysłane, ale zesłane. Wieczorem słychać zewsząd odgłosy werbli. To znak, że zastępy udają się na ognisko. Szkoda, że nie powstała jakaś orkiestra dęta, bo werble w ciemnym lesie brzmią jednak trochę złowieszczo. Kiedy już zapłonie ognisko, w lesie rozlegają się harcerskie piosenki. Nastrój potrafi czasami popsuć jakiś dorosły druh, jak ten, który w tym roku zanudził wszystkich bardzo długą opowieścią o pobycie we Włoszech. Najweselej jest tu jednak w sierpniu, kiedy w miejscowej „Stodole” odbywa się wielka zabawa. Na porannej mszy w unikalnej na skalę światową, „Kaplicy pod sosnami”, na pewno nie bez powodu pomodlono się o spokojny jej przebieg. Modlitwa została wysłuchana, bo chociaż góralskie śpiewy były głośne, to ciupagi nie poszły w ruch. Szkoda tylko, że przygrywający do tańca już od  dziesięciu lat zespół Impuls, posiadał w repertuarze prawie wyłącznie przaśne przyśpiewki disco-polowe z techno łomotem w przerwach. Twierdzenie, że młodzież to lubi nie jest prawdą, bo często ona przez to niczego innego nie zna. Lecz ognisko i zabawa to nie wszystko, bo w ciągu paru obozowych tygodni wychowawcy organizują tu mnóstwo plenerowych zajęć. Do tego harcerze doskonalą  język polski i poznają polską historię. Tym, którym zależy aby ich dzieci polskości nie utraciły i przez lato nie przytyły, taki obóz jest świetnym pomysłem na wakacje. Najlepszym dowodem jest to, że dzieci chcą same powracać na Kaszuby co roku, a przyjaźnie tam rozpoczęte trwają bardzo długo.

 Misjonarze polskości

1latoPolscy emigranci asymilują się dość szybko, czasami nawet za szybko. Zainteresowanie ojczyzną ogranicza się często do odwiedzin rodziny.  Najbardziej przeżywają to wtedy dziadkowie, którzy z wnukami nie mogą znaleźć wspólnego do rozmowy języka. Jednak znajdują się wśród nas też tacy, którzy poświęcają swój czas i często własne pieniądze aby polskość w Kanadzie nie zginęła. Zakładają nowe organizacje, które nie muszą skupiać się głównie na pilnowaniu odziedziczonego majątku, bo po prostu go nie mają. Taką właśnie jest Polsko-Kandyjskie Centrum Edukacji, które między innymi pomaga polskim uczelniom zaistnieć w Kanadzie. Nie jest to wcale proste, bo rektorom trzeba czasami tłumaczyć, że  tu na drzewach rosną jednak liście. W tym roku zorganizowali po raz pierwszy swoją własną misję: „Lato z angielskim”, polegającą na nauczaniu przez kanadyjską młodzież, polskich rówieśników podczas wakacji w Polsce. Niespodziewanie spotkało się to też ze sporym zainteresowaniem osób dorosłych. Proponujemy zorganizowanie podobnego programu dla polskiej młodzieży. Mogliby w Kanadzie nauczać języka polskiego dzieci z rodzin, których rodzice zaasymilowali się zbyt szybko. Wśród Portugalczyków sprawy te wyglądają podobnie, ale jako kraj kolonialny mają oni też inne problemy. Wyspiarze i ci z kontynentu nie przepadają za sobą. Dlatego w jednej z portugalskich parafii w Toronto, jak proboszcz był z Azorów to nie przychodzili tam ci z kontynentu i odwrotnie. Aż do czasu gdy na plebanii zamieszkał misjonarz werbista. Polak, który przyjechał z Brazylii  zjednoczył wszystkich. Teraz w podobnym czasie gdy na Roncesvalles odbywa sie polski festiwal u niego w parafii św. Mateusza jest organizowany z większym chyba rozmachem, odpust. Czterodniowy festyn z procesją, w której uczestniczą liczne orkiestry i organizacje, prezentuje się bardziej okazale niż niegdyś nasza parada w Brampton. Wieczorem na profesjonalnej scenie występują popularni artyści z Portugalii. Chociaż wśród parafian raczej nie ma Polaków, nie zapomina on jednak o polskich duchownych, zapraszając ich do uczestnictwa. Dlatego na pytanie jakich znają Polaków, parafianie wymieniają swojego proboszcza zaraz po, a często nawet przed polskim papieżem. Czasami tylko ktoś dorzuci Lewandowskiego lub Wałęsę. Jakby ktoś chciał napisać jakiś „donos” na tych misjonarzy polskości do prezydenta Rzeczypospolitej to podpowiadamy, że ta od edukacji to Iwona Malinowska, a ten od św. Mateusza to ks. Andrzej Grecki.

 Na Marsa, czy może w kanadyjską głuszę?

1marsW gronie kandydatów do mającego się odbyć lotu bez powrotu na Marsa znajduje się też dwoje polskich emerytów. On uważa, że zniesie kilku miesięczny lot bez problemu bo kiedyś już spał w ciasnej kajucie na Zawiszy Czarnym, a ona ma nawet zaświadczenie od lekarza, o zdolności do lotu na Marsa. Ten, który to wystawił widocznie w pracy  nie kieruje się jeszcze klauzulą sumienia. Jednak z naukowego punktu widzenia trzeba przyznać, że w tym przypadku czym starsza załoga tym lepiej, bo to ich szczątki mają spowodować to, że za kilka miliardów lat czerwona planeta stanie się błękitną. Czym wcześniej proces ten się zacznie tym lepiej.  Chociaż jak już znamy etapy ewolucji, misję tą powinniśmy zacząć od wysłania tam małp. Bo jeżeli na Marsie ewolucja zacznie się od człowieka to może z tego wyjść jakaś planeta małp. Jednak okazuje się, że cała ta „misja” stanowi tylko pretekst do reality show. Ten pokazujący konanie grupki naiwnych ochotników przebije najbardziej durne i makabryczne tego typu produkcje. Programy te są też przykładem takiej odwróconej ewolucji, bo czym głupszy tym ma większą oglądalność. Czy „reality show” może być zrobiony przez normalnych i dla normalnych ludzi? Okazuje się że tak i to w dodatku Polak to potrafi. Marek Król  wymyślił program, w którym wraz z rodziną zaszywają się w kanadyjskiej głuszy i pokazują jak tam przeżyć bez wynalazków współczesnej cywilizacji. Jak każdy ambitniejszy program nie przynosi on jeszcze dochodów i z pewnością mało kto wie, że mają się rozpocząć zdjęcia do drugiego już sezonu tego pierwszego polonijnego  reality show w kanadyjskiej telewizji. Nosi on tytuł „Living Wild” i można go oglądać zarówno w sieci Rogers jaki i Bell TV. Szczegóły na stronie www.livingwildtv.com. Chętni do wsparcia programu  mogą to uczynić na www.kickstarter.com  (search: Living Wild season 2). Może warto, bo niestety zanosi się na to, że politycy i banksterzy doprowadzą do zagłady naszej cywilizacji dużo wcześniej niż na Marsie powstanie z człowieka małpa. Wiedza jak sobie poradzić wśród dzikiej przyrody może się okazać wtedy bezcenna.

 Ukraina – co na to NATO

1ukrain Niewielkie grupy szkockich, katalońskich czy quebeckich separatystów chociaż nie mają powodów do secesji, to ich często oderwane od rzeczywistości dążenia, spotykają się nawet ze zrozumieniem. Tych z Ukrainy powszechnie się jednak potępia. Oczywiście prawdą jest, że za głęboko macza w tym palce Rosja, chociaż gdzie indziej nazywa się to wspieraniem mniejszości narodowych. Wydarzenia te nie miałyby miejsca, gdyby Ukraińcy pierwsi nie powstali przeciwko rabującym ich kraj kolejnym rządom. Dla zwykłego obywateal, czy przemysłowy wschód pozostanie w Ukrainie, nie ma większego znaczenia, bo i tak cały zysk trafia do oligarchów i skorumpowanych polityków. Jeżeli więc rodowici Ukraińcy mają tego dość, co mają powiedzieć ludzie, którzy nigdy się nimi nie czuli, a w granicach Ukrainy znaleźli się przypadkowo, w wyniku rozpadu ZSRR. Podobna sytuacja w krajach bałtyckich wydaje się mało prawdopodobna, jednak jakby do tego doszło, to co na to NATO?  Niemcy nie pomogą, bo jak wyznała tamtejsza minister obrony ich sprzęt wojskowy jest w bardzo złym stanie. Dla Rosji to jakby zapalenie zielonego światła dla „zielonych ludzików”.  Na szczęście dla mieszkających tam Rosjan najlepszym lekarstwem na separatyzm są wizyty w ojczyźnie. Pomimo, że mniejszości narodowych w tych krajach nie traktuje się zbyt dobrze, czego przykładem są też Polacy na Litwie. Na Francję i Anglię raczej liczyć nie można, więc temperowanie poczynań Putina przypadło Polsce. Tylko, że niestety z trójki oprawców polskiego narodu, jedynie na Ukrainie są oni ciągle bohaterami. Chyba trudno byłoby sobie wyobrazić obecną przyjaźń polsko-niemiecką gdyby za Odrą ciągle wznoszono pomniki hitlerowskim zbrodniarzom. Chociaż Polska nie po raz pierwszy odważnie wyszła przed szereg w ukraińskiej sprawie, nie została nawet wpuszczona potem na salę obrad. Może zrozumiemy, że czasami bardziej opłaca się zadbać o własne jabłka? Sprawy między wschodem a zachodem załatwiane były ponad nami i mogliśmy się tego spodziewać, jednak Putin mógł się poczuć oszukany . Nie tak dawno nominowano go do pokojowego Nobla, londyński „The Time”s uznał go człowiekiem roku, a europejscy bankierzy ochoczo pomagali i nadal pomagają prać pieniądze mianowanym na Kremlu oligarchom. On sam też się przecież starał. Lecz kiedy przyjechał w 2009 roku razem z niemiecką kanclerz na obchody  70-lecia wybuchu wojny by przyznać, że wybuchła ona jednak 1 września 1939 roku, to Jarosław Kaczyński kpił pytając: a kto go tu zaprosił?  Rok póżniej kiedy jako pierwszy były funkcjonariusz sowieckiej bezpieki udał się do Katynia wszystko popsuł pomysł konkurencyjnej wizyty. W taki oto sposób zamiast świętego spokoju, nad Europą zawisło widmo wojny. Oburzenie  wywołało ujawnienie przez Sikorskiego rozmowy Putina z Tuskiem o rozbiorze Ukrainy. Dlaczego? Przecież zrobiliśmy to już kiedyś w Czechosłowacji i to nawet razem z Hitlerem. Nie oburzamy się gdy nasi kibice we Lwowie czy Wilnie rozwijają na stadionach hasła o powrocie tych miast do Rzeczpospolitej. Jakby tak przyjechali Niemcy na mecz do Wrocławia czy Szczecina z podobnymi, to byśmy się oczywiście oburzyli. Teraz oliwy do ognia może dolać film o wołyńskim ludobójstwie. Nie dlatego, że nie trzeba o tym mówić, ale dlatego, że pozwolono za państwowe pieniądze zrobić to Smarzowskiemu (temu od „Drogówki), chyba największemu partaczowi spośród polskich reżyserów. Jeżeli otrzymamy obraz podobny do jego dotychczasowych produkcji, nie pomoże to ani nam, ani Ukraińcom. Tylko w  „Człowieku z nadziei” nadzieja. Wałęsa, który rwie się do walki z Rosją, sam przecież, obalił już dużo potężniejszy komunizm. Tylko Ukraińcy i Litwini mogą się obawiać, że jak już znów zdobędziemy Moskwę, to na pewno nie odpuścimy Lwowa i Wilna. Niestety błazenada polskiej polityki zagranicznej trwa. Rozbiór z udziałem Polski Ukraińcy potrafią może obrócić w żart, ale na porównanie ich kraju do polskiej kolonii jak to uczynił następca Sikorskiego, mogą się na dobre obrazić.

 Atak na Parlament

1ottawaChociaż znany jest już sprawca zamachu na parlament w Ottawie, to  tak naprawdę prawdziwą odpowiedzialność za to, ponosi niestety sam parlament, a właściwie parlamenty krajów tworzących naszą tak zwaną zachodnią demokrację. To tam właśnie powstają ustawy dyskryminujące ludzi, którzy ją zbudowali, faworyzując coraz bardziej przybyszów z tego całkiem innego przecież świata. Nie sposób odmówić schronienia ludziom uciekającym przed fanatyzmem religijnym czy klanowym. Jednak zamiast pomóc im w  zapomnieniu o tamtym koszmarze parlamenty te robią wszystko, aby w nowym domu czuli się tak jak w tym, z którego uciekli. To dzięki parlamentom można zwolnić z pracy za łańcuszek z krzyżykiem na szyi, równocześnie organizując innym miejsca do modlitwy podczas pracy. To parlamentarzyści spowodowali, że za pogróżkę w kłótni rodzinnej wysyła się oddział uzbrojonych policjantów, podcza gdy w niektórych meczetach bezkarnie i jawnie nawołuje się do zbrodni. Kanadyjski minister emigracji zamiast tłumaczyć, że turban nie jest częścią umundurownia kanadyjskiego policjanta, demostracyjnie sam w nim paraduje. To już nie jest żadna wielokulturowość, ale raczej próba zamienienia naszej kultury inną. Dla różnego rodzaju fanatyków jest to dowodem słabości i głupoty tego znienawidzonego przez nich zachodu. Najgorsze w tym, że nie sposób nie przyznać im racji. Przecież nikt mądry nie stawiałby w polityce zatrudnienia kryteriów rasowych ponad kompetencjami. Tak naprawdę tym ludziom robi się krzywdę, bo kto przyzwyczai się, że wyznaniem czy kolorem skóry osiągnie więcej niż inni pracą, straci wszelką motywację do nauki. Wyborczy wieczór w lokalu przy Weston w Toronto – chaos spowodowany tym, że komisja wyborcza miała problemy ze zrozumieniem alfabetu. Ile osób zrezygnowało z głosowania? Nie wiadomo, bo przecież w Kanadzie wyborów nie pilnują przedstawiciele międzynarodowych organizacji. Jednak nawet jakby tam byli to nie mogliby napisać, że spowodowała to prawie w komplecie czarnoskóra załoga traktująca tą ważną przecież funkcję zupełnie na luzie. Dlatego, bo to w parlamentach wytworzono rasizm jednostronny. Białoskóremu obywatelowi, którego kwalifikacje są niewystarczające można powiedzieć to wprost. Czarnoskórmu obywatelowi w takiej sytuacji dano prawo by uznał to za rasizm. Czy w obliczu działań tych parlamentów pozostaje nam tylko nadzieja, że zstąpi duch święty i nie dopuści do zmiany oblicza tej ziemii? Wybrańcy narodu zdjęli flagi z drzewców aby bronić kanadyjskiego parlamentu. Jest to nie tylko pierwszy przypadek w historii aby elita państwa szykowała się do walki bez flagi, ale niestety też symbol kierunku w jakim elita ta swoje państwo prowadzi. Osobnym pytaniem jest to jak to się stało, że wchodzącemu do tego budynku obywatelowi wykryty zostanie ten wspomniany  łańcuszek z krzyżykiem na szyi, a wszedł tam uzbrojony w karabin bandyta. Może tak jak w tym wyborczym lokalu, uchwalona w tym właśnie parlamencie poprawność była tu ważniejsza niż  praktykowany kiedyś profesjonalizm?

11 Comments

  1. Marek pisze:

    Właśnie w „Gazecie” był opublikowany dawno temu mój artyku o bezinteresownej zawiści, która polega na tym że nie tyle niektórzy ludzie chcą mieć to co inni, ile chcą by inni tego po prostu nie mieli. To ciągle aktualne. Panie Zbyszku Bełc, GRATULACJE. Te odznaczenia są jak najbardziej zasłużone

  2. Zbyszek pisze:

    Podzielam wątpliwości Redaktora co do trafności diagnozy zachodnich polityków, a już polskich w szczególności, w temacie ukraińskiej epidemii.
    Nawet z mojej, zwykłego obywatela Kowalskiego, perspektywy, konflikt ukraińsko-rosyjski wcale nie jawi się jako obraz czarno-biały, bo ani z prezydenta Poroszenko
    nie jest szlachetny demokrata o duszy anielskiej, ani prezydent Putin nie jest diabłem wcielonym. Jednym z honorowych gości rocznicowych obchodów obalenia muru berlińskiego był M.Gorbaczow, u nas mało ceniony jak wszystko co ruskie, ale
    dla reszty świata faktyczny syndyk komunistycznej masy upadłościowej, który podczas konferencji prasowej zwierzył się, a właściwie przypomniał dziennikarzom,
    że zarówno jego matka, jak i żona były Ukrainkami. I z tego lakonicznego stwierdzenia dowiedziałem się więcej o złożoności rosyjsko-ukraińskich stosunków, niż z wielogodzinnych dysput najznamienitszych politologów polskich czy zachodnich. Tak po prawdzie to nie jest wojna obu narodów, to zażarty bój toczą ukraińscy oligarchowie prozachodni z prowschodnimi, któremu aktywnie kibicują Rosja i USA z niewielką pomocą zachodniej Europy.
    Na dzisiaj górą są „nasi”, ale nikt nie wie jak długo, a zresztą niezależnie, którzy burżuje ( nie znajduję dosadniejszego określenia tych kapitalistów z bożej łaski uwłaszczonych przed laty na państwowym majątku) rządzili, rządzą i będą rządzić, wielonarodowościowa społeczność zamieszkująca Ukrainę biedowała, bieduje i jeszcze bardzo długo syta nie będzie…

  3. hermes2014 pisze:

    Pamiętam rządy pani Rogackiej.Żadnych znaczacych sukcesów i zubożyła kasę KPK o 200.000 $ w procesie czysto ambicjonalnym i prywatnym przeciwko panu Zbyszkowi Bełtzowi.Pozostawiła po sobie smród nie potrafiąć sie wysłowić poprawnie w języku polskim.Szef gazety na łamach pisma wykazał jej indolencję w sprawach polonijnych ,a ten babsztyl powołał redaktora pod sąd o obrazę i zniesławienie.Kobieta o niskiej inteligencji/ czlowiek o pewnej klasie i poziomie nigdy nie sądzi się o takie głupstwa znając realia kosztów w tutejszej Temidzie./ pozostawiła ogromną dziurę w budżecie KPK.

  4. hermes2014 pisze:

    Pani Berezowska również nie osiągneła znaczących sukcesów.Jeżeli sukcesem jest brylowanie na bankietach i rautach no to świadczy o zubożeniu inicjatyw pani Prezes.Nie doprowadziła do zjednoczenia harcerstwa ZHP i ZHR ,nie zjednoczyła organizacji KPK w Missisauga i Toronto,nie przystąpile do budowy lub kupna siedziby KPK.Wstydem jest dziadostwo Kongresu,który znalażł siedzibę w parterowej budzie przy ul Lakeshore.Do tego pani Teresa wdepnęła w afere immigracyjną w której uczestniczył pan Władysław Lizoń.Jessy Kenna były minister immigracji,szef KPK z Calgary oraz pewien znany prawnik.Naciagano immigrantów z Irlandi i Angli oraz Szkocji na poważne koszty obiecując pracę i pobierająć od 500 do 3000 $ za LMO czyli aplikacje o pozwolenie na pracę/którą mozna otrzymac bezplatnie w biurach imigracji/.Za obietnicę stałego pobytu koszty zaczynały sie od 10.000$ bez gwarancji otrzymania :landed immigrant visa”,Jej protest w sprawie odznaczenia redaktora Bełtza jest przejawem przerostu ambicji.Prezydent Komorowski protest olał i odznaczenie w mocy utrzymał.Pani Tereso mówimy pani dziekuje za wszystko i bay,bay !!!

  5. hermes2014 pisze:

    ” łońskiego roku podałem pomysł i zaoferowalem sie zrobienie projektu dla rządu Kanady w celu uzyskania znacznych odpisów dla KPK optymalnego w kwocie minimum 1,2 mln rocznie!Projekt przedłożyłem ówczesnemu prezesowi Władziowi i następnie pani Berezowskiej.Wiązało sie to z pewnymi zmianami struktur organizacyjnych Kongresu.Kierując sie smutnym doświadczeniem postulowałem o powołanie niezależnej Komisji d/s kultury zawiadującej tym funduszem w poarze z niezależna komisja finansowo-rewizyjną.Bez kolesiostwa wzajemnej adoracji.Niestety,uważam,że ten sklad Kongresu nie kwalifikuje sie do tak poważnej operacji finansowej i nie gwarantuje rzetelności w całym procesie.!

  6. hermes2014 pisze:

    Przykro mi,ale Ukraina nie została uznana za samodzielne państwo przez sekretarza generalnego ONZ ponieważ nie przeprowadziła demankracji granic.Proces ten w oparciu na geodezyjne pomiary i sporzadzoną dokumentację oraz zgody państw ościennych nigdy Ukraina nie przeprowadziła.Rosja jako legalny spadkobierca ZSSR odziedziczyła tereny Krymu i Ukrainy.Ukraina nadal jest częścia Rosji i Putin w każdej chwili ma prawo wkroczyć i wprowadzic dyscyplinę i porządek w prowincji rosyjskiej jaką jest Ukraina,Oświadczenie Sekretarza generalnego media nie opublikowały ponieważ jest ono sprzeczne z interesami USA.Lepiej dla Polskich władz szumowin nie wtrącać sie do sprawy ukraińskiej.Bo zapachnie prochem!

  7. hermes2014 pisze:

    Odszedł od nas wybitny myśliciel,filozof,dziennikarz,malarz kol.Wiliam Markiewicz.Nad wyraz skromny szlachetny człowiek.Założyciel „Kuriera polsko-Kanadyjskiego” /Był publicystą Toronto Sun” i felietonistą prasy francuskiej.Tłumacz z języka hiszpańskiego i francuskiego.Autor aforyzmów „Okruchy Bytu” „Kanibale Duszy”Nieublagany los wyrwał z nas cząstkę naszej duszy……..spoczywaj Wilku w pokoju…….

  8. andrzej pisze:

    atak na żołnierzy w Ottawie ,zamordowanie dwóch i zranienie trzeciego ma swoich inicjatorów.Tymi inicjatorami sa politycy w Ottawie,którzy z uporem maniaków otwierali bramy Kanady dla Islamczyków .Wielu z nich nie kusił potencjał rynku zatrudnienia Kanady tylko jesgo osiagnięcia i warunki socjalne.Rzekomi refugee” nie uciekali do krajów dostatku jak Saudi Arabia czy Emiraty lub Japonia Korea czy nawet Indie.Wyzywaja zachód od zgnilizny i pogaństwa pełnymi garściami czerpali z dobrodziejstw naszej cywilizacji zachodniej.Ba ! Do tego wprowadzają przez naszych polityków -idiotów prawo Shiratu denominujące opbowiązujace prawa karjów gospodarzy.Z terytorium Kanady dołaczali do grup ekstremalnych terroryści ,nawet Ci co brali udział w WT-11 dwóch przyjechało z Kanady.Nasze słuzby ostatnio udaremniły atak grupy terrorystycznej w Calgary na przechodniów w Mall-u w ktorym grupa zamierzała zabijać przechodniów maczetami i nożami.Pod obserwacja jest jeszcze 92 takie grupy!!W wiekszości sa to sfrustrowani studenci-muslimi z gorejącym fanatyzmem w oczach!Pamietajcie panowie politycy.Każda ofiara takich zamachów religijnych dżichadu obciąża odpowiedzialnościa was !!!To wy hamowaliście immigracje fachowców z Europy przyjmując do Kanady całe bandy nierobów,potencjalnych morderców -fanatyków bez wykształcenia,zawodu i szacunku do Kanady i jego mieszkańców.To wy potencjalnie odpowiadacie za mordy rytualne na terenia Kanady/39/ w ostatnich latach.Wreszcie uważam ,że dokonujecie sabotażu doprowadzająć do destrukcji porządku prawnego w Kanadzie!Sprowadzając dzicz z okresu średniowiecza ,która nas zalewa swoja niebywała płodnościa.!

  9. andrzej pisze:

    Przejrzałem wpisy z 2012 roku z marca w Prawdzie.Tam pan Zbyszek podawał z ironią i krytyką odkrycia eksplozji w samolocie TU-154 M.Po prostu trzymał linię Millera.No i co mocium panie? Palnął pan jak chory w kubeł.!Samolot był rozerwany aż dwoma eksplozjami.A możę pan podważy badania 120 profesorów PAN-u i wielu zagranicznych naukowców??Jakie ma pan kwalifikacje Waszmość???

  10. andrzej pisze:

    Na zakończenie.HUMOR.Wiecie ile teściowa powinna mieć zębów??………tylko dwa.Jeden do otwierania piwa,drugi żeby ją bezustannie bolał.!

  11. Marek pisze:

    hermes, a to niespodzianka, zgadzam sie z Toba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Send this to a friend