Sorry, taki mamy klimat czyli dzień śnieżny święcić
5 kwietnia 2014
Donos na Bełza czyli w KPK jak w San Francisco
8 listopada 2014

25 lat RP czyli „Hey Jude” czy „Back to the PRL?”

25-lecie – czyli „Hey Jude” czy „Back to the PRL”

25 Chyba nikomu nie przyszłoby wtedy do głowy, że znienawidzony przez naród dyktator, nawet nie polski bo jak wszyscy jego poprzednicy sprawujący władzę z woli Moskwy za 25 lat w wolnej Polsce, będzie traktowany jako mąż stanu. Co spowodowało, że obecne władze wywodzące się przecież z tamtejszej opozycji, stanęły w jednym szeregu z komunistami. Czyżby był to jakiś dług wdzięczności? Tylko, że jeżeli opozycja ma taki dług wobec przeciwnika, to musiało gdzieś dojść do zdrady i to nie tylko kolegów z ruchu oporu, ale polskiego narodu, którego poparciu zawdzięczają dzisiejsze pozycje. Dlatego też słowa gorzowskiej licealistki skierowane do premiera wcale nie są pozbawione sensu, jak uważają nie bardzo jednak przekonywująco jego obrońcy. Proste apolityczne postulaty z sierpnia 1980 roku nie stanowiły żadnego zagrożenia dla tamtejszego reżimu, lecz dla zrujnowanej gospodarki nie były możliwe do zrealizowania. Chociaż sam fakt, że wyszły od ludu, dla władzy ludowej były niebezpieczne. Jednak zagrożenie, jako pretekst do użycia siły, komuniści stworzyli sobie sami wprowadzając do Solidarności swoich agentów. Ci jako najbardziej radykalni działacze, budzący podziw za odwagę, w poniedziałek 14 grudnia 1981 roku często przyszli do pracy w mundurach ZOMO. Stan wojenny Jaruzelskiego owszem był mniejszym złem, ale tylko dla niego, bo większym byłoby otrzymanie z Kremla wypowiedzenia. Biorąc pod uwagę poolimpijski stan sowieckiej gospodarki, napaść na Afganistan i fakt, że amerykańskim prezydentem był człowiek, który działaniem, a nie nazwiskiem udowadniał, że oba ma, sowiecka interwencja raczej Polsce nie groziła. Całkiem już nierealna była wtedy kiedy zasiadano do okrągłego stołu. Nie było żadnego powodu aby mocno wystraszonych komunistów traktować jako partnerów i wchodzić z nimi w układy, które gospodarkę socjalistyczną zamieniły na ich prywatną. Co czuł ojciec Marysi z Gorzowa widząc jak ci, którzy w PRL decydowali czy dostanie wyrok, teraz będą decydować czy dostanie kredyt w banku? Co czuli Polacy, którzy zobaczyli jak ich bohaterowie z opozycji po biesiadzie z komunistycznymi kacykami raptem zaczeli ich nazywać ludźmi honoru. Co czują teraz, widząc jak sąd tej wolnej Polski skazuje protestujących przeciwko stalinowskiemu oprawcy? Gorzów był dość prężnym ośrodkiem przemysłowym, ale teraz Marysia jak skończy szkołę raczej nie znajdzie tu pracy. Z reakcji Tuska na jej słowa może wynikać, że on doskonale wie o co jej chodzi. Teraz Belka, Cytrycki i Sienkiewicz czyli byli: partyjniak, esbek i opozycjonista kombinują jak utrzymać władzę, nawet kosztem naruszenia konstytucji Polski. Czy ta rozpoczęta wtedy biesiada przy niekoniecznie już teraz okrągłym stole, czasami nadal nie trwa? Niestety 25 lat od tych częściowo wolnych wyborów, Polacy w ogóle nie mają wyboru, bo trudno nim nazwać ten pomiędzy partią, której już mają dość a taką, której się boją. Tylko, że sami są tak naprawdę winni bo za zdobycz wolności uznali możliwość wagarowania w dniu wyborów. Masowe zastąpienie głosowania grillowaniem spowodowało, że wygrywali potrafiący skupić niewielki ale wierny elektorat, który pieczenie wyborczych kiełasek rozpoczynał po oddaniu głosu. Na okoliczność tegorocznych obchodów premier Tusk zanucił sobie „Hey Jude”. Chociaż spotkało się to z krytyką zazdrosnych polskich muzyków, wybór był dość trafny, bo to jednak takie jak ta piosenki, były dla nas symbolem upragnionego Zachodu. Jednak widząc dokąd Polska zmierza bardziej pasowałaby tu inna, też z repartuaru the Beatles, ale pod trochę zmienionym tytułem: „Back to the PRL”?

15-lecie – czyli NA CO nam NATO

15NATO to praktycznie armia USA, na której pozostali członkowie paktu opierają swoje bezpieczeńswto. W Europie jest ona porządana lub nie w zależności od sytuacji w Rosji. Akurat teraz wiele krajów chciałoby aby tu się znowu zadomowiła, choćby nawet jak w Polsce trzystu żołnierzy. Więcej mogliby przysłać Niemcy, ale to źle by się jednak kojarzyło. Teraz Ameryka sama ma problem, bo BUSHmeni i bankierzy doprowadzili ten kraj do stanu, w którym funkcjonuje on jeszcze tylko dzięki drukarzom. Mają chyba rację twierdzący, że dla tych którzy zrujnowali amerykańskie finanse najlepszym rozwiązaniem byłaby teraz wojna. Ale taka, na której można byłoby dobrze zarobić, czyli w Europie. Kiedyś broń sowiecką kupować musieliśmy, czy jednak teraz w przypadku, nie daj Boże, konfliktu zbrojnego, przeciwnik zgodzi się na zawieszenie broni do czasu dostarczenia nam zza oceanu jakieś uszczelki do samolotu? Lekcji z lotnictwa cywilnego już widocznie nie pamiętamy. Polska przypomina tu trochę przysłowiowego zajączka, który uzbrojony w procę wygraża niedźwiedziowi, bo odwagi dodaje mu z oddali niedzwiedź-sojusznik, który też sprzedaje mu do tej procy kamienie. Znów nie odrobiliśmy lekcji, w której boleśnie nauczono nas, że interesy niedźwiedzi są zupełnie inne niż zajączków. Potwiedzają to podsłuchani politycy, bo jak widać niektórzy zdają sobie sprawę z tego, że nasze poczucie bezpieczeństa jest tylko złudzeniem. Szkoda tylko, że sojusznik dowiaduje się o tym z Wprost, a nie wprost. To właśnie ta, cytując Sikorskiego polityczna „murzyńskość” powoduje, że polski żołnierz walczący na amerykańskiej wojnie, aby pojechać do Ameryki musi pisać podanie i pomimo, że sporo za to płaci, to zgody często nie dostanie. A w swoim kraju po powrocie z takiej wojny zostanie osądzony za to, że przeżył przez kretynów, którzy prochu (nie prochów!) nigdy nawet nie wąchali. A NATO nic na to. Chociaż z drugiej strony czy kraj, który uciekł spod sowieckego buta pod skrzydła NATO a człowieka, który drogę tą mu przetarł,  uważa ciągle raczej za zdrajcę – można traktować jako poważnego sojusznika?

 10-lecie –  czyli kabaret pod gwiaździstą flagą

10Pomimo wszystkich błędów i wypaczeń, członkowstwo w Unii Europejskiej to bez wątpienia najlepszy okres we współczesnej historii Polski. Stanowi też może i lepszą gwarancję bezpieczeństwa niż zamorskie militarne sojusze. Nie wspominając już o rzeczywistych dotacjach, a nie fikcyjnych offsetach. Owszem, tworzy się tu absurdalne ustawy, będące inspiracją dla kabaretów, ale za to nie ma tu już takich absurdów jak na przykład amerykańsko-kanadyjska granica. Jak wszędzie jakość zarządzania zależy od jakości zarządzających.Jeżeli ze wszystkich krajów członkowskich do europarlamentu trafiają tak jak z Polski odrzuty z polityki krajowej to i tak jest cudem, że ta Unia jeszcze istnieje. Teraz europosłem został nawet ktoś, kto chce tą Unię rozwalić. Grozi to jednak trochę przekształceniem europarlamentu w kabaret, który zresztą potem ma być zgodnie z posła tego wolą zamieniony w burdel. Jednak wybrano go może dlatego, że w Polsce to kabaret złożony z polityków śmieje się ze swojej widowni, która jest coraz bardziej przerażona jego repertuarem. Niepoważne – jak to w kabarecie, jest ciągłe odkładanie przyjęcia wspólnej waluty. Jak najbardziej poważnym jest to, że nie euro lecz spekulanci z londyńskiego city czy Wall Street powodują kryzysy. Oczywiście przy pomocy nieodpowiedzialnych i skorumpowanych polityków. Niestety, ludzie reprezentujący z woli któregoś tam wodza Polskę w Brukseli, wyczekują tylko na znak od niego, kiedy im pozwoli niczym z banicji powrócić do kraju. Jeżeli kiedykolwiek potrafimy to zmienić, to raczej Polska nie zginie, póki Unia Europejska żyć będzie.

 10-15-25  w Toronto czyli „Jubel po królewsku”

jubel„Wielki jubel w królewskim hotelu”- tak tygodnik Goniec zatytułował informację o uroczystości zorganizowanej przez Konsulat RP w Toronto, z okazji 25-lecia zakończenia używania przez Polskę nazwy PRL, co zaowocowało dziesięć lat później przyjęciem do NATO, a po następnie do Unii Europejskiej. Chociaż „jubel” nie jest w języku polskim słowem zbyt pochlebnym, tu można to zrozumieć, bo naczelny Gońca ma trochę na pieńku z ambasadorem RP w Kanadzie (czyt. Przychodzi Kumor do Bosackiego z 8 listopada 2013), kiedy poszło, o bardzo teraz na czasie nagrywanie. W tekście tym czytamy, że ambasador w odniesieniu do przemian ustrojowych stwierdził w swoim przemówieniu: „ … aby osiągnąc te cele winniśmy być…również mądrzy i silni. Dziś po 25 latach, w istocie osiągnęliśmy te cele”. Żona ambasadora wiedzą „wiem co jem” dzieli się z Polakami. Czy z ambasadorem, ktoś podzielił się wiedzą co mówili polscy politycy? Wiedzieli przecież co mówią, zapewniając że: „państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje”? Na usprawiedliwiene trzeba przyznać, że chociaż nawet jak o tym słyszał, to w takim miejscu trzeba jednak zachować dworską etykietę. Na królewskich dworach nigdy nie mówiono wprost, co mogło być główną przyczyną upadku wielu monarchii. Czy jednak celebrowanie święta demokracji w najdroższym i najbardziej monarchistycznym miejscu w Toronto, w ogóle jest aby na miejscu? Organizatorzy różnych polonijnych inicjatyw, którzy najczęściej odchodzą z kwitkiem od kasy konsulatu, nie wiedzą czy się cieszyć bo MSZ sypnął wreszcie groszem, czy też się smucić, bo wszytko już poszło na „jubel”. Oblaci okazali się jednak lepsi niż dyplomaci. Z okazji kanonizacji zorganizowali porządny koncert w Roy Thompson Hall, w którym mogli uczestniczyć wszyscy czujący związek z Polakiem Papieżem, a nie tylko duchowni i członkowie kółek parafialnych. Tu, chociaż związek z Polską czuje nawet więcej osób, do wspólnego świętowania wybrano wybranych. Zawsze powoduje to niedyplomatyczne niekiedy pytania, dlaczego akurat ci. Jak wynika z relacji naszego reportera „miejsca w królewskiej gospodzie” zabrakło nawet dla realizatorów serialu „OK Poland” uhonorowanego w Polsce nagrodą im. Macieja Płażyńskiego, a przyznawaną  pod patronatem Ministerstwa Spraw Zagranicznych czyli organizatora imprezy. Jednak galę obecnością zaszczyciły też polonijne uzdrowicielki, których metody przypominają trochę te znane z konsulatu. Tam posługując się „sprzętem z NASA” za słoną opłatą wciska się ludziom kosmiczne bzdury. W konsulacie RP natomiast posługując się nielegalną, bo sprzeczną z konstytucją Polski ustawą, też za słoną opłatą zmusza się Polaków do udowodnienia, że są Polakami. Ta metoda naprawde leczy! Z chęci i potrzeby posiadania polskiego paszportu. (czyt. Duch PRL-u w konsulacie RP z 7 lipca 2012, 6 sierpnia 2012 i 10 października 2012).

 Wprost do mikrofonu

sowaCzy afera ta zmieni oblicze Polski, tej Polski? Raczej wątpliwe przede wszystkim z tej przyczyny, że nie bardzo jest czym zastąpić ten układ towarzyski tworzący polski rząd. Drugim, takim samym? Politycy dawno już zapomnieli, że ich pracodawcą i to bardzo hojnym jest społeczeństwo. W to, co mówią publicznie nikt już nie wierzy, więc jedyną metodą sprawdzenia jak się wywiązują z umowy o pracę dla ojczyzny, jest ich podsłuchanie, a czasami też podglądanie. Różne bredzenia o legalności w czasach, kiedy Amerykanie podsłuchują wszystkich bez wyjątku, to tylko nieudolna próba samoobrony. Podobnie jak straszenie Putinem, bo równie dobrze można by znaleźć korzyści jakie z osłabienia tego rządu uzyska prezydent Polski. W takich legalnych sprawiedliwość jest zawsze po stronie partii rządzącącej czyli zlecającej podsłuch. Poza tym są niebezpieczne, jak widać to w sprawie żenujących kombinacji Kwaśniewskich i próby zemsty na jak najbardziej legalnie podsłuchującym. Jeżeli premier nie ma sobie nic do zarzucenia, to powinien być zadowolony, że kelnerzy pomogli mu pozbyć się szkodników i zamiast najazdu na redakcję może lepiej byłoby zjawić się tam, jak w  Gorzowie z kwiatami. Całkiem nie na miejscu jest także wyciąganie grzechów przeszłości naczelnego redaktora Wprost. Może właśnie dlatego, jako były gangster miał odwagę na konfrontację z „gangiem” polityków. Przy okazji Polacy zobaczyli, że też będące na ich utrzymaniu służby bezpieczeństwa ciągle nadają się tylko do doprowadzania przez uzbrojonych po zęby osiłków, lekarza na posterunek (13?). Tusk chociaż próbuje zbyć to wszystko kibicowskim „Polacy- nic się nie stało” dobrze wie, że się jednak stało. Polacy dowiedzieli się, że wbrew konstytucji za pieniądze można wymienić ministra, który za bardzo pilnował aby w państwowych pieniądzach panował porządek. Dowiedzieli się, że organa skarbowe ścigające ich za najmniejsze uchybienia załatwiają kolegom ochronę w razie potrzeby i gdyby współbiesiadnik u Sowy był dalej na takim stanowisku, żona Nowaka nadal oszukiwałaby państwo, w którym jej mąż był ministrem. Niestety kolega „zegarmistrza” był już w spółce urządzony, jak sam przyznał „bogato, k… bogato” . Dowiedzieli się też o marnotrawieniu funduszy na różne projekty i skandalicznych opóźnieniach strategicznych inwestycji. Te i inne rzeczy podane do wiadomości przez opozycję byłyby mało wiarygodne, jednak te pozyskane przez kelnerów są. Dość szokujący język z pewnością Polacy im wybaczą, bo łatwo im wmówić, aby spojrzeli na siebie dyskutujących przy piwie. Prawda, tylko że od takich dygnitarzy mających tak wyrafinowany, nie tylko kulinarny gust, spodziewamy się  też bardziej wyrafinowanego języka. Pozostaje może drobna, ale istotna sprawa, kto płacił rachunek? Za takie dwa tysiące, jakie społeczeństwo kosztował rachunek Belki, większość pracujących musi przeżyć cały miesiąc. Żeby jeszcze ucztowano przy polskim bigosie i gołąbkach, ale przypadkiem czy celowo delektowano się kojarzącymi się jednak z mafią ośmiorniczkami. Szwedka przestała być ministrem, gdy wydało się, że służbową kartą płaciła za drobne prywatne zakupy. Niedawno burmistrz ontaryjskiego London stracił stanowisko za zapłacenie ze służbowych pieniędzy prywatnego rachunku $1700. Polscy prominenci to jednak co innego, bo znają i stosują prawo Kalego, które wymyślił nie kto inny, jak pradziadek ministra Sienkiewicza. Pierwszym, który postanowił pokazać, że Polska jednak nie leży „w pustyni i puszczy” był Sikorski, który zwrócił pieniądze, chociaż tylko za wino (ale jednak) wypite podczas sesji nagraniowej. Jak inni pójdą za jego przykładem, to może uzbierać się nawet, na zegarek dla któregoś ministra.

11 Comments

  1. Zbyszek pisze:

    W czasach PRL-u na arenie ogólnopolskiej Gorzów słynął ze Stilonu (między innymi producent kaset magnetofonowych) i żuzlowców ( Jancarz,Plech). Dzisiaj z dużego przemysłu pozostała drobnica, w klubie żużlowym wychowanków wyparli międzynarodowi wyjadacze, więc z braku laku rozsławiaczami miasta stali się niewydarzeni politycy – M.Jurek i K.Marcinkiewicz, tu urodzeni i dorastający, a teraz dołaczyła do nich nieszczęsna licealistaka Marysia, którą politycznie jakże marnie wyedukował ojciec, dawny zasłużony solidarnościowiec, a dzisiaj zgorzkniały kombatant. Nie znam przyczyn rozczarowania ojca Marysi polityczną rzeczywistością, ale chyba nie był naiwniakiem do dzisiaj wierzącym, że Solidarność
    toczyła bój z komuną o realizację 21 postulatów…
    Dla działaczy pierwszej Solidarności, poszkodowanym przez PRL choćby tylko w stopniu minimalnym, wymyślono godziwe odszkodowania, a gdy na początku lat 90-tych startowała III RP, każdy z odpowiednim życiorysem miał ułatwiony start do karier politycznych i biznesowych i wszyscy mający jako takie wykształcenie, zdolności i predyspozycje mogli skorzystać i skorzystali – dlaczego nie załapał się ojciec Marysi, wie tylko on sam i teraz zamiast pozwolić córce samej poszukiwać właściwej drogi życiowej, zatruwa jej myśli swoją osobistą żółcią…

  2. Marcin pisze:

    Pan Zbyszek atakuje ad hominem ojca dziewczyny, która oczywiscie swojego zdania mieć nie może. Wiadomo – młoda to i musi być głupia, więc powtarza co zasłyszała w domu. A w domu wiadomo – ojciec nie był za cwany kiedy trzeba było być cwanym ( no bo we wschodnich rubieżach Europy, na skraju stepów azjatyckich cwanosć jest nadal cnotą, a uczciwosć frajerstwem ), więc teraz jest zgorzkniałym nieudacznikiem przelewającym „żółć” na potomstwo… No co innego gdyby wygłaszała najnowsze mądrosci Gazety Wyborczej, opluwała Kaczora i innych politycznie niepoprawnych. Zachwytom nad jej dojżałoscią, mądroscią i przenikliwoscią, nie byłoby końca. Kto wie, może zrobiłaby karierę na salonach? Komentarz jak tysiące na polskich portalach pod niemal każdym artykułem – „Nie podoba ci się jak jest, bo jestes nieudacznikiem”. „Wyjechałes do Angli jak każdy nieudacznik, który nie mógł sobie poradzić w Polszy”…itd, itp. W tym samym stylu.

  3. Zbyszek pisze:

    @Marcin,
    Przypomnę kontekst – podczas wizyty, w prowincjonalnym w końcu Gorzowie, premier spotkał się z licealistami i na przywitanie usłyszał od 17-letniej uczennicy, ni z gruszki ni z pietruszki – pan jesteś zdrajcą!- wprawiając w takie osłupienie premiera, że ten zamiast szybko zapomnieć o tym mało istotnym epizodzie, na drugi dzień pośpieszył z kwiatami do źle wychowanej pannicy, która a jakże – kwiatów nie przyjęła, przemieniając tym samym osłupienie premiera w ośmieszenie.
    W późniejszych wywiadach prasowych,dobrze ucząca się Marysia tłumaczyła swój występek w sposób tak nieporadny i naiwny, że nauczyciele renomowanego gorzowskiego liceum powinni zapaść się pod ziemię ze wstydu, że do jej edukacji przyłożyli ręce.
    A co do ojca, to nie jest żadnym nieudacznikiem, a współwłaścicielem dobrze prosperującej firmy usługowo-motoryzacjnyej, czego wcześniej nie wiedziałem i to tym bardziej nie usprawiedliwia żałośnie głupiego zachowania tej małolaty…

  4. Pawel pisze:

    Panie Zbyszku, tu nie chodzi o to czy ktoś się w Polsce po 1989 roku dorobił czy nie,
    za komuny tez się dorabiali nie tylko partyjni. Tu chodzi raczej jak słusznie zauważono o to że wykorzystano poarcie Polaków dla osiągnięcia własnych interesów. W zamian w ręce już postkomunistów najbardziej kluczowe dziedziny w tym właśnie bankowość. I to jest jak najbardziej zdradą. Czy Pana to nie oburza
    jak na salonach Polski nie PRL panoszą się ciągle Miller czy Kwaśniewski składający hołdy ich komunistycznemu bossowi? Można z tej Marysi robić wariatkę jak robiono to z mającymi inne zdanie w PRLu ale ona tak naprawdę ma rację tylko trzeba na problem ten spojrzeć bardziej obiektywnie nie ulegając fałszywym argumentom tym
    którym taka ich ocena jest bardzo niewygodna.

  5. hermes2014 pisze:

    Mloda rzeczywiście i nieco naiwna ta nasza Marysia ,ale ma odwagę i mocny kręgosłup.Powiedziała co czuła.!I do tego prawdę.

  6. Andrzej pisze:

    dzieki stanowczosci rzadu malej Holandii szybko zwrocono czarne skrzynki i powolano miedzynarodowa komisje, jak na tym tle wyglada rzad Tuska w Smolensku?
    rzeczywiscie ch…. dupa i klamstw kupa.

  7. Zbyszek pisze:

    @Paweł,
    A któż miał przejmować te banki – historycy z wierchuszki Solidarności?, stoczniowcy?, a może górnicy? Niestety, ale w zdecydowanej większości polską elitę intelektualno-techniczną stanowili członkowie PZPR, gdyż to legitymacja partyjna warunkowała ich pozycję zawodową, a tym samym status materialny.
    Jeżeli zgodziliśmy się, a teraz wyrażamy wdzięczność,żeby głównym reformatorem
    gospodarczym został nawrócony komuch L.Balcerowicz, to dlaczego mielibyśmy odbierać innym, podobnym do niego komuchom, prawa do pełnoprawnego uczestnictwa w podziale po PRL-owskiego „tortu”?
    Nazwanie polityka, a już premiera w szczególności, – zdrajcą – , to epitet najcięższego gatunku i trzeba mieć naprawdę niepodważalne argumenty, żeby jego użyć, a tych ta młoda dziewczyna przedstawić nie potrafiła…

  8. Marcin pisze:

    Dla jednych pan Tusk jest zdrajcą, dla drugich gwarantorem nietykalnosci. Wydaje mi się, że to jest jedynie kwestia punktu siedzenia panie Zbyszku.

  9. Zbyszek pisze:

    Z dużej chmury mały deszcz, tak można skwitować aferę podsłuchową.
    Poleciały sondażowe notowania Platformie, ale do wyborów, prezes Kaczyński bądź
    Antoni M. parę razy wystrzelą numer nie z tej ziemi i ponownie PO będzie przed PiS-em. Żyję dostatecznie długo żeby nie mieć złudzeń, że politycy to wybrańcy najlepsi z nas, raczej przychylam się do opinii, że większość z nich to osobnicy bardzo przeciętni z mocno wybujałym ego, a jedynie z darem wybieralności.
    Jednak przypadek ministra spraw wewnętrznych, który w publicznym lokalu, przy alkoholu dywaguje z prezesem centralnego banku o zabezpieczeniach banknotów,
    oraz ustala strategię przedwyborczą i do tego daje się podsłuchać, to ewenement na skalę światową! Tym „wyczynem” minister Sienkiewicz tak oczarował premiera, że choć dowcipy o nim mają w swoich programach prawie wszystkie krajowe kabarety, dymisja mu nie grozi, a nawet dostał misję wykrycia sprawców podsłuchów…

  10. hermes2014 pisze:

    Tutaj mimo,że Sikorskiego uważam za niepowaznego polityka walącego często jak chory w kubeł ,przychylam sie do jego wypowiedzi o gwarancjach sojuszu z NATO.Oto fakty.1/ Obama jak pamietamy miał wizytę w Moskwie i był przyjety przez Putlera.Zjadł dobry obiadek,wylizał talerz i powiedział.Władek jak cię tak boli ta tarcza rakietowa to ja ja zdejmę,no problema!Bądź grzeczny i nie wszczynaj burd przy granicach….Co tam Polska.Wyrzutnie zabrano.!Władek wykonał anszlus Krymu i otoczył Ukrainę swoimi sołdatami.Barak sie miotał .straszył sankcjami wreszcie ostanio publicznie sie wypowiedział:Ameryka nie bedzie sie angażować w zagraniczne konflikty i nikt Ameryki w żadne gierki nie wciągnie!…Herr Putler otrzymał Cart-blanche na dalsza ekspansję militarną.Tymczasem Parlament europejski zakwakał podobnie.Gejuropa nie będzie się angażować w konflikty zbrojne.Cwaniak Putler-petersburski ulicznik i doskonale wyszkolony ŁOficer KGB nie poprowadzi Armii Sojuzu na Ukrainę.Tylko przez granicę będą przenikać jednostki Specnazu a zebrał ich już 20.000 .Pretekst? Pomoc rosyjskiej grupie etnicznej ogromnie prześladowanej przez banderwców -faszystów,Następnie wysłał Buka z własna załogą,żeby sprowadzić na ziemię własny samolot Aeroflotu w trybie przyśpieszonym,organizując błyskawiczną teleportację wszystkich na łono Św.Piotra.Samolotr strącony na terytorium Ukrainy wywołałby narodowe protesty i marsz na całą Ukraine sołdatów Putlerowskich.!,bo to przecież ukraińskie czetniki zapewne go zestrzelili.Niestety załoga rosyjska kapitan i porucznik wojsk rakietowych z nudów obaliła literka ,a tu nagle :”Wania dawaj leci nad Twoją Golową ” No to namierzyli i palneli.A to nie był ten co trzeba aeroplan.!Sknocili chłopcy robotę.Gdy pryskali przez miedzę ukraińska rozwietka dokonała bezkrwawego aresztu,i teraz traktują mołojców prądem po jajach wyciągająć zeznania.Scenariusz z filmu sensacyjnego!Putler podjął decyzję wycofać sie z honorem z uważonego przez siebie bigosu,więc wydał już rozkaz eutanazji wszystkich przywódców Rebeliantów rękoma swoich Czekistów.Jeden z nich major GRU przezornie zrezygnował z funkcji prezesa bandy i dał nogę, wiatrząć smród wokół siebie.Resztę rebeliantów sie aresztuje i izoluje w ukraińskich pierdlach,gdzie według miejscowych chachłaków przeżywa sie maximum 7 lat!!Gdy Rosja stanie głodem i brakiem żarła /import wynosił 43% całości potrzeb/ skończy się woda brzozowa w drogeriach i piwo w budkach,zabraknie borygo ,wtedy zrobi się ruchawka,Putler wykupi wyspę na wyspach Salomona przecież uzbierał grosza około 300 mld.!Lecz twardy odporny naród radziecki przeżyje dzięki ogródkom przyzagrodowym i wrodzonym kombinatorstwie.I Rosja w pijanym widzie urośnię w siłę znowu!!!

  11. hermes2014 pisze:

    Z najnowszych doniesień obietnice Obamy sa funta kłaków warte.Wczoraj uderzył lotnictwem na zgrupowanie dżichadystów w Iraku.!A w Gazie pokolenie Judy wiary muslimskiej naparzają się z pokoleniem Dawidowym na ostro.!Nie ma jak wojny religijne.Wszyscy bez wizy idą do nieba.!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to a friend