Linda, Kazik i Ozzy
7 grudnia 2016
Czy tarcza starczy
12 grudnia 2016

„Smoleńsk” i „Wołyń”

Kiedyś to była Wytwórnia Filmów Fabularnych i Wytwórnia Filmów Dokumentalnych w których powstawały odpowiednie do nazwy filmy. Czytając napisy po filmie „Smoleńsk” oprócz dziwoląga takiego jak konsultant do spraw obyczajowych Jan Tomaszewski, można było dostrzec także Wytwórnię Filmów Fabularnych i Dokumentalnych.To może być przyczyną, że wyszło z tego coś co będąc fabularne miało udawać dokumentalne. Trudno powiedzieć jaki był cel nakręcenia tego filmu. Na pewno nie przekonał on ani zwolenników rozsądku, ani spisku do zmiany poglądów. Czasami można wybaczyć wady scenariusza, wyjątkowymi walorami artystycznymi. Tu jednak próżno ich szukać bo film jest na poziomie amatorskim, ze szczególnym wskazaniem na odtwórczynię głównej roli Beatę Fido. Jej obecność na planie filmowym tłumaczy tylko związek ze wspomnianym konsultantem. Tylko czy wykorzystywanie takich relacji należy do dobrych obyczajów? Jednak co tu mówić o obyczajach kiedy sam konsultant został nim dzięki powinowactwu z prezesem. Wypowiedzi reżysera Krauzego, który twierdzi, że niewiele miał do powiedzenia w realizacji filmu, jak też skierowanie go do poprawki po okazanym niezadowoleniu prezesa podczas prywatnej premiery, psuje i tak kiepski wizerunek polskiej kinematografii.  Niestety ten bardzo słaby film, jak i obowiązkowe apele smoleńskie powiększają tylko rzeszę Polaków, którzy mają tego po prostu dość. Czyżby prezes, przecież bohater antykomunistycznej opozycji zapomniał, że pomniki stawiane pod przymusem są z ochotą rozbierane przy najbliższej sposobności? Innym filmem, który nie powinien powstać jest „Wołyń”. Wprawdzie „Smoleńsk” widzieliśmy, a „Wołynia” a nie, ale już sam fakt, że nakręcił go ktoś, kogo żadnego filmu nie da się obejrzeć do końca, powinien go dyskwalifikować do podjęcia takiego tematu. Żaden film nie przywróci życia ofiarom tamtego ludobójstwa. Teraz chodzi tu tylko o gest przeproszenia za to co się tam stało, przez ukraińskie władze. Ale czego tu wymagać od innych skoro naszym posłom zatwierdzenie uchwały nazywającej tą zbrodnię po imieniu zajęło ponad ćwierć wieku i to jeszcze nie jest ona do końca takiej jaka być powinna. Słusznie się uważa, że kiedy Ukraina potrzebowała poparcia dla swojej niepodległości można było sprawę raz na zawsze załatwić. Tylko, że akurat durnia mieliśmy wtedy za prezydenta. Ta sama „murzyńskość” spowodowała, że wyskoczyliśmy przed szereg jak potem do Iraku nic w zamian nie otrzymując. Taki wybryk Smarzewskiego został niestety dofinansowany publicznymi funduszami, chociaż powinien być wręcz zabroniony. My i tak wiemy swoje, a oni, ani nikt na świecie tego filmu nie pokaże. W zamian zaczną tworzyć swoje wersje szkalujące Polaków. Zamiast zgody grozi mam wybuch kolejnej fali nienawiści ku Putina radości. Tymczasem rządy kolejnych oligarchii rujnujących ten kraj, powodują napływanie Ukraińców do Polski. W miejsce Polaków emigrujących z ojczyzny za sprawą skorumpowanych urzędników i nieudolnych władz.

Dlatego nie filmy czy polityka, tylko przyjacielskie traktowanie się zwykłych ludzi gwarantuje, że Wołyń się nigdy nie powtórzy. Krokiem do tego był bardzo dobrze zrealizowany serial „ Dziewczyny ze Lwowa”. Niestety dobra zmiana w polskiej telewizji nie pozwoliła na jego kontynuację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to friend