100-lecie najstarszej, polskiej parafii w Toronto
8 stycznia 2016
KOD czyli Komitet Obrony Koryta
15 stycznia 2016

Po co były te wybory?

W najważniejszych sprawach właściwie nic się nie zmieniło. Mamy premier, która tak jak poprzedniczka nie wydaje poleceń, ale je wykonuje i prezydenta, który nawet nie ukrywa tego, że znajduje się pod pantoflem prezesa. Miny jakie robiła prezydentowa gdy jej mąż składał mu hołd wskazują, że chyba byłoby lepiej jakby był pod jej pantoflem. Czy warto było więc odrywać się od telewizora czy facebooka i fatygować się do urn? Raczej tak, bo dalsze rządy poprzedniej ekipy zagrażały nie tylko rozwojowi ale bezpieczeństwu kraju. Powierzanie spraw zagranicznych lub wewnętrzynych tylko dlatego, że Kopacz kogoś się bała, a z kimś plotkowała świadczyło o całkowitym lekceważeniu interesów państwa, które i tak jak twierdzili szczerze, bo podsłuchiwani prominenci z PO, istniało tylko teoretycznie. Chociaż zwycięska partia w przeszłości popełniła wiele błędów i powinna się sporo przez to nauczyć, na razie jednak widać, że nauka na własnych błędach to ciągle rzadki przypadek. Dwa stanowiska w nowym rządzie budzą szczególne kontrowersje. Ziobry prezes może się nie boi, ale Polacy owszem i to nie bez powodu. Macierewicza, gdyby nie daj Boże zaszła taka konieczność, może łatwiej byłoby sobie wyobrazić na czele wojska, z szabelką oczywiście, niż jego poprzednika, to jednak zachodzi obawa, że od nowa zacznie po swojemu wyjaśniać katastrofę smoleńską.  A tego nie da się zrobić bez zrozumienia czegoś najważnieszego, że prezydent, który wybiera się do obcego i w dodatku nieprzyjaznego kraju, bez należnego mu tam przyjęcia ośmiesza nie tylko swój urząd ale i kraj. Do tego jednak nikt nie nakłaniał go bardziej niż własny brat, czego Antoni Jarosławowi raczej nie powie. Nocne posiedzenia, zaprzysiężenia i naloty na biura, to już Polacy znają i to było przyczyną porażki PiS sprzed lat. Jeżeli prezes Jarosław się nie opamięta to zwycięzcą może się okazać nowoczesna wersja  Palikota, a PiS trzeciej szansy już na pewno nie otrzyma. A może warto przypomnieć sobie jednak o Magdalenie Ogórek?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to friend