KULT kosmonautów
10 października 2012
….a teraz Polacy, czyli emigracja do Kanady
6 stycznia 2013

Bądźmy czujni wobec wroga narodu czyli agentura w Kanadzie

Agentura totalitaryzmu w Kanadzie

„Ostatnie działania rządu polskiego wskazują na wzmożoną kontrolę wśród Polaków mieszkających za granicą. Przede wszystkim zajęto się mediami. Przeniesienie finansowania Polonii do MSZ całkowicie zmienia możliwości działania w Polonii. Natychmiast następuje przejęcie mediów polonijmych i przejęcie całkowitej kontroli nad kształtowaniem świadomości Polaków mieszkających za granicą.” Chociaż brzmi to jak reportaż z Białorusi słowa te odnoszą się do Polonii kanadyjskiej, a pochodzą z artykułu opublikowanego w tygodniku Goniec (nr 44 z 8.11.2012). Jego autorka Barbara Rode, która podobno reprezentuje partię PiS w Kanadzie, twierdzi, że w Polsce mamy obecnie system totalitarny, który to: „wszelkimi sposobami pragnie wpływać na wyniki wyborów krajowych w Polonii”. Jej zdaniem Polacy czerpią wiedzę jedynie z mediów polonijnych i dlatego te mają być przejęte przez agenturę RP. Ma to nastąpić poprzez niedofinansowanie z MSZ tych prawdziwie patriotycznych, co szybko doprowadzi je do upadku. Może warto więc obserwować nasz olbrzymi rynek polonijnych tygodników bo jeżeli w najbliższym czasie jakieś będą nadal wydawane, to są właśnie te współpracujące z polskim totalitaryzmem. Czy aż tak durni są ci totalitaryści aby dla walki z garstką polonijnych wyborców knuć aż takie intrygi? Wątpliwe, bo autorce chodzi raczej o niedawne zmiany w finansowaniu polonijnych organizacji, kiedy to fundusze te z Senatu przekazano do MSZ. Wprawdzie przeciwko temu protestowano, ale traktując sprawę zupełnie obiektywnie chyba jednak konsulaty najlepiej wiedzą co się w Polonii dzieje. Możliwe, że rządząca partia będzie bardziej przychylna dla swych sympatyków, ale jak w każdej demokracji, rząd z czasem się zmieni i otrzymają szansę też inni. Jednak problem w tym, że totalitaryzmu się nie zmienia tylko obala. Oczywiście potrzebny jest do tego ruch oporu. Wydaje się, że rolę taką w Ontario zaczyna pełnić towarzystwo przyjaźni z partią PiS, które zorganizowało w październikowy wieczór bankiet „Noc wolności”. Nie było to proste bo agentura, jak twierdzi dalej pani Rode robi wszystko, aby na takich imprezach frekwencja była jak najmniejsza, organizując swoje w podobnych terminach. W przypadku tego bankietu, który odbył się 6 października dość łatwo można ustalić grono podejrzanych. Chociaż w ten weekend nie odbywała się akurat żadna inna polonijna impreza to tydzień przed był bal Kongresu Polonii Kanadyjaskiej oraz koncert Eleni, a tydzień po występował Kabaret Pod Bańką i bracia Golcowie. Troje gości z kraju, którym jakoś udało się stamtąd przyjechać, zwiastowali uczestnikom nowinę, że oto znów nie mamy wolnej Polski. Posła PiS Artura Górskiego w Polsce traktuje się bardziej jako kabareciarza, ale gdy twierdzi to też Jan Pietrzak to już nie są żarty. Ewa Stankiewicz ujawniła w dodatku, że: „wszyscy dowódcy polskiej armii, którzy zginęli w Smoleśku a byli szkoleni w NATO, zostali zastąpieni generałami przeszkolonymi w ZSRR”. No dobrze, ale ten ZSRR nie istnieje ponad 20 lat, więc oficerowie tam szkoleni są już raczej na emeryturze. Jednak to jeszcze nie wszystko bo w wywiadzie zatytułowanym „Filmuję jak pali się mój własny dom” (Goniec nr 42) reżyserka wyznaje: „Być może to całe dziedzictwo, w którym pojawia się i gen. Fiedorof-Nil i rotmistrz Pilecki, być może myśmy to(…) zaprzepaścili. Oczywiście nie bardzo ona chce zauważyć, że Polacy nie chcą takiego dziedzictwa przejmować. Bo czymś innym jest pamięć o bohaterach, a czymś innym dziedziczenie nawet bohaterskiego ale jednak męczennictwa. Niestety w Polskiej historii zbyt często czyny bohaterskie były skutkiem nieodpowiedzialności jej przywódców. Czy teraz kiedy mamy od 20 lat Polskę bezpieczną jak nigdy dotąd obserwujemy kolejną powtórkę błędów z historii? A sama Stankiewicz trochę przypomina tu strażaka, który podpala własny dom, tylko po to by oczywiście po bohatersku go gasić.

Bańkowy „Koniec Świat(ł)a”

Chociaż już Majowie wiedzieli, że to będzie 21.12. 2012, kabaret Pod Bańką obchody zorganizował już 12.10.2012. Dokąd nie dowiedzieliśmy się o ich możliwej współpracy z agenturą totalitaryzmu, nie było wiadomo skąd ten pośpiech. Teraz można domyślać się, że to w nagrodę za występ w terminie zbliżonym do „Nocy Wolności” zaproszono ich na tourne po Polsce. Niektórzy jednak twierdzą, że jak usłyszeli o zamiarze posła Artura Górskiego o otwarciu tu swojego biura, zamierzają wrócić do kraju. Bo dwa dobre kabarety to na naszą Polonię chyba za wiele. Ale to wszystko tylko plotki bo może też być, że po prostu agenci donieśli do polskiego premiera, że kolejna premiera torontońskiego Kabaretu pod tytułem „Koniec świata” była udana. Chociaż tym razem gwiazdą tego wieczoru był występujący z Bańką od czasu do czasu, Mirek Polatyński. Zresztą rola jaką mu powierzono jednak zobowiązuje, a grał on tam samego Pana Boga. Miał przynajmniej okazję odwdzięczyć się za obdarzenie go aktorskim talentem i pokazać, że tego daru nie zmarnował. W finale przedstawienia ktoś w trzymane przez zespół literki z tytułem przedstawienia pomiędzy „t” i „a” wcisnął „ł”. A to już wcale nie jest takie śmieszne, bo burze na Słońcu co jakies 200 lat zakłócają ziemskie pola magnetyczne. Do tej pory nie powodowało to problemów bo tego światła i tak nie było. Dość niedawno doświadczył tego Quebec, kiedy 20 lat temu z takiego właśnie powodu uszkodzone zostały tam prawie wszystkie systemy energetyczne. Skutki większej awarii, w naszej uzależnionej od elektryczności cywilizacji nawet trudno sobie wyobrazić. Chociaż nawet satelity ostrzegawcze są przestarzałe bo nie ma funduszy, to NASA wysłała „łunochod” na Marsa, chyba tylko po to by pokazać, że oprócz produkowania sprzętu używanego przez polonijnych uzdrowicieli ciągle lata też w kosmos. Kosztowało to drogo bo ponad 2 miliardy dolarów, aż tyle ile kosztują tylko 3 dni wojny w Iraku. Tym, którzy dla swoich własnych interesów nie wachają się cofnąć ludzkości do buszu, znów by się udało bo nie byłoby gdzie podłączyć krzesła elektrycznego, na które sobie jak najbardziej zasłużyli. Jedyna nadzieja, że Pan Bóg będzie chciał oglągać kolejne premiery kabaretu Pod Bańką.

Michnik w Toronto

Do konsulatu RP, w którym jak już wiemy mieszka duch PRL-u zawitał pod koniec października opozycjonista z tamtych czasów Adam Michnik. Chociaż oczekiwano, że przyjedzie z nim jakiś biskup egzorcysta, to pojawił się tam jednak z rabinem. Okazało się, że naczelnemu Wyborczej nie chodziło wcale o prawa wyborców do paszportu ale o ich anytysemityzm. Niczym dzieła Lenina, bo aż 3000 stron zawiera jego książka o antysemityźmie Polaków, którzy jak mogłoby wynikać z tego typu publikacji holokaustu dokonali sami, może przy niewielkiej tylko pomocy Niemców. Autorami ich są wyłącznie Polacy lub raczej za Polaków się podający. Jakby w ten sposób starali się odwrócić uwagę od bardzo częstej w tamych czasach semickej antypolskości. Sam Michnik materiały do książki na taki temat mógłby znależć nawet we własnej rodzinie. Nie wiadomo czy mógłby na tym coś zyskać, ale na pewno musiałby do tego mieć honor. Jednak czy ktoś, kto nazywa generała SB człowiekiem honoru sam może go posiadać? Raczej nie, ale on zyskał wtedy na tym sporo. Pytanie tylko dlaczego odbywa się to wszystko pod patronatem konsulatu Rzeczypospolitej Polskiej. Czy chodzi tylko o to, żeby ten duch PRL-u czuł się tam ciągle jak u siebie w domu?

Tytułologia stosowana

Już dawno wydawcy różnych brukowców zauważyli, że większość ludzi czyta tylko tytuły. Zaczęli więc wymyślać je tak by wywoływały jak największą sensację nawet jeśli nie mają wiele wspólnego z treścią artykułu. Chyba czasy dla drukowanej prasy są rzeczywiście trudne bo do tych metod sięgają nawet uważane za poważniejsze wydawnictwa. „Trotyl na wraku Tupolewa” Rzeczypospolitej jest takim krajowym przykładem. O tym że tam jest wiedzą wszyszcy, tak samo jak to do czego on służy. Skąd się tam znalazł to już sprawa mniej ważna. Nasze polonijne tygodniki też starają się za modą nadążać. W numerze 42 tygodnika Goniec dość szokujący tytuł „Tusk: Trzeba zrezygnować z niepodległości”. Problem w tym, a może nie ma problemu, że Tusk nic takiego nie powiedział i nie ma o tym słowa w artykule. Bo mówienie o konieczności współpracy nawet kosztem rezygnacji ze swoich interesów, to nie to czym straszy się czytelnika z okładki. Może nawet nie trzeba byłoby z niczego rezygnować gdyby na posady do Brukseli nie wystawiano w większości ludzi niekompetentnych lub skompromitowanych w kraju, którzy europosłowanie traktują jako tymczasową zsyłkę. Teraz ochotę na to wyraziła z kolei Marta Kaczyńska. Przecież wuj nie odmówi jej miejsca na liście i z pwenością pojedzie. Tylko po co? W Głosie Polskim nr 47 (27.11.2012) artykuł Jana Pospieszalskiego zatytułowano „Rząd Tuska strzela do dzieci”. Autor zachwyca się tu udziałem młodzieży w marszach niepodległości. Cieszy go gdy razem z kibicami „w kilkanaście tysięcy gardeł mogą krzyczeć: „Biało-czerwone to barwy niezwyciężone”. Hasło może i patriotyczne tylko, że nieprawdziwe bo nie licząc pojedycznych bitew to raczej trudno powiedzić kiedy były one rzeczywiście niezwyciężone. A największe zwycięstwa jak pod Grunwaldem czy Wiedniem odnosiliśmy wtedy gdy działaliśmy w unii z innymi państwami. Oprócz tego w 1920, ale to akurat uznajemy za cud. Aż przykro patrzeć jak uczestniczące w tych pochodach dzieci bredzą, że Polska starciła niepodległośc przystępując do Unii Europejskej i powinna z niej wystąpić. One oczywiście chętnie powalczyłyby tak jak to mają przetrenowane w ulubionych grach komputerowych o tę Polskę, bo jakiś ich „idol” uznał, że nie jest ona już niepodległa. Przykładem jest nowa płyta Pawła Kukiza „Siła i Honor”. Od strony muzycznej zupełne dno, ale po wysłuchaniu utworu o Katyniu, aż ręce sie rwą aby chwycić choćby za kij bejsbolowy i tłuc Ruskich. Co z tego wyniknie, to już takich jak Kukiz nie obchodzi bo on swój cel osiągniął i znów o nim się mówi. Oczywiście obecny rząd nie jest idealny a może nawet po prostu zły. Ale jeszcze gorszym jest gdy zamiast rzeczowej krytyki pojawia się nienawiść. Kiedy mącą ludziom w głowach nie potrafiący już nic stworzyć artyści lub zaślepieni rządzą zemsty polityczne oszołomy nie potrafiący przedstawić żadnej rozsądnej alternatywy. A dziennikarze jakby zapominają, że ktoś czytający szybko same tytuły, najszybciej też chwyta za kamień. Wystąpmy więc z tej Unii, pójdźmy na tych Ruskich, a potem poczekajmy z 200 lat na czwartą lub jak kto woli piątą Rzeczypospolitą.

Nie ma sztuki bez soli

Zwyczajem się już stało, że polską jaskinię solną w Mississaudze odwiedzają po występach polscy artyści aby zregenerować tu swój głos. Chyba błędem organizatorów koncertu Kazika było więc, że go tu nie przywieźli, bo może całej tej afery dałoby się jakoś uniknąć. Niedawno w Salt Cave pojawił się aktor Jacek Kawalec, który 21 października wystąpił w Polskim Centrum Kultury w spektaklu „Ta cisza to ja”. Kawalec nie był czołgistą więc wśród Polonii jest trochę mniej znany. W dodatku zamiast ulubionej tu komedii przyjechał ze sztuką bardzo ambitną. W takich przypadkach organizator ponosi jednak spore ryzyko finansowe. Pewnie, można było napisać na plakacie, że to najśmieszniejsza komedia sezonu, ale widocznie postanowiono nie brać przykładu z konkurencji. Ci którzy wybrali się na ten spektakl nie byli zawiedzeni bo mieli okazję zobaczyć teatr na najwyższym poziomie, co zdarza się niestety u nas coraz rzadziej. Organizator, czyli Promocyjna Grupa Polonia udowodniła, że jest naprawdę tak jak się reklamuje Klubem Dobrego Spektaklu. Zresztą zauważono to również w Polsce bo jej szef Stanisław Słoniewski otrzymał specjalny list gratulacyjny od Senatu RP za wkład w promocję polskiej sztuki. Na pewno utwierdzi go to w przekonaniu, że warto promować dobry teatr, nawet kosztem dobrego zarobku. Inną strategię wydaje się kontynuować Pegaz Art Production. Po występie Zenona Laskowika dwa lata temu, który bardzo rozczarował publiczność, wypadało jednak sprawdzić z czym teraz on przyjeżdża. Nie sprawdzono, lub może to rzecz gustu, ale legenda Laskowika jednak jeszcze raz zadziałała i publiczność wypełniła salę Living Arts Center do ostatniego miejsca. Tylko, że zamiast tytułowych „Chitów dla prosperity” otrzymali chałturę dla prosperity, ale raczej tylko Pegaza. Czy warto dla takiej sprawy panie Zenku tak niszczyć swoją legendę? Może nie trzeba było jednak rzucać tej roboty na poczcie?

Plaza pod czerwonym orłem

Ku pokrzepieniu serc zabieraliśmy się do nakręcenia filmu o bitwie pod Wiedniem, tak długo aż zrobili to Włosi. Sądząc po recenzjach wyszło gorzej niż źle, a o zgrozo orzeł na polskich sztandarach patrzy nie w tą stronę co trzeba. Być może przyczyna tego znajduje się tu w Mississaudze. Mogło być przecież tak, że reżyser Martinelli będąc w Kanadzie jechał Dundasem. Po drodze zauważył napis Husarz i orła patrzącego w prawo. Zapamiętał i jak przyszło mu robić film o husarzach wiedział dobrze, w którą stronę polski orzeł ma zerkać. Dużo poważniejszą jest sprawa orła z plazy Wisła. Chociaż ten patrzy niby w poprawnym kierunku to nasz dumny biały orzeł jest tu czerwony. Gdzieś od roku 1917 Polakom czerwony nie kojarzy się zbyt dobrze. Ci, którzy ten szyld robili na pewno nie wiedzą nawet gdzie Polska leży, ale dlaczego Polakom nie przeszkadza, że przy wjeździe na tą polską plazę wita ich czerwony orzeł. „Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały!” I jak polskie dzieci, jeżeli ktoś ich jeszcze uczy tego wierszyka, mają wierzyć dorosym. Ponadto albo piszemy Wisła albo Vistula. Inni nie mają jakoś z tym problemu. Portugalczycy na przykład piszą Azores albo Açores ale nigdy Acores. Kiedyś tłumaczono to brakiem czcionki, teraz zostaje już chyba tylko piąta klepka.

LOTaj LOTem

Takich przemówień jakie wygłaszali na Okęciu prezes LOT-u i amerykański ambasador, podczas powitania nowego modelu Boeninga, nie słyszano tu chyba od czasów wizyt Breżniewa. Chociaż lata on już dawno nad Azją i Afryką dla nas był objawieniem niczym dla tubylców z antypodów, kiedy taki pojazd widzieli po raz pierwszy. Chociaż faktem jest, że Polska ma go pierwsza w Europie. Tylko czy nas tak wyróżniono, czy raczej nie było chętnych, bo nie posiada on nic, aż tak nadzwyczajnego by zastępować nim produkowane na miejscu Airbusy. Dostawa opóźniła się wprawdzie prawie o trzy lata ale jak w humorze obok można to też przeliczyć na oszczędności dzięki temu uzyskane. Powitania na Okęciu dokonała prezydentowa Anna Komorowska. Sam prezydent miał trochę ważniejsze zajęcia, bo gościł grupę spekulantów z Sorosem na czele. Akurat to właśnie dzięki nim, producent Dreamlinera jest mniej warty od komputerowj gry Zuckenberga. Ciekawe czy czuł jakiś „bul” dekorując ludzi demolujących światowe finanse najwyższymi polskimi odznaczeniami. A może to było kolejne prezydenckie wcielenie „nie chcem, ale muszem”. Soros odwdzięczył się udzieleniem „dobrych rad”, że Niemcy powinny strefę euro opuścić natychmiast a inne kraje do niej nie przystępować. Te wyhodowane w Ameryce finansowe hieny od samego początku grają na chaos w Europie, bo wtedy dla nich nastanie prawdziwe eldorado. Polska właśnie teraz walczy o jak największe dotacje z Unii Europejskej. Niestety, ale przypominamy w tym takiego cwaniaczka, który bierze wypłate ze swojej fabryki, ale podobne wyroby kupuje u konkurencji. Aż do czasu kiedy mu tą fabrykę zamkną. A fakty są takie, że w 2011 roku Polska wpłaciła do budżetu UE 3.2 mld euro, a otrzymała 14.4 mld (najwięcej ze wszystkich członków UE). Niemcy natomiast wpłaciły 19.7 mld, a otrzymały 12.1 (też najwięcej tylko że dołożyli). Czy ten Dreamliner spowoduje, że LOT jako „Late Or Tomorrow” stanie sie tylko koszmarnym snem? Raczej to tylko marzenie prezesa Piroga, który jakby na wszelki wypadek wysyła go w pierwszy rejs do Pragi. Czyżby aby w razie czego załoga mogła wrócić autobusem? U tych pasażerów, którzy w tym roku posiadając bilet na polskie linie, odlatywali z Toronto samolotami ukraińskimi, trudno będzie zaufanie do LOT-u odbudować. Ale okazuje się, że ten Piróg to prawdziwy wizjoner, z tą Pragą to miał nosa bo oto parę dni po powitaniu, Dreamliner ma jakieś problemy z podwoziem, a „klucz francuski” najbliżej znajduje się w Seattle lub Tokio. Dobrze że chociaż Wrona jest na miejscu.

94 Komentarze

  1. Marek napisał(a):

    Pani Basia Rode ma bardzo interesujące podejście do życia. Wynika z niego że po opluciu i skopaniu dobrego znajomego, należy mieć jeszcze do niego żal i pretensje że nie daje nam pieniędzy na utrzymanie i na to by dalej na niego pluć i go kopać. A może tak pani Basiu, jak już pluć i kopać to za własne pieniądze? To że spada sprzedaż niektórych polonijnych gazet nie jest spowodowane tym że brzydki polski rząd nie chce ich utrzymywać (dlaczego miałby to robić?), ale to że czytelnicy nie znajdują tam tego co ich interesuje i nie kupują, a co za tym idzie odsuwają sie reklamodawcy i gazeta umiera. Coraz więcej też ludzi wychodzi z dżungli i stwierdza że wojna się dawno skończyła i przestaje kupować te media które próbują im wmówić że wojna trwa. Dla pani Basi jest oczywiście nie do wyobrażenia że ludzie mogą myśleć samodzielnie i to jak postępują i jaką mają opinię wynika z ich własnego światopoglądu a nie z tego co napisze lub powie im pani Basia, Kaczyński czy Tusk

  2. hermes napisał(a):

    Pani Barbarze zabraklo umiętności trapera.Nie potrafi się poruszać i dzialać w gąszczu ludzkim.Mimo doskonalego przygotowania humanistycznego,wykladowcy pani Basi zapomnieli dodać,że publikacje w Polsce i w Kanadzie zasadniczo się różnią.Tam pupularność zdobywa złośliwa retoryka,chamstwo,bezczelność i wkraczanie buciorami wszędzie i to jest akceptowane,tutaj w Kanadzie,żeby pisać nawet o trudnych sprawach należy używać dyplomacji,języka na wyszukanym poziomie,precyzji opartej na faktach i dowodach,wysokiego poziomu etyki dziennikarskiej,i oczywiście doskonalego warsztatu.Dziennikarska fantasmagoria importowana z POLSKI nie ma tutaj miejsca. .Dlatego jej reakcja na wydarzenie w Parku Paderewskiego była kierowana emocją aktywisty-dzialacza .Bo jeżeli właściciele Parku /a jest to wlasność prywatna jak mój ogródek za domem/ poprosili o przerwanie dyskursu pana Waśniewskiego ,dlatego,że temat przemówienia zaczął schodzić na drogę polityki ,a konkretnie krytyki oficjalnych władz w PRL-II ,to mieli swoje powody.Po pierwsze gośćili przedstawicieli RP w osobie vicekonsula .a po drugie w statucie Parku jest napisane.Zero polityki.Tylko sprawy martylologii i kombatanckie.Takie jest życzenie właścicieli czyli 37 osobowego Zarządu SWAP-u.Dalej lekcja dobrego wychowania dla pani Basi.Jeżeli ja organizuję party w swoim ogródku i ktoś z gości pragnie wnieść transparent jakiejś partii lub banner firmowy,to winien uzyskać od organizatora czyli odemnie pozwolenie.Bo może ten transparent kolidować naprzyklad z sąsiadani.Pani Basia sobie pojedzie ,a sąsiad przestanie mi się kłaniać i pozdrawiać.Dalej według oświadczenia „egzekutywy ” partii PIS opublikowanego w zeszłotygodniowym „Merkuriuszu” pani Barbara nie jest reprezentantem partii PIS za granicami kraju i jej dalszy udzial jest na forum komisji dyscyplinarnej PIS.Nie ma uprawnień nosić transparentów PIS-u ani twierdzić ,żę jest jego reprezentantką.Brakuje nam w Kanadzie reportaży o pięknie tego kraju,opartego na licznych fotografiach.Z Parków narodowych ,z tras turystycznych,ze zwyczajów Indian i innych kultur o których tak niewiele wiemy.Dlatego zachęcam panią Barbarę,żeby politykę pozostawila fachowcom a będąć pedagogiem oświecala ciężko pracujących rodaków tutaj o zwyczajach,kulturze tego nowego przecież państwa.O jego faunie i florze o przepięknych krajobrazach.

  3. hermes napisał(a):

    O penetracji środowisk polonijnych już było pisane w artykule”Macki ośmiornicy” Nie będę duplikował.Rzecz ma sie od ostatniego okólnika towarzysza Kiszczaka Anno Domini 1989 wysłanego do wszystkich konsulatów na świecie.Akurat w Kanadzie nie obawiamy się tych superszpiegów i arcyterrorystów bo chroni nas prawo i Konstytucja Kanady o wolności zgromadzeń,wypowiedzi i organizacjach.. jawnych.I niech lepiej siedzą cicho bo nasze słuzby i National Security do tyłka im sie dobierze.Uber Alles-kupen-dupen,!A polonijne periodyki ukazauja się własnym sumptem i nie potrzebują mamony od ministerstwa dupka Sikorskiego.

  4. hermes napisał(a):

    MIchnik akurat dal poprawny wyklad na UT,ktory przesłuchałem Secundowal mu nasz prezes Jessi specjalista od poprawnych stosunków między braćmi w wierze.Michnik akurat stwierdził i uzasadnił,że w Polsce nie ma antysemityzmu ,a ewentualne krotkie spięcia z braćmi mieszczą sie w statystyce ekcesów na całym świecie.I Polacy nie sa antysemitami.Oczywiście nie wspomnial o polakofobach.Gdyż rzeczywiście musiałby wskazać na swojego brata byłego UB-eka i siepacza ,ktory w szczególnie okrutny sposób torturował i mordował żołnierzy podziemia.Zaistniala sprzeczność.No bo jak to jest? Polacy antysemitami okropnymi,katami w obozach śmierci ,a żydzi emigruja do Polski masowo.1000 paszportów rocznie PRL-II wydaje uciekinierów z wysp szczęścia.NP.z Argentyny czy Brazylii.Odzyskali juz krakowski Kazimierz ,Kazimierz nad Wisła i Duklę biorą się za Zamość.Niedługo ukarzą się w polskim parlamencie pospołu z posłami Wachabickimi osiedlonymi na Ochocie,Widzę już Sejm w którym dominuja głowy w turbanach i myckach ,a gdzieś tam cichutko siędzą posełki polskie ,których milczenie zostało kupione przez tych pierwszych.Będzie jak w Kanadzie w której Policjanci hionduscy paradują w turbanach,a wparlamentach dominują dziownie opalone twarze.God bless us .

  5. hermes napisał(a):

    kolega naczelny powtarza prawdę oczywistą! Że w tytule siła i wymowa artykułu.I najtrudniej jest skomponować własnie tytuł.On musi chwytać,ściagać uwagę czytelnika.A ,że często jest przesadzony?To jest juz indywidualizm dziennikarza czy felietonisty.Beletrystyka nie jest czymś karygodnym i fantazja literacka również.Ale my czytelnicy mamy od Bozi własne rozumy i zdolności do analiz i własnych wniosków.PRAWDA ???Zamiast tytułu tego periodyka”PRAWDA” tytułu kojarzącego sie z pupularnym ściekiem propagandowym w Rosji,lepsza by była nazwa „KONSPIRATOR”..lub „FIGEL’ bądź „KUKUŁA” ktora zawsze coś wykuka ,bądź „BERET” ,”Etnik” czy ” RZECZYWISTOŚĆ”.W każdym razie mocium Naczelny pomysł dobry i tak trzymać !

  6. hermes napisał(a):

    Ciągle czytam o sytuacji i wydarzeniach w Polsce.Tak jakby egzystencja w Kanadzie nas nie ineteresowala.Właśnie kilka dni temu lewizna poslugując się sędzia Marconim doprowadzila do dymisji jednego z najlepszych burmistrzów Boba Forda.O jego osiagnięciach i sukcesach innym razem.W każdym razie narazil sie tej calej zboczonej tłuszczy nie biorąc udziału w paradzie zbereźnictwa ,kpiny,łglarstwa i błazenady.Wywalił na emerytury wczesne 1300 darmozjadów ,przeforsował projekty budowy tunelu,metra i nowych kanałów ściekowych.W Toronto już nie śmierdzi fekaliami z przepelnionych burzowców.Wyprowadził deficyt po Millerze z 350 mln na 150 mln zysku.Znowu przyjdzie jakaś Hall,lub Miller-lewak ktorzy zdewastuja ten dorobek.

  7. hermes napisał(a):

    Niemieckie orly sa czarne i dwa!To samo z ruskimi.Dziękując ekipie Tuska i Komurowskiego oraz 52 procent półgłówków,flagi z orlami tych państw juzniedługo załopoczą na gmachach rządowych.Plus oczywiscie niebieska flaga znamionujaca pokolenia Izraela.!

  8. Zbyszek napisał(a):

    Wystrzałowy tytuł na czołówce poważnego dziennika powinien zwiastować artykuł owszem sensacyjny ale z faktami rzetelnie sprawdzonymi i potwierdzonymi. Tymczasem tytułowy „trotyl” w Rzeczpospolitej okazał się być jednym wielkim humbugiem. Do dzisiaj nie mogę wyjść ze zdziwienia, że tak wytrawny dziennikarz jak T.Wróblewski dał się nabrać na plewy, które przyniósł do redakcji red.Gmyz
    i zamiast przesiać je ze swoimi redaktorami naukowymi, poszukał ich uwiarygodnienia
    u prokuratora Seremeta, podobnego do siebie chemicznego laika. Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale polscy dziennikarze powinni wiedzieć jaką marnością w naszym kraju są prokuratorzy i że prokuratorskie przecieki należy traktować z przymróżeniem oka, ale jak widać posmoleńska trauma mocno przyćmiła niektóre dzinnikarskie umysły i stąd ta kompromitująca wtopa po której juz się nie podniesie
    ani Rzeczpospolita ani T.Wróblewski…

  9. Marcin napisał(a):

    @Zbyszek
    Oczywiscie, że się nie podniesie, ponieważ już się o to postarano. W normalnej demokracji głupi tytuł czy nie sprawdzone dane w artykule nie powodują takiego politycznego backlashu, ponieważ prasa, przynajmniej z pozoru, nie jest podległa tymczasowo panującemu rządowi. Rzeczpospolita i przy okazji spokrewniony z nią dziennik „Uważam Rze” od dawna przeszkadzała w zupełnym zmonopolizowaniu polskich umysłów przez takzwany „salon” i osrodki rządzące, a próby jej przejęcia od dawna nie są tajemnicą. „Uważam Rze” było najlepiej sprzedającym się magazynem w Polsce oferującym alternatywne spojrzenie na scenę polityczną. Tymczasem nowy własciciel ( Hajdarowicz ) ni stąd in z owąd zwalnia naczelnego pisma, które przynosi dochody. W solidarnosci z naczelnym odchodzą wszyscy czołowi felietonisci i autorzy prawej sceny politycznej jak Ziemkiewicz, Warzecha, Łysiak i Blumsztajn. Wiadomosc oczywiscie pominięta przez główne media w Polsce, bo po co ludzi drażnić, nie? Jeszcze by zaczęli domagać się pluralizmu wypowiedzi i byłby problem. A tak stan Polskich mediów powolutku wraca do stanu z wczesnych lat dziewięćdziesiątych gdzie prawica mogła wypowiadać się na ulotkach i w pamfletach. Moi dziadowie nie o taką Polskę walczyli.

  10. Marek napisał(a):

    @ Marcin
    Jak można mówić takie bzdury. Gmyz postarał się sam że go wywalili. Naprawdę jest różnica panie Marcinie jesli ktoś napisze że widział Yeti albo że koń miał dwie głowy, a tym co zrobił Gmyz i jakie to miało społeczne konsekwencje. W normalnej demokracji dziennikarze kierują sie zasadami etyki. Gmyz zachował się jak pisarczyki szmatławców z lat trzydziestych. Nie uronię łzy jeśli już nigdy nikt go nie wydrukuje. Zasłużył sobie na to. I co ma wspólnego afera Gmyza z „Uważam Rze. Może tak trochę soli trzeźwiących panie Marcinie? Za tytuły jak i za artykuły trzeba ponosić odpowiedzialność i mieć trochę przyzwoitości.

  11. Zbyszek napisał(a):

    @Marcin
    Katastrofa prezydenckiego Tupolewa jest dla wielu Polaków ciągle niezagojoną raną, którą tak absurdalne artykuły jak ten w Rzeczpospolitej jeszcze bardziej jątrzą. Trotylową bajkę dopuścił do druku redaktor naczelny T.Wróblewski i choć swoją decyzję konsultował wcześniej z właścicielem dziennika, to jego odpowiedzialność, a tym samym wina pozostaje bezsporna i nie ma sensu mieszanie do tego rządu. Tygodnik „Uważam Rze” świetnie wystartował i nadal dobrze sobie radzi w kryzysowych dla drukowanych periodyków czasach, ale jego redaktor naczelny P.Lisicki chyba też ma nieco przyćmiony umysł skoro pozwolił sobie na publiczną krytykę G.Hajdarowicza, właściciela zarówno Rzeczpospolitej jak i Uważam Rze.
    Czy wyobraża Pan sobie, że np. redaktor naczelny New York Timesa krytykuje publicznie któregoś z członków rodziny Sulzbergerów i nadal pozostaje na swoim stanowisku?

  12. Marcin napisał(a):

    @Marek
    Panie Marku, nie będę zagłębiał się w postać pana Gmyza, bo nie znam człowieka, nie słyszałem wczesniej o nim i nie mam zdania na jego temat. Jako człowiek żal mnie drugiego, że stracił pracę i nie cieszyłbym się gdyby teraz dostał wilczy bilet, a wygląda na to, że już go zainkasował.
    Nie interesuję się polskimi sprawami na tyle, żeby znać wszystkie niuanse, postacie, plotki i tematy. Dla mnie nadrzędną wartoscią jest wolnosć, wolnosć jednostki, wolnosć wypowiedzi i mysli. Przypuszczam, że dla pana także. Niepokoję się kiedy widzę, że nie wszyscy te wartosci ze mną dzielą – lub inaczej – niepokoi mnie kiedy ktos uzurpuje sobie prawo to tej wolnosci rozdzielania i dawkowania.
    Zgadzam się z panem, że dziennikarze powinni kierować się zasadami etyki dziennikarskiej, ale nie podzielam zdania, że w „normalnych demokracjach” tak własnie jest. Dzienniki mają pewne deadlines, na dziennikarzach jest ciągły pressure żeby tworzyli ciekawie, aby przyciągnąc czytelników i reklamodawców, a przy tym, żeby trzymali się pewnej lini poglądowej dziennika ( nie oszukujmy się mitologiczną bezstronnoscią prasy ) i to wszystko w czasie zanim dziennik pójdzie do druku. W takiej atmosferze błędy są nieuniknione. Do tego dochodzą wiadome przesądy, bias i stronnosć osoby piszącej, zespołu redakcyjnego ( bo to oni zatwierdzają końcową wersję ) no i oczywiscie włascicieli.
    Można prowadzić długą dyskusję na temat jak daleko powinna isć odpowiedzialnosć dziennikarza czy redaktora za tytuły, okładki czy tresć artykułów, ale jesli się ją prowadzi, trzeba wziąsć na wgląd, że stąpa się po bardzo delikatnej i zamazanej granicy między wolnoscią a totalem. Od jednego do drugiego wcale nie jest tak daleko jak niektórzy myslą. Moim zdaniem nawet próba tej dyskusji w kraju liberalnej demokracji jest już krokiem w niewłasciwym kierunku.
    Zapytał pan co ma wspólnego tygodnik „Uważam Rze” z Rzepą. Otóż bardzo dużo. Obydwa pisma są własnoscią Presspubliki, która jest własnoscią ( jedną z wielu ) pana Hajdarowicza. Uważam Rze wyszła spod skrzydła Rzepy ( stąd „Rze” w tytule tygodnika – play on words ). W Rzepie i w tygodniku pisali na przemian Ci sami felietonisci. „Uważam Rze” istnieje dopiero półtora roku, a ma największą poczytnosć na polskim rynku. Pan Hajdarowicz wyrzucając naczelnego strzelił sobie w stopę, ponieważ czytelnicy nie kupowali tego tygodnika dla jeszcze przecież nie wyrobionej marki, tylko dla autorów, którzy en masse stamtąd odeszli ( łącznie 25 ciu ). Czytelnicy zapowiedzieli bojkot. Nie mnie osądzać biznesowy geniusz pana Hajdarowicza, nie mam do tego kompetencji. Myslę, że czas bedzie najsprawiedliwszym sądem.
    Zastanowiło mnie jedno pańskie zdanie panie Marku, otóz te o wywoływaniu artykułem „społecznych konsekwencji”. Jeszcze nie tak dawno dawał pan olbrzymi kredyt całkowitego zaufania Polakom, szczególnie młodzieży. Teraz pisze pan o jakis „społecznych konsekwencjach”. Być może pańskie zaufanie do nich z jakiegos powodu zostało w końcu zachwiane, ale nie idźmy aż tak daleko panie Marku. Polacy to nie islamska dzicz.

  13. Marcin napisał(a):

    @Zbyszek
    Nie wiem co zrobiliby Sulzbergerowie, nie znam ich i nie siedzę w ich głowach. Prawdopodobieństwo tego, że zareagowaliby wyrzuceniem redaktora naczelnego jest takie samo jak te, że nie zareagowaliby w ogóle. Czy wygrałyby w nich emocje, czy business sens? Znając Amerykę głosowałbym za business sense. A jesliby wyrzucili to napewno nie od razu i nie z takimmi fanfarami, ponieważ dla dobrych inwestycji nie ma nic gorszegoi niż bad press i controversy.
    Nie znam tresci przytoczonych przez pana krytyk naczelnego wobec własciciela, ale przypuszczam, że dotyczyły zmian, czyli nowych rozwiązań ( lub chaosu decyzyjnego ) wprowadzonych przez pana Hajdarowicza, który nagle znalazł dużo czasu na osobistym zajęciem się Presspubliką. Nie znam przeszłosci pana Hajdarowicza, poza tym co jest napisane w Wikipedii. Z tego co tam jest wynika, że jest to ambitny człowiek, więc naturalną konsekwencją jego dochodzenia do tak wielkiej fortuny i władzy byłoby chyba sięgnięcie po fotel premierski lub prezydencki. W końcu co chce mężczyzna, który osiągnął już wszystko? Naturalnie chce więcej. Pieniądze zawsze kiedys się znudzą, a władza nigdy.
    Napisał pan, że redaktor konsultował artykuł wczesniej z włascicielem i nie widzi pan w tym bad optics? Własciciel pozwala drukować, a potem wyrzuca autora i naczelnego?

  14. Marcin napisał(a):

    Czuję obowiązek dodać, że próba przechwycenia Rzepy za pomocą srodków państwowych miała miejsce już wczesniej. O ile pamięc mnie nie zawodzi, a nie chcę mnie się teraz wertować internetu, osrodki rządowe ingerowały już wczesniej u brytyjskiego akcjonariusza, próbując wywrzeć nacisk na odsprzedanie akcji lub większą ich czesć i to nie było bynajmniej z powodu troski o zachowanie polskiego własciciela. W końcu rząd nie okazał troski o resztę polskich mediów, telekomunikacji, banków i przemysłu, dlaczego miałby to zrobić z Rzepą?
    Donki i Bronki nie boją się skrajnych, debilskich tygodników i dzienników. Rzepa musiała spędzać im sen z oczu. No, ale już moga spać spokojnie. Can they?

  15. Marek napisał(a):

    @Marcin
    Z pana ostatniej wypowiedzi zrozumialem że w takim razie ten dziennikarz i naczelny od tytułu z trotylem są agentami Tuska. Tak? O, boy! Ależ pan ma powikłany umysł.

    W normalnym świecie biznesu własciciel zatrudnia ludzi i obdarza ich zaufaniem, że będą wkonywać dobrą robotę. Nie kontroluje ich każdego kroku, tylko rezultat jaki te kroki przynoszą. Jeśli pracownik to zaufanie w poważny sposób zawiedzie to się go zwalnia. Takim zawodem zaufania było umieszczenie tego idiotycznego tytułu i artykułu.

    Czy pan może pracował w cenzurze w czasach komuny? Bo najwyraźniej pana rozumienie działania mediów na to wskazuje.

    Niech się pan w końcu przestanie doszukiwać na każdym kroku głebokich konspiracji

  16. Zbyszek napisał(a):

    @Marcin
    Zawirowania wokół Rzeczpospolitej i Uważam Rze nie są dla mnie na tyle frapujące
    żebym nakręcał się polemicznie bez końca, więc tylko w dwóch zdaniach:
    – G.Hajdarowicz zgodził się na publikację „trotylowej bomby”po zapewnieniach swoich merytorycznych pracowników, że przeciek z prokuratury został przez nich rzetelnie sprawdzony i nie ma wątpliwości co do jego prawdziwości.
    – P.Lisicki mógł krytykować poczynania p.Hajdarowicza w domu wobec żony, bądź, zakładając że jest dziennikarzem niepokornym, w gabinecie szefa w rozmowie sam na sam, trzymając w ręku wypowiedzenie pracy, natomiast publiczne obgadywanie pryncypała za jego plecami jest zawodowym samobójstwem…

  17. Zbyszek napisał(a):

    Podobnie jak L.Wałęsa, A.Michnik wzbudza pośród Polaków mieszane uczucia i ma tylu samo przyjaciół co wrogów. Z tym że o ile „wielkość” Wałęsy zrodziła się w głównej mierze z własnej autoreklamy, to życiorys Michnika nie pozostawia żadnych niedomówień co do jego zasług w demontażu komuny.
    A.Michnik wraz z J.Kuroniem i K.Modzelewskim stanowi kombatancką elitę w najlepszym tego słowa znaczeniu, a dopiero parę długości za nimi można pomieścić B.Geremka, T.Mazowieckiego i stoczniową czołowkę, a jeszcze dalej wszystkich pozostałych w tym B.Komorowskiego, St.Niesiołowskiego itp., choć już niekoniecznie braci Kaczyńskich czy tym bardziej D.Tuska.
    Nadużyciem ze strony Redaktora jest wytykanie A.Michnikowi „czarnych owiec”
    w rodzinie, bo przecież nikt nie wybiera sobie ani ojca ani brata.
    W przeciwieństwie do Wałęsy, A.Michnik nie lubi mówić o sobie, a i o innych wypowiada się oszczędnie, ważąc każdą pochwałę czy epitet.
    Z generałem Kiszczakiem Michnik spotykał się wielokrotnie i wtedy gdy siedział w więzieniu i gdy trwały przygotowania do „okrągłego stołu”, więc nagradzając generała SB szlachetnym określeniem człowiek honoru, ocenił jego postawę w pokojowym przekazywaniu władzy i nie ma to nic wspólnego z wcześniejszą, PRL-owską działalnością Kiszczaka. Czy w tym jest sprzeczność nie do pogodzenia?…

  18. Marek napisał(a):

    @ Zbyszek
    Nareszcie coś rozsądnego

  19. Marcin napisał(a):

    @Marek
    Nie panie Marku. Źle mnie pan zrozumiał. Zdaje się, że to nie ja mam powikłany umysł, aczkolwiek takiej możliwosci nie wykluczam.

    Próba „przejęcia” rzeczywiscie miała miejsce wczesniej. Natomiast nie wiem skąd pan wziął pomysł, że uważam Gmyza i redaktora naczelnego za agentów Tuska. Teraz mnie pan zbulwersował.

    Czasem mam wrażenie, że pod panem Markiem piszą dwie różne osoby.

  20. hermes napisał(a):

    Do Zbyszka.Cala ta „banda” brala udział w obradach okrągłego stołu gdzie strony podzielili sie wpływami i majatkiem PRl-.Widzielem sie z Borusewiczem tutaj w Kanadzie i zapewniam Was ,że ten zajadły opozycjonista ,bojownik „Solidarnośći” stal się czlowiekiem Tusko -gangu.No cóz petunia-nonolet.I przywileje także.

  21. Marcin napisał(a):

    @Zbyszek
    Ma pan rację. Mnie ten temat też nie nakręca. Więc możemy skończyć o Rzepie, Gmyzach itp.
    Na temat Wałęsy nie bedę sie już wypowiadał, bo napisano o nim tomy książek, a jego wybryki już dawno przestały bawić i wzbudzają ledwie zażenowanie.
    Na temat Michnika nigdy się nie zgodzimy, bo widzę, że jest pan w tę postać mocno zaangażowany. Akurat ten pan jest jedynym, który jeszcze wzbudza we mnie jakies emocje i muszę przyznać, że to jest jedynie odraza. Także w jego temacie widzę, że jestesmy na tak przeciwnych sobie biegunach, że spotkanie „po srodku” jest wykluczone. Zgódźmy się nie zgadzać.

  22. Marek napisał(a):

    @Marcin
    Nie myslałem, że akurat panu będę to musiał wyjasnaic. Otóż jeśli według pana wywodu Tusk chce przejąć „Rz..” to publikowanie tego artykułu o trotylu było mu na rękę, ergo: autor i naczelny byli agentami Tuska i zrobili to celowo.
    Ufff.
    Własnie takie pokręcone intrygi wymyślają rózne pokręcone umysły. Te Intrygi zaczynają potem żyć własnym życiem. Tak powstają teorie spiskowe do których potem dorabia sie „fakty” i podpiera wyimaginowanymi „expertami”

    Nie posądzam pana że napisał pan tak celowo. Ot tak po prostu wyszło.
    Troche poczucia humoru proszę.

  23. Marcin napisał(a):

    @Marek
    Nie musi mnie pan niczego tłumaczyć panie Marku. Po prostu myslałem, że pan to na poważnie, stąd zbulwersowanie.

  24. Marcin napisał(a):

    Skoro zakończylismy temat Rzepy, chciałbym nie zgodzić się z redaktorem na temat zakupu „Dreamlinera” przez LOT. Uważam, że wybór Boeinga nad Airbusem był bardzo dobrą decyzją. Mam tylko nadzieję, że specjalnie dla polskich pilotów, Boeing wyposażył ten samolot w automatycznie otwierające się podwozie po obniżeniu do pułapu lądowania.
    Jak zwykle w takich sytuacjach i teraz nie obeszło się bez księdza i swięcenia. Powitanie samolotu przez delegacje vipów i księży było żenujące. Czym to różni Polskę od postkolonialnego kraju Afryki srodkowej?
    Swięcenie wszystkiego wszystkich wygląda smiesznie, oszołomsko i trzyma Polskę w garsci sredniowiecza. Ale kiedy w dodatku udział w tym małpim cyrku biorą urzędnicy i politycy, granica smiesznosci zostaje przekroczona na pole idiotyzmu.

  25. Zbyszek napisał(a):

    @Marcin,@hermes
    Michnik – wstrętny Żyd! Michnik – farbowany komuch! Michnik – złodziej! – wystarczy
    od czasu do czasu parę razy sobie tak krzyknąć i od razu poprawia się samopoczucie wielu Polakom, tylko dla mnie dziwne, że także tym, którzy od dziesięcioleci mieszkają pośród bogatych, szczęśliwych i radosnych Kanadyjczyków
    czy Amerykanów. Jakże łatwo przypiąć komuś łatkę łobuza bazując wyłącznie na obiegowych plotkach. Na początku polskiej transformacji A.Michnika wszędzie było pełno – na pierwszych stronach gazet – w dyskusjach radiowo-telewizyjnych – na VIP-owskich bankietach i podczas tych publicznych występów często polemicznie się naparzał co zważywszy na jego wadę wymowy nie wyglądało najlepiej i nie przysparzało jemu zwolenników. W porę zrozumiawszy, że telewizyjne studia to nie są dla niego odpowiednie miejsca, ograniczył swoją publiczną aktywność do słowa pisanego, a w tym jest prawie tak samo dobry jak jego dawny mistrz – Antoni Słonimski. Nie żywię do A.Michnika jakiegoś szczególnego uwielbienia, ale zawsze będę się buntować gdy w tak brzydki sposób szkalowany jest człowiek, który już jako małolat postanowił walczyć z PRL-owskim systemem, najlepsze lata życia spędził w więzieniu, a dzisiaj nie jest ani takim międzynarodowym celebrytą jak L.Wałęsa, ani takim sławnym reformatorem jak L.Balcerowicz, ani nawet tak popularnym jak J.Kaczyński, więc czego jemu zazdrościć – odwagi???

  26. Marcin napisał(a):

    @Zbyszek
    Nie poznaje pana panie Zbyszku. Najwidoczniej temat wywołuje u pana silne reakcje emocjonalne. Przez moment zgubił pan swój cool i zaczął przypinać mnie rzeczy, których nigdy nie napisałem! Wypraszam sobie wkładanie mnie w usta antysemickich wypowiedzi! Pana reakcja jest podobna do tutejszych mniejszosci kolorowych, które używają pejcza w postaci „rasizm” za każdym razem kiedy ktos z nimi się nie zgadza na dowolny temat. Cos nie idzie po ich mysli – „rasizm”! Ktos się z nimi nie zgadza – „rasizm”! Cos się nie pozwoli – „rasizm”! Tak samo: Czujesz odrazę do Michnika _ antysemita! Nie zgadzasz się z polityką Izraela – antysemita, faszysta itd. To jest żenujące i nie prowadzi do żadnej dyskusji. Gdyby pan zamiast rzucać we mnie niesłuszne obelgi zapytał się dlaczego czuję do tego człowieka odrazę, może by się pan dowiedział. Ja już poprzednio napisałem, żebysmy zgodzili się nie zgadzać w temacie Michnika. Panu to nie wystarczyło. Chciałbym tylko zauważyć, że epitetami nikogo pan nie przekona, wręcz przeciwnie.

  27. Marcin napisał(a):

    @Zbyszek
    Pan mnie w ogóle nie zna i wypraszam sobie dopinanie mnie takich obrzydliwych etykietek. Mnie nie obchodzi, czy Michnik jest Żydem, czy Arabem. Dla mnie jest Polakiem. Tam się urodził i tam się wychował i tam uczestniczył w życiu politycznym. Wyglądu tez nigdy nie biorę na wgląd przy ocenianiu człowieka. Kiedy chcę ocenić człowieka kieruję się innymi kategoriami.

  28. Zbyszek napisał(a):

    @Marcin
    Nikomu imiennie nie przypisałem antysemityzmu, a jedynie przytoczyłem najpopularniejsze hasła-epitety, którymi internauci na różnych forach internetowych obdarowują A.Michnika w nagrodę za rozwalenie komuszego betonu
    i lata spędzone w PRL-owskich kazamatach, a ich użycie w kontekście krytycznych wypowiedzi zarówno Pana jak i @hermesa uznałem za uzasadnione.
    Stanowczo odżegnuje się Pan od antysemityzmu i chwała za to, ale jednocześnie
    darzy A.Michnika uczuciem, jakie w normalnych relacjach miedzyludzkich nigdy nie powinno występować. Odrazę to można odczuwać do mordercy, gwałciciela czy innego psychopatycznego dewianta, ale do niezłomnego opozycjonisty?, dziennikarza? Czy odraza nie waży tyle samo co rasizm, anytysemityzm???

  29. Marcin napisał(a):

    Panie Zbyszku, proszę zażegnać się od tłumaczenia mnie co to znaczy odraza i kiedy powinienem, a niepowinienem jej czuć. Pan de facto odsądził mnie od prymitywnych antysemitów przytoczonymi hasłami, a teraz zamiast przeprosić kluczy pan jak szczur w labiryncie.

  30. Zbyszek napisał(a):

    Rzeczywiście nie udał się Z.Laskowikowi come back z pocztowego wygnania i po obiecującym starcie, teraz z każdym występem jest coraz mniej śmiesznie, coraz bardziej smutno, że to już nie ten Laskowik co dawniej.Okazało się że transformacja ustrojowa, którą przeszliśmy na początku lat 90-tych ubiegłego wieku była bolesnym doświadczeniem nie tylko dla przeciętnego Kowalskiego, ale także często dla naszej artystycznej elity. Czy któryś z kabaretowych tuzów potrafił
    przenieść z epoki gnijącego komunizmu do epoki raczkującego kapitalizmu satyryczną ostrość spojrzenia na liczne potknięcia władzy i życiową nieporadność
    wielu z nas? Przestali nas śmieszyć praktycznie wszyscy i Pietrzak i Tym i Daniec i Kryszak, a i nowo powstałe kabarety częściej nudzą i żenują niż bawią.
    A może to my, „sieroty” po PRL-u, zatraciliśmy poczucie humoru?
    Niedawno, przeskakując po telewizyjnych kanałach natknąłem się na stary skecz
    Teya „Mamuśka” i znowu ze smiechu się popłakałem, (który to już raz?), czyli jeszcze śmiać się nie zapomniałem i zgłaszam pod rozwagę starym kabaretowym mistrzom takie oto rozwiązanie – skoro nie mają już dobrych pomysłów na udany, świeży dowcip, a ciągle otrzymują zaproszenia na estradowe występy, to jeżeli juz muszą z nich skorzystać, niech zabierają ze sobą kasety DVD ze swoimi dawnymi występami i siedząc z boku sceny, razem z widzami obejrzeli jeszcze raz te naprawde dobre i śmieszne kabaretowe numery.
    Jestem przekonany, że gdyby teraz w Toronto Z.Laskowik pomachał widzom na powitanie i zapowiedział powtórkę z kasety któregoś ze starych opolskich występów, byłoby śmieszniej i sympatyczniej…

  31. hermes napisał(a):

    Do Marka sprawa Gmyza.Panie Marku akurat znam genezę powstania tej „wkladki” o trotylu.Gmyz ja uzyskał od jednego z czlonków komisji biorącej udział w badaniach wraku wykrywaczami materiałów niebezpiecznych,używanych na lotniskach na całym świecie.Nawet naczelny prokurator potwierdził,że przyrządy „zapikały” a jeden to sie nawet zablokował bo mu sie skala skończyła.I nie była to pasta do butów,ponieważ ,czułość i rzetelność tych przyrządów sprawdzono na bliźniaczym TU-154 M stacjonujacym na Okęciu.W fotelach czujniki tez wykazały obecność „trotylu” i innych materiałów wybuchowych.Ho ho ho? A cóż to czyżby ktos smarował bliźniaczy samolot pastą z trotylu? Nie! Tym samolotem wcześniej transportowano żolnierzy do i z Afganistanu.Ich ubrania przesycone materiałami wybuchowymi pozostawiły ślady wykryte przez te spektometry na fotelach pasażerów.To było opublikowane w przekaziorach.Zauważcie jak dokładne są wykrywacze „lotniskowe”I wcale nie potrzeba 1/2 roku analiz w laboratoriach,żeby potwierdzić badanie.Czyli pasażer na którego ubraniu stwierdzi się ślady prochu czy innego świństwa musi czekać pół roku na wynik ekspertyz?Zobaczcie jak potrafi tuskowa szajka manipulować ludźmi pospołu z rosjanami.Gmyz po prostu przekazał prawdziwe wydarzenie ,potwierdzone później przez prokuraturę ,następnie odwrócone na pastę do butów i do zębów i zakręcone spowrotem na ślady materiałów wybuchowych.

  32. hermes napisał(a):

    Do Zbyszka i Marka! Dlaczego panowie sprawę wykrycia materiałów wybuchowych potwierdzonych przez prokuraturę i samego producenta spektometru „zamiatacie” pod dywan? Jest to dla mnie oczywiste i wielce podejrzane.Trąbicie głosem agentury tuskowej,Tylko wasze stwierdzenia panowie są już nieaktualne.Tam są ślady materiałów wybuchowych ,a należy teraz dochodzić czy od podłożonych bomb czy od mundurów transportowanych żołnierzy i sprzętu na Haiti….po trzęsieniu ,gdzie ten samolot bywał i to 2 razy,

  33. hermes napisał(a):

    Adam Michnik!Nalezy przesledzić jego działalność w KORZE i następnie zebrać wszystkie szowinistyczne artykuły antypolskie,wyszydzajace patriotyzm,religijność narodu,przywiazanie do martylologii i własnej historii.Gdy to zrobicie moi drodzy polemiści znajdziecie odpowiedź dlaczego elita intelektualna w RP nazwała wyborczą „Gadzinówką” Wpomnialem wyżej,że czlowiek doznaje często metamorfozy z różnych przyczyn.Ideologicznych, bądź materialnych korzyśći ….jak Borusewicz i inni byli dzialacze „Solidarności” z Komorowskim,Tuskiem na czele.Ostatnio ogladalem fajny zestaw You TUbe o sukcsach na Białorusi.Proszę sobie obejrzeć.! Tą dokumentację robili tamtejsi Polacy.Proszę sobie poogladać.O zadowolonym ludzie ,o 1% bezrobociu,o kwitnącym przemyśle i rolnictwie,o ulgach dla małżęństw,o bezplatnym leczeniu o dodatnim saldzie w PKB Białorusi i na końcu skonfrontowaniu Polski z tym krajem.!Wtedy „zielona wyspa” Tuska zaczyna być zalewana wodą.Wodą kłamstwa,zaprzaństwa ,manipulacji spoleczeństwem.W porównaniu z Białorusia jesteśmy nędzarzami i żebrakami żebrzącymi za pracą w krajach rozwinietych.Po wyrzuceniu Komisarzy UE i znacjonalizowaniu banków białoruskich przez Łukaszenkę ,nastąpil dziwny rozwój tego kraju!Kraju ,ktory nie funkcjomuje na zagranicznych pożyczkach tylko na własnym wypracowanym przez lud bogactwie.!

  34. Marek napisał(a):

    @hermes
    Coraz bardziej ciekawi mnie kim pan był w czasach komuny w Polsce. Wyrażenia: „Trąbicie głosem agentury tuskowej” „Zobaczcie jak potrafi tuskowa szajka manipulować ludźmi”…To słownictwo wprost z relacji Trybuny Ludu z Radomia.
    Skąd przyszły panu do głowy „mundury żołnierzy przesycone materiałami wybuchowymi”????? Czy był pan chociaż w wojsku. Co to za horendalna bzdura.
    Jeśli chodzi o Białoruś to polecam panu poczytanie archiwalnej prasy z Polski lat siedemdziesiątych. Według niej w Polsce wówczas w ogóle nie było bezrobocia, rzeki mlekiem i miodem płynęły, kraj budował się wspaniale , a ludzie byli szczęśliwi i żyli dostatnio. Przynajmniej tak pisały Trybuna Ludu i Życie Warszawy i inne gazety codzienne.
    Pana argumentem jest, że dokumentację na Białorusi robili mieszkający tam Polacy. Ha ha ha ha. Proszę pana, dziennikarze lat siedemdziesiątych w wymienionych gazetach to też byli Polacy. Nie mogę uwierzyć że ktoś jeszcze się łapie na taką propagandę…
    Tak się składa że mam na Białorusi kilku przyjaciół i od nich wiem jak tam jest, a nie z You Tube, czy z rządowej prasy. I dlaczego, kto tylko może przekracza z Białorusi polską granicę by podjąć jakąkolwiek prace za jakiekolwiek pieniądze. Nie powinno to raczaj być odwrotnie?
    Bardzo proszę by zaprzestał pan używania takich epitetów i wyrażeń. To naprawdę godzi bardzo w pańską inteligencję o której już zaczynałem mieć całkiem pozytywne zdanie

  35. Marcin napisał(a):

    Adam Michnik jest płazem, wężem i karłem moralnym. Wszystko co robił i napisał od czasu przemian ustrojowych stanowczo przekresla wszystkie jego wątpliwe zasługi z czasów działalnosci w opozycji. Pamiętajmy równierz, że w latach studiów na UW z takzwanymi „komandosami” ( Kuroń, Modzelewski, Grosz vel Gross i inni ) rozmarzali się o zmianie systemu, ale nie na taki, który dałby Polsce niepodległosć i wolnosć. Nie był to też ten później osławiony „socjalizm z ludzką twarzą”. Michnik i komandosi biedolili nad odejsciem polskiego komunizmu od pierwowzoru i knuli ewentualne przejęcie władzy i do niego powrót (!). Póżniejszy „socjalizm z ludzką twarzą” i inne banialuki Michnika, Kuronia i innych mędrców socjalizmu, były jedynie wykorzystywaniem nadarzającej się okazji, czyli oportunizmem rozpolitykowanych lewusów do zaistnienia w Polskiej rzeczywistosci na czołowych papetmasters. Jedno co trzeba jemu i jemu podobnym przyznać jest niesamowity spryt, wyczucie i dobry węch.
    Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych, będąc naiwnym młodzieńcem i zachłystując się jak wielu, dopiero co odzyskaną wolnoscią mojej ojczyzny, zac ząłem tu w Kanadzie czytać Wyborczą i artykuły Michnika, już po kilku numerach zauważyłem, że cos tu jest nie tak. Pokrętny język i fałszywa moralnosć redaktora Gadzinówki była dla mnie, młodego idealisty niesamowitym wstrząsem. Czułem się oszukany i wyprowadzony w pole przez arcy ckłamcę dwudziestego wieku. Człowiek, który potrafi tak kręcić nie może być ostoją moralnosci i szczególnie nie może być autorytetem. To nie jest bohater. To jest antybohater. Antybohater, który między innymi „grubą kreską” i nieograniczonym wertowaniem całymi dniami w aktach IPN-u dołożył się do klimatu, którego dzisiejszym finałem jest ogólna degrengolada narodu i kraju nad Wisłą. Powiem szczerze, że wolałbym spędzić czas na kolacji z Urbanem, bo on przynajmniej nigdy nie sprawiał pozorów. Urban zawsze był Urbanem, był czytelny i wiadomo było o co chodzi. Michnik? Szkoda następnych słów…

  36. Marek napisał(a):

    Ci co myślą o „socjaliźmie z ludzką twarzą” musieli być zaczytani na amen w „szklanych domach” Żeromskiego. Naiwność ludzka nie zna granic.

  37. Zbyszek napisał(a):

    @hermes
    O dwóch wybuchach na pokładzie Tupolewa, jako przyczynie katastrofy bajdurzy poseł Macierewicz, ale znając jego „przyjazny” stosunek do rosyjskich sąsiadów
    i wrodzoną podejrzliwość do wszystkiego, można tylko wzruszyć ramionami – ot taki nasz polityczny folklor, ale gdy Rzeczpospolita tłustym drukiem obwieściła, że odkryto trotyl na wraku, to pewnie przez chwilę nawet w Białym Domu zapanowała konsternacja. To co na podstawie życzliwego prokuratorskiego donosu wypocił red.Gmyz trudno nazwać dobrą robotą dziennikarza śledczego, to raczej agitka na zamówienie dla podtrzymania pokatastroficznego fermentu. No i mamy już tego wymierne efekty, mocno wystraszeni trotylowym rozgłosem prokuratorzy, kolejny raz udali się do Smoleńska i przywieźli ponad 200 (słownie dwieście!!!) próbek pobranych z wraku samolotu celem laboratoryjnego potwierdzenia obecności na nich materiałów wybuchowych. Badanie jednej próbki trwa kilka godzin, a procesowa procedura wymaga przebadania wszystkich zgromadzonych dowodów
    i dlatego na końcowy efekt tego badania przyjdzie nam poczekać prawie pół roku.
    Dlaczego nasze „Orły Temidy” nie zadowoliły się dziesięcioma czy dwudziestoma próbkami? Czy istnieje taki prawny wymóg, że musi ich być co najmniej 200?
    Bardzo bym chciał zapoznać się z fakturą jaką wystawi prokuraturze, czyli nam podatnikom, laboratorium badające próbki…
    Mam pretensje do takich polityków jak A.Macierewicz i do takich dziennikarzy jak red.Gmyz, że swoim nieodpowiedzialnym postępowaniem nie tylko nie łagodzą bólu
    rodzin ofiar katastrofy, ale w sposób pośredni przyczyniają się do wydłużenia prokuratorskiego śledztwa i powiększenia jego finansowych kosztów , w sytuacji gdy przyczyny katastrofy były znane już pięć minut po zdarzeniu…

  38. Zbyszek napisał(a):

    @hermes
    Krytykując A.Michnika porusza Pan zagadnienia, które wymagałyby wielostronicowej polemiki, a na taką tu nie ma miejsca, więc najkrócej jak można.
    Czy według Pana nasze przywiązanie do martyrologii i nasza religijność to światowy standard? Według Michnika to raczej światowy ewenement i niestety ze smutkiem przyznaję jemu rację. Wczoraj minister Sikorski wyjaśniał w telewizyjnym wywiadzie, że zależy nam na jak najszybszym ściągnięciu do kraju resztek prezydenckiego samolotu żeby stworzyć z nich…pomnik. Gdyby na miejscu rozmawiającej z ministrem dziennikarki był A.Michnik to miałby odwagę zapytać –
    czego symbolem będzie ten pomnik – bohaterstwa czy głupoty?
    Michnik dlatego uwiera tak wielu z nas, że mówi głośno to, co często sami dostrzegamy, co też budzi nasze wątpliwości, ale dla świętego spokoju milczymy i płyniemy z ogólnonarodowo-patriotyczno-katolickim prądem, nie martwiąc się zbytnio gdzie on nas poniesie…
    A z Białorusią to chyba Pan zażartował? Do tego co napisał Marek dodam jedynie,
    że gdyby w latach 80-tych Związek Radziecki był tak samo silny finansowo jak dzisiejsza Rosja, to zapewniam Pana, że w Polsce Jaruzelskiego żyłoby się tak samo „dobrze” jak żyje się Białorusinom pod panowaniem Łukaszenki…
    I na koniec ja pozwolę sobie na żart – jeżeli tak się Panu podoba dzisiejsza Białoruś, to co stoi na przeszkodzie spakowac walizki, pożegnać mlekiem i miodem płynącą Kanadę i wylądować w Mińsku? Jestem pewien,że po takim heroicznym wyczynie, sam Łukaszenka powitałby Pana na lotnisku…

  39. Marcin napisał(a):

    Białorus dziwnym trafem została przez niektórych Polaków mianowana wzorcem godnym do nasladowania. Nasuwa mnie się tutaj na mysl niedawna dyskusja na portalu Yahoo.ca z kilkoma Kanadyjczykami na temat Kuby. Szczególnie jedna z wypowiedzi mocno utkwiła w mojej pamięci: „Kuba, odwrotnie niż Kanada, dba o zdrowie obywateli, dzieląc i dawkując im ilosć jedzenia, po to, żeby nie byli otyli tak jak my i Amerykanie.” – Autor wypowiedzi nie pisał jej w kontekscie ironii i przenosni. Zapewniam, że czytając wszystkie wypowiedzi komentatorów, doszedłem do wniosku, że ich rozumom obce jest pojęcie ironi czy satyrycznej przesady.

  40. Marcin napisał(a):

    Panie Zbyszku, nie można ciągle ze strachem oglądać się na swiatowy standard. Po pierwsze ten słynny już w Polsce „swiatowy standard” w ogóle nie istnieje. To jest jakas fatamorgana i ideał zakompleksiałych. Standartem jednej trzeciej populacji na Ziemi jest kamieniowanie i obcinanie rąk.
    Jesli zas spojrzymy jedynie na Zachód od razu zobaczymy, że każdy kraj ma swoje standarty, które wyróżniają go od krajów innych. Różne kraje czy narody miały różne doswiadczenia i to głównie doswiadczenia kreują podejscie do własnej przeszłosci.
    Czasy kiedy można było wmawiać Polakom, że ich zachowanie jest anormalne i wychyla się poza „swiatowe” – czytaj „cywilizowane” – normy, już dawno minęły. Może znajdą się jeszcze w Polsce ludzie, którzy nie wychylili nosa poza jej granice, ale jest ich już coraz mniej panie Zbyszku. Dzisiaj, podróżujący Polacy, polscy studenci studiujący na zachodnich uczelniach, Polacy wyjeżdżający na zachód na dłuższe okresy do pracy, czy Ci, którzy postanowili tam się osiedlić, zaczynają zauważać, że przez większą częsć ostatnich dwudziestu lat w Polsce sprzedawano im kit i propagandę. Propagandę do której przyłożył się także pański główny bohater Adam Michnik. Powoli okazuje się, że nie ma się czego wstydzić.
    Nigdzie nie widziałem tylu pomników, symboli martyrologi i monumentów sławiących osiągnięcia i klęski militarne co we Francji. Powiem więcej, Francuzi wychwalają bardziej klęski niż sukcesy ( może dlatego, że tych pierwszych mieli więcej?). Niemcy z wiadomych względów mają unikalne podejscie do najnowszej historii. Monumentów na czesć wojsk, które podbiły większosć Europy i przyczyniły sie do smierci millionów, stawiać jest niezręcznie. Do klęsk – a w końcu Trzecia Rzesza była jedną, wielką klęską narodu niemieckiego – Niemcy przyznawać się nie lubią, bo to burzy ich samoocenę. A więc zajeli się obecnie szlochaniem i uwypuklaniem martyrologi takzwanych „wypędzonych”. Anglicy nie doznali w najnowszych czasach klęski na swoim podwórku, a te które były ( a było ich wiele ) stały się tak daleko, że nie istnieją w swiadomosci przeciętnego Anglika. Kanada, choć młody kraj, odznaczyła się wyjątkowym udziałem w obydwu ostatnich wojnach swiatowych. Dzisiaj obchodzi zwycięstwa jak pod Vimy Ridge w Pierwszej W.S czy klęski jak rajd na Dieppe w Drugiej W.S. Australijczycy też nie odbiegają od tej normy. Słynna klęska ich wspaniałej kawalerii pod Beersheba jest upamiętniona na filmie „Light Cavalry” z młodym Melem Gibsonem w roli głównej. Panie Zbyszku, historia i martyrologia, czyli wspólne doswiadczenia są klejem, który scala dany naród. Po wymarciu generacji, która brała w danych wydarzeniach udział, lub była ich swiadkiem, zostają tylko książki, muzea, monumenty i rocznice. Więc dopóki istnieją państwa i granice, doputy bedzie istnieć martyrologia i pamięć. Kiedy znikną kraje i granice, większy sens będzie w obchodzeniu rocznic pierwszego człowieka na księżycu, czy opanowaniu pandemii głodu i biedy ( jesli to w ogóle kiedys nastąpi ).
    Zgadzam się z jednym. Budowanie ołtarzy czy pomników z udziałem częsci samolotu spod Smoleńska nie powinno mieć miejsca.

  41. hermes napisał(a):

    Do Marka.Poseł Macierewicz nie „bajdurzy” o dwóch wybuchach tylko stwierdziło ten fakt 100 polskich naukowców na sympozjum na Uniwersytecie im.Kardynala Wyszyńskiego miesiąc temu.Jeżeli Marek nadal podtrzymuję wersję Millera to ja czuję tylko zażenowanie ,że mam takiego rozmówcę na tak wysokim poziomie wiedzy o katastrofie.!

  42. hermes napisał(a):

    Do Zbyszka.Poszedł pan „bocznym torem zakończonym płotem.Jak zwykle.”niech pan spakuje walizki i jedzie na Białoruś”a mister Zbyszek niech sie lepiej weźmie za czytanie.W każdym wydaniu „Gońca” jest na żywo relacja z Białorusi pisana przez mojego kolegę Ala Prusińskiego /grafa/ proszę postudiować .Następnie wejść na stronę Białoruską :finanse,gospodarka, ekonomia i dopiero zapraszam do dyskusji.Bo z dylentantami nie podyskutujesz najwyżej usłyszy czlowiek epitety i złośliwości.

  43. hermes napisał(a):

    Do Zbyszka.Panie dzieju wnioskuję,żę nie oglądał pan konferencji prasowej prokuratorów na spotkaniu z posłami i obecnym konstruktorem tych czujników.Czujniki są używane na lotniskach do natychmiastowego wykrywania śladów materiałow wybuchowych.Niech pan nie papuguje wrażych przekaziorów.Próbki nie musza wędrować do laboratoriów.Zresztą są to próbki gazów.Taki sam indolent w tym temacie jest Marek,ktory twierdzi,że czujniki nie wykryją śladów tych materiałów na sprzęcie i ubraniach żolnierzy.Próba ze TU-102 była przeprowadzona.Ja naprawdę już nie czuję frustracji i zdziwienia,że rodacy w kraju wybrali rząd Tuska.Na zindoktrynowanych idiotów nie ma lekarstwa.Teraz proszę zapamietać: ZA 3-4 MIESIĄCE NASTĄPI W POLSCE POTWORNY KRACH! Finansowy,zatrudnieniowy,krach świadczeń spolecznych,i lecznictwa.

  44. Andrzej napisał(a):

    Parlament Białorusi,dalej Duma rosyjska,dalej parlament ukraiński uchalili ustawę o zakazie promocji,propagowania,rozpowszechniania homoseksualizmu i innych dewiacji jako szkodliwych spolecznie.Zakazano również różowych marszów.Brawo dyktatorzy.Kopulować się w odbytnicę tylko we własnej sypialni!! Won z życia spolecznego!

  45. Marek napisał(a):

    @hermes
    Niechże pan zacznie dokładnie czytać, nie tylko co ale i kto pisze. To nie ja pisałem o bajdurzeniu Macierewicza, chociaż absolutnie się z tym zgadzam. Nie trzymam się „wersji Millera” czy kogokolwiek innego, mam swoje własne zdanie, w przeciwieństwie do pana. Nie pisałem, że czujniki nie wykryją śladów materiałow wybuchowych tylko że bzdurą jest pisać, że mundury są tymi śladami „przesycone”. Z dwóch „naukowców”, którzy chwycili się pazurami szansy by zaistnieć w mediach juz pan zrobił stu, co mnie zresztą w pana przypadku nie dziwi (a może potrafi pan tych stu wymienić z nazwiska?). Pana kolega graf (też go znam, jeszcze z gazety Gazeta) odkąd pojechał na Białoruś włazi w tyłek tamtemu rządowi, by mu pozwolili być sobie tam grafem, wiec jego pisanie to żywa propaganda sukcesu jak za Gierka. Jakim prawem zarzuca pan innym indolecję, samemu powtarzając idiotyczne bzdury wysmażone przez takich samych laików jak pan. Ciekawe co pan „wysmaży” za cztery miesiące gdy się pana przepowiednia nie spełni? No i przecież 21 grudnia 2012 o godzinie 4:40 rano ma nastąpić koniec świata, więc jak to będzie z tym kryzysem, co? Ha ha ha ha. Pan to prawie zawsze potrafi mnie rozbawić. Już widzę jak pan pisze że Marek wierzy w koniec świata w grudniu, ech.

  46. Marcin napisał(a):

    Tutaj muszę zgodzić się z panem Markiem. I dziwi mnie, że pan Hermes – bądź co bądź człowiek wyczulony latami walki z reżimem komunistycznym w Polsce na metody propagandy i prania mózgów – łyka propagandę białoruską razem z przynętą i z haczykiem.
    Zastanawia mnie to, że wielu Polaków ( tu i w Polsce) dostrzegają propagandę jedynie po stronie przeciwnej. To jest nie racjonalne podejscie do życia i do polityki. Tacy ludzie wystawiają się na manipulację na własne życzenie.

  47. Marcin napisał(a):

    Smieszy mnie gdy widzę coraz głupsze miny tych, którzy wierzyli i przekonywali o niechybnym końcu swiata w Grudniu tego roku. Ale jeszcze bardziej rozsmiesza mnie natura ludzka. Niedawno w jednym z miasteczek za Uralem informacja o końcu swiata dopiero co dotarła do lokalnej społecznosci za pomocą miejscowej gazety.Internet najwidoczniej tam jeszcze nie doszedł. A, że prostych ludzi zawsze można poznać po tym, że kiedy pisze cos w gazetach, lub jest w telewizji to jest najprawdziwsza prawda, rezultatem artykułu był istny najazd na lokalne sklepy. Istotne w tym wszystkim było to, że jak w każdym społeczeństwie znaleźli się też tacy, którzy sami nie bardzo wierząc w istotę rzeczy, wierzyli za to w naiwnosć i głupotę rodaków, sami wykupując towary, które w czasach „posuchy” mogą stanowić niezłą walutę wymienną. Jedna z lokalnych fryzjerek naprzykład kupiła kilka worów soli. I tylko soli. Nie martwiła się o puszki, wodę czy o mąkę. Po co?

  48. Andrzej napisał(a):

    Do Marka.Pan naprawde nie słyszal i nie czytal o słynnym zjeździe polskich naukowców na Uniwersytecie im.Kardynala Wyszyńskiego?O wielu odczytach i prezentacji dowodów i faktów z katastrofy?O ostatecznym orzeczeniu ,że był to zamach,ktorego spowodowały dwa wybuchy?Tak tak .Było ich około setki a nie dwóch.Rzeczywiscie jesteście zablokowani zupelnie przez cenzurę.

  49. Marek napisał(a):

    @Andrzej
    Taki to i był „słynny” zjazd. I to nie przez cenzurę nie było o nim dużo, a przez jego małą wiarygodność i niewielkie znaczenie. Oczywiście najlepiej niewielkie zainteresowanie tym”wydarzeniem” wytłumaczyć wyimaginowaną „cenzurą”. Wyssane z palca „dowody” i wishfull thinking przewodziły temu zgromadzeniu frustratów pragnących zdobyć za wszelką cenę sławę. To co pan nazywa cenzurą, było po prostu olaniem głupoty. Zamachu dokonuje się dla jakiegoś waznego celu. Jaki cel mogliby mieć Rosjanie, Tusk, czy Komorowski by wyeliminować budzącego politowanie w narodzie prezydenta. Rosjanom raczej by zależało by Kaczyńskiego utrzymać, bo był zbyt słaby i wystarczająco osmieszony za granicą by przynieść Polsce jakiekolwiek znaczenie na arenie międzynarodowej. Ta mierna prezydentura Lecha nikomu z wielkich graczy nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Byłem wtedy dłużej w Polsce gdy Lech Kaczyński obraził sie na naród że nie wybrał jego brata na premiera i się schował na dwa tygodnie. Jedymi którym ewentualny zamach mógł przynieść i przyniósł korzyść są Jarosław Kaczyński i Macierewicz. Wypłynęli dzieki temu z niebytu w którym sie pogrążali. Jeśli będzie się pan więc upierał przy zamachu (co jest nonsensem, bo wszystkie dowody właśnie zamachowi przeczą), to niech pan będzie chociaż logiczny i oskarży nim tych, którzy mieli w nim jakiś zysk. Historia lubi się powtarzać, może legenda też. Może Kain i Abel mają swoich naśladowców.

  50. Marcin napisał(a):

    Pan Marek pysznie prowokuje, ale nie wierzę choćby odrobinę, że sam wierzy w tego Kaina i Abla ( a propos, to nie historia panie Marku jeno legenda, gwoli scisłosci 🙂 ).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to friend