Bądźmy czujni wobec wroga narodu czyli agentura w Kanadzie
28 listopada 2012
Led Zeppelin, Kabareton, Weekend czyli kultura i chałtura w Polskim Centrum Kultury
14 lutego 2013

….a teraz Polacy, czyli emigracja do Kanady

Hindusi, Pakistańczycy…. a teraz Polacy

 Zaproszenie Polaków mieszkających na brytyjskich wyspach do pracy w Kanadzie przyszło jakby w samą porę. Nie tak dawno witani tam z entuzjazmem polscy pracownicy stali się nagle zagrożeniem dla tego byłego imperium. Widmo kryzysu gospodarczego spowodowało obawy, że nie tylko zabraknie tam pracy ale obcy mogą też korzystać ze społeczej pomocy. Było to raczej do przewidzenia bo obywatele imperium zawsze tolerowali tylko tych, których w danym momencie potrzebowali, jak kiedyś  polskich lotników i nie dotyczy to wcale tylko Polaków. Kanada, która jest też częścią tego imperium wydaje się pełnić rolę terytorium gdzie można wysłać tych, których Brytania już nie potrzebuje. A ponieważ była ona kiedyś wielka, to różnych pokolonialnych zobowiązań miała też wiele.  Całkiem możliwe, że to dlatego  kanadyjskie granice oraz urzędy opieki społecznej są tak szeroko otwarte. Korzystają z tego nawet europejscy Cyganie, których dorywczą pracę w kanadyjskich sklepach hojnie sponsoruje rząd czyli kanadyjskie społeczeństwo. Chociaż to akurat można wytłumaczyć tym, że są oni spokrewnieni z ludami hinduskimi, mającymi bliskie z imperium związki. Trochę trudniej już jest zrozumieć kanadyjskim obywatelom rządowy sponsoring, z którego korzystają często także, na przykład gangsterzy z Jamajki. Widocznie zrozumiał to wreszcie minister immigracji i stwierdził, że tak dłużej się nie da. Możliwe więc, że stąd ten apel do Polaków, którzy po brytyjskim stażu są dość dobrze przygotowani do pracy w Kanadzie. Szkoda tylko, że minister Kenney raczej nie konsultował się w tej sprawie z minister pracy, bo ta mogłaby mu zdradzić, że większość absolwentów kanadyjskich szkół ma poważne problemy ze znalezieniem pracy. Lecz mógł też właśnie stamtąd otrzymać informacje o wspaniałych perspektywach na kanadyjskim rynku pracy bo oto na zachodzie kraju odkryto nowe złoża gazu i ropy. Problem może być w tym, że Polacy gotowi do przeprowadzki z Manchesteru do Mississaugi raczej nie tak sobie pracę w Kanadzie wyobrażają, a nieliczni specjaliści mogli zawsze dogadać się z konkretnymi firmami bez pomocy ministrów. Apel ministra na pewno jednak cieszy doradców emigracyjnych, którzy jak to już było w niedawnej przeszłości za sowitą opłatą obiecują gruszki na wierzbie czy raczej w tym przypadku na klonie. Przecież nie powiedzą, że w północno-amerykańskich sklepach nie ma już prawie żadnych towarów produkowanych na miejscu. To, że w Europie sytuacja wygląda trochę lepiej może być przyczyną tego, że spekulanci z Wall Stret oraz londyńskiego City „grają” na upadek euro i rozpad Unii Europejskiej. I zanosi się na to, że pomoże im w tym właśnie ten były jako imperium, ale tak samo snobistyczny i egoistyczny kraj.

 Dinozaury, faraoni… a teraz Polska

Ekspozycje muzealne dotyczą przeważnie kultur i wydarzeń, które przeminęły. W torontońskim Royal Ontario Museum można obejrzeć ekspozycje miedzy innymi o dinozaurach czy faraonach. Obecność tam rozwijającego się i nowoczesnego kraju jest wydarzeniem raczej mało spotykanym. Owszem są ekspozycje tematyczne, dotyczące wybranej dziedziny sztuki, ale te raczej wystawia się w galeriach. 24 listopada 2012 w muzeum tym zorganizowano dzień polski. Pokazano jakby w przypadku Inków czy Majów, wszystko co polskie od pierogów po prowadzone wojny. Obojętnie czy był to pomysł ROM czy KPK nie wydaje się aby przysłużyło się to Polsce. Wybór daty może sugerować, że w ten sposób chciano uczcić nasze narodowe święto. Tak więc do zwyczajowych miejsc gdzie je obchodzimy czyli kościołów, cmentarzy i pomników doszło jeszcze muzeum. Niestety dość naiwnie brzmią slogany, że jakoby: ”propagowanie polskiej historii i kultury powinno być naszym celem , jeżeli chcemy aby polskość utrzymała się w Kandzie”. Polskość w Kanadzie utrzyma się tylko wtedy jak będzie ją widać na ulicach a nie w muzeach. Nie zrobiono nic by zatrzymać w polskich rękach „naszą” ulicę Roncesvalles, a nawet jak nią była, nikt nie zadbał o jakieś zwykłe tabliczki „Polish Village” na słupach, jak to mają Włosi, Grecy, Portugalczcy i wiele innych mieszkających tu narodowości. Teraz rzeczywiście polska Roncesvalles nadaje się już tylko do muzeum. Większość propagatorów polskości zatrzymało się na folklorze, a Polska to przecież nie tylko ludowe tańce,wycinanki i pierogi. Dlatego widok polskiego posła przebranego w ludowy strój może co najwyżej rozbawić niż czegokolwiek nauczyć. Tak samo jak rozbawić może zapoznanego w muzeum z naszymi narodowymi barwami i herbami kandyjczyka widok czerwonego orła na plazie Wisła. Nawet wybór filmu „Ogniem i Mieczem” był dość dziwaczny bo więcej w nim legendy, a historia i tak nie jest do zrozumienia przez obcokrajowców a nawet i samych Polaków. Lecz organizatorom i tak należą się w tym przypadku słowa wdzięczności, że nie zdecydowli się na „Pokłosie”. Samo muzeum nie potraktowało nas całkiem serio bo na stronie internetowej archiwalna wzmianka o  tym wydarzeniu znajduje się po francusku w dziale „kids events”. Czyli to pomysł dziecinny lub jak ktoś woli dla dzieci. Może i dobrze bo od dorosłych zwiedzający dowiedzieliby się, że Polska to kraj totalitarny, którego rząd wspólnie z rosyjskim zorganizował zamach na prezydenta. A wtedy nawet rodaków z Anglii może by nie zaproszono.

 Tytułologia stosowana – cześć 2

W poprzednim  wydaniu przytoczyliśmy tytuły z polonijnej prasy: „Rząd Tuska strzela do dzieci” oraz „Tusk: trzeba się wyrzec niepodległości”. Nie pozostawiają one żadnych złudzeń. Po wystrzalaniu dzieci i utracie niepodległości nastąpią rozbiory. Kolejny więc tytuł z tygodnika Goniec (13 grudnia 2012) brzmi tak jakby to już nastąpiło: „Akcja Kriminalpolizei w Breslau”. Ci nieliczni czytelnicy, którzy czytają też drobniejszy druk dowiedzą się, że polska policja w ramach współpracy umożliwiła niemieckim kolegom poszukiwanie skradzionych aut na wrocławskiej giełdzie. Oczywiści informację taką można byłoby po prostu zatytułować „Akcja niemieckiej policji we Wrocłwiu” ale efekt nie byłby już taki sam. Jednak okazuje się, że tytułologia jest dość wybiórcza. W tym samym tygodniku ukazało się sprawozdanie z opłatka u proboszcza parafii św.Maxymiliana Kolbe w Mississaudze, na którym serwowano potrawy z zastrzelonego przez tego księdza łosia. Tytuł „Katolicki kapłan zabija zwierzęta” chociaż byłby jak najbardziej prawdziwy, to jednak w tym „silnym wiarą” czasopiśmie się nie pojawił. A chyba każdy kto jest silny w wierze przyzna, że zabijanie dla rozrywki stworzeń bożych przez sługę bożego jest czynem nie tylko grzesznym ale nawet ohydnym.

 Rodzenie następcy

Kołchoz to było takie komunistyczne przedsiębiorstwo rolnicze zajmujące olbrzymie połacie ziemi, które pomimo szczodrego dofinansowania przez sowiecki sojusz nie przynosiło jednak plonów. Chociaż dożynki to tam jednak obchodzono hucznie. Niestety absurdy takie są ciągle żywe także w Unii Europejskiej. Tu jedne z największych dopłat do rolnictwa otrzymuje angielskie gospodarstwo posiadające dużo ziemi, na której nic nie uprawia, ale różne swoje „dożynki” obchodzi z większą nawet pompą niż w sowieckiej Rosji. Dyrekcja zajmująca londyński pałac Buckingham różni się tym, że  w sowieckich kołchozach była ona mianowana przez moskiewską centralę a tu jest dziedziczna. Powoduje to ustawianie się pretendentów w kolejce. Obecnie stoi w niej dwóch kandydatów ale trzeci ma się pojawić już w tym roku. Przyszła matka chociaż mogła cały szpital wezwać sobie do pałacu, może aby pokazać, że przyszły król przyjdzie na świat pod ludzką postacią udała się na badania do szpitala między ludzi.  Tu niestety okazało się, że informacja udzielona przez personel dowcipnym dziennikarzom, stanowiła wielką tajemnicę imperium. No bo przecież matka trzeciego w kolejce następcy  nie może ot tak sobie drzemać, jak za przeproszeniem zwykły szary człowiek. To znaczy może i może ale ten szary człowiek nie powinien się o tym dowiedzieć. Szykany ze strony przerażonych przełożonych spowodowały, że pielęgniarka nie wytrzymała  i postanowiła sama odejść z tego świata. Czyli trzeci w kolejce pomimo, że jeszcze nie przyszedł a już przyczynił się do czyjegoś odejścia.Czy członkowie tej rodziny, czasami przypominającej trochę rodzinę Adamsów naprawdę uważają się za nadludzi, czy tylko tak traktują ich „poddani” obywatele? Trudno powiedzieć ale wszystko to najbardziej jednak przypomina carską Rosję. Może właśnie dlatego Rosjanie tak bardzo lubią się tu osiedlać.

 Stajenka nie dla bydląt

Na miano reformatora w kościele katolickim zasługuje z pewnością  prymas Glemp, który parę lat temu dał pozwolenie aby obok karpia mogła leżeć na stole wigilijnym również golonka. Czy dostał wtedy objawienie czy też ofertę od lobby rzeźników do dziś nie wiadomo. A sprawa nie jest wcale błaha, bo 12 tradycyjnych potraw wigilijnych symbolizuje przecież 12 apostołów. Więc dodajemy czy wymieniamy? Inną sprawą są ci, którzy czasem zgrzeszyli w tym dniu plasterkiem szynki. Władze świeckie w przypadku zmian w kodeksie karnym, przeważnie rehabilitują tych co naruszyli poprzednio obowiązujące paragrafy. Prymas niestety nie zajął stanowiska w tej sprawie. Dużo szerszy zakres ma niedawne ogłoszenie przez papieża Benedykta XVI, że w betlejemskiej stajence wcale nie było zwierząt. Tu problem jest większy bo o ile bezmięsne wigilie były surowo respektowane chyba tylko w Polsce, to w szopkach na całym świecie jednak zwierzęta są obecne. Zresztą jak wiemy Boże Narodzenie miało przecież miejsce w betlejemskiej stajence, a nie gospodzie. Czy trzeba będzie teraz zmieniać słowa kolęd i retuszować obrazki? Jednak to jeszcze nie koniec reform. Od dawna wiadomo, że watykański bank trochę żartobliwie nazwany Instytutem Dzieł Religijnych  oskarżany jest o pranie mafijnych pieniędzy. Postanowiono więc od 1 stycznia zablokować w Watykanie płatności kartami kredytowymi.Podobno mafiozi zamówili już papieskie msze aby blokada ta trwała jak najdłużej, a turyści aby szybko ją zniesiono. Obojętnie kto zostanie wysłuchany Instytut wzbogaci się i tak o kolejne Dzieła Religine. Najbardzie przykrą sprawą jest to, że ci którzy ciężko pracują, czasami z narażeniem swego życia głosząc Słowo Boże nie bardzo mogą powołać się na przykład oświecnia nim swoich przełożonych.

 Mgła wiedeńska a smoleńska

Polskie Linie Lotnicze robią co tylko mogą aby zwrócić na siebie uwagę. Po zakupie a właściwie wynajęciu Dreamlinera postanowiono zafundować pasażerom dwa loty w cenie jednego aby mogli się przekonać o zaletach nowego samolotu. W samą wigilię Dreamlinerem polecieli oni nad Wiedeń, zawrócili i aby mieć porównanie polecieli tam ponownie ale już innym samolotem. Czy teraz któryś z nich da się namówić na lot innym samolotem niż Dreamliner? Chyba jednak tak, ale byle to nie był Dreamliner. Tyle pół żartem ale tak na serio ten lot LOT-u to zwykła kpina z klientów. W tym wszystkim chodziło o to, że piloci nie posiadali certyfikatów do lądowania w trudnych warunkach tym samolotem. Czy firma, która trzy lata czekała na spóźnioną dostawe pojazdu mogła nie zadbać aby w tym czasie paru pilotów nie zrobiło takiego „prawa lotu”? Ponadto z Warszawy do Wiednia to tylko kilkadziesiąt minut lotu i mgły tam Ruscy nie rozpylili znienacka. Pasażerowie nawet jeżeli lecieli tam tylko do opery, chociaż spektakl ten stracili, mieli za to okazję do uczestniczenia w innym, o nieodpowiedzalności LOT-u nad swoimi lotami. Wylatując z Warszawy być może jak wtedy lecąc do Smoleńska założono, że jakoś tam będzie. Tylko, że we Wiedniu nikt nawet nie próbował dyskutować z lotniskiem ani lotnisko z pilotami. Nawet jakby był jakiś operowy VIP na pokładzie nic by raczej nie wskórano. A mgła była tam dużo mniejsza niż w Smoleńsku i inne samoloty posiadające certyfikaty lądowaly bez problemów. Jednak ciągle niektórzy uważają, że nasi piloci postąpili słusznie gdy nie widząc ziemi dali się naprowadzać po omacku przestraszonym tak jak i oni Rosjanom. Jednak nic nie jest wystarczającym powodem aby narażać życie pasażerów. Nad Wiedniem to rozumieli i wszyscy chociaż póżniej, ale dotarli do celu podróży. Ci znad Smoleńska niestety nie.

 Amber Mortgage

W okresie kiedy przeciętnego kanadyjczyka raczej nie stać na zakup domu, z trudem załatwiony mortgage czyli pożyczka hipotetyczna ma swoją wartość. Często jak już go załatwimy pojawi się agent ubezpieczeniowy z zapytaniem czy mamy ten mortgage ubezpieczony. Prawdopodobnie nie mamy, ale agenta w większości przypadków dobrze znamy i mu ufamy. Wszystko się zgadza, termin ubezpieczenia na 5, 10 lat zbieżny jest z okresem odnawiania pożyczki. Potem następuje cały ten cyrk z wizytą w domu pielęgniarki mierzącej ciśnienie i wypytującej o zdrowie . Każdy udaje wtedy supermana, chociaż prawdziwe informacje o stanie naszego zdrowia ubezpieczalnie i tak posiadają. Po dziesięciu latach kiedy pożyczki mamy tyle samo do spłacenia co na początku, bo lichwiarski system pobierał do tej pory prawie tylko odsetki, przychodzi znów agent aby to ubezpieczenie odnowić. Dla naszego dobra oczywiście a nie dla żadnej tam prowizji, trudzi się nawet aby znaleźć inną, tańszą firmę. Oczywiście nawet tam jest już ono dużo droższe, ale jak twierdzi agent to normalne bo przecież nam lat przybyło. Trudno zresztą nie przyznać mu racji. Często jednak dopiero wtedy po zapoznaniu się z polisą okazuje się, że jest to zwykłe ubezpieczenie na życie. Jakby ktoś oferował nam na polisę na życie na 5 lub 10 lat oczywiście byśmy go przegonili. Ale przecież tu chodziło o nasz mortgage. Gdy spytamy co będzie po następnych 10 latach agent, ten jak już weźmie swoją prowizję szczerze odpowie, że w takim wieku raczej nie będzie już nas stać na takie ubezpieczenie. Oczywiście cały ten proceder jest legalny, z tym że firmy ubezpieczeniowe raczej  nie używają określenia mortgage insurance. Pomysł ten pochodzi od samych agentów, którzy wykorzystują nieznajomość szczegółów polisy oraz zaufanie jakim darzyli ich klienci. Ponieważ praktyki takie stosuje większość polonijnych biur możnaby powiedzieć, że my też nie gorsi i swoje polonijne ambergoldy mamy.

48 Komentarze

  1. Marek napisał(a):

    „Stajenka nie dla bydląt”
    Jak widać na głupotę jak widać nie ma lekarstwa. Nawet gdyby było, to jak zmusić pacjenta by je przyjął? Przez setki lat trwała tradycja, zupełnie nieszkodliwa i piękna. Nagle znalazł sie jakiś bucuł, który chce najwyraźniej przejść do historii i niszczy to co przez ponad pół wieku stanowiło dla mnie celebrowanie dobra. Gdyby zrobili to Muslims, Żydzi, czy inni wyznawcy czegoś tam, machnął bym ręką i robił swoje. Ale tym razem moje tradycyjne Boże Narodzenie zniszczył Papież, głowa Kościoła, który to Boże Narodzenie celebrował przez wieki. Co mu odbiło? Nie wiem, ale choinki pewnie już w przyszłym roku nie ubiorę. Broniliśmy nasze Christmas Tree przed obcymi, a niszczy je swój. I jak tu się tu dziwić, że księża i Kościół mają coraz mniej respektu, gdy sami robią zamach na naszą największą tradycję? Ja nie jestem fanatykiem, bardzo rzadko chodzę do kościoła, teraz pewnie wogóle przestanę, ale ważne dla mnie było 12 potraw, choinka, i żlóbek w kościele ze zwierzętami. Co będzie następne? Że Apostołów nie było dwunastu? Że Jezus nie zamienił krwi w wino tylko odwrotnie? Że sie ożenił i miał pięcioro dzieci? Że wcale nie umarł tylko od razu zmartwychwswstał? Moja wiara nie opiera się na naukowych dowodach istnienia tego czy owego. Wiara albo jest albo jej nie ma. Jeśli księża i Papieże będą mi ją chcieli zmieniać i poprawiać to mam ich po prostu gdzieś. Teraz się dopiero okaże kto wśród Katolików wierzy w Boga a kto w Kościól, bo razem to już się nie da.

  2. Zbyszek napisał(a):

    Czy Polacy masowo wyruszą na podbój Kanady? – śmiem wątpić, chyba że w zachodniej Europie na długie lata zapanuje gospodarczy marazm. ale i wtedy nasi mało wybredni i pracowici rodacy będą na europejskim rynku pracy dobrem cenionym i poszukiwanym. Praca w Anglii, Holandii czy w Niemczech ma tę zaletę, że większość weekendów można spędzać z rodziną w Polsce, sam mam sąsiada pracującego w Niemczech, który co piątek, późnym wieczorem, obładowany prezentami wita się z żoną i synem, by wczesnym rankiem, w poniedziałek wyruszać z powrotem do pracy. Na moje pytanie – czy da się tak żyć? – odparł, że dopóki jego niemiecka płaca będzie cztery razy wyższa od tej, którą otrzymywał w Polsce, może tak żyć i pracować aż do emerytury!
    Dzisiejsi polscy „emigranci za chlebem” mają pełną świadomość, że nasz ciągle zmieniający się kraj, będzie dla nich w nieodległej przyszłości lepszym miejscem do rodzinnego życia niż dowolny kraj zachodni, gdzie mimo wszystko, w zdecydowanej większości, byliby obywatelami drugiej kategorii…

  3. Marcin napisał(a):

    Mam nadzieję, że pan Zbyszek ma rację. W Kanadzie, poza Oil Sands w Albercie, po prostu nie ma pracy. Coraz bardziej działania kanadyjskiego rządu, na którego głosowałem, zaczynają być nieracjonalne. Pierwsze słyszę, żeby w Kanadzie brakowało ludzi do pracy. W sytuacji kiedy wielu absolwentów różnych szkół, szuka pracy miesiącami, lub są zmuszani do prac niskopłatnych w Fast-Foodach czy w magazynach, stanowisko Immigration jest spoliczkowaniem po twarzy. Szanowny panie Harperze, jesli jest tak jak mówicie, i brakuje wam pracowników na Oil Sands w Albercie, zamiast sprowadzać Chińczyków czy Polaków, zapłaćcie za szybkie przetrenowanie absolwentów i wyslijcie ich tam na te pola. Z tego co wiem, chętnych jest pełno, ale często nie stać ich już na bilet i zakwaterowanie.

  4. Marek napisał(a):

    To prawda, pracy w Albercie jest dużo. Mieszkałem sześć lat w Calgary. Wystarczy chcieć i nawet w kryzysie się praca znajdzie. Co do kosztów takiego wyjazdu to pan, panie Marcinie przesadza. Nie trzeba zaraz lecieć I klasą albo wogóle lecieć. Ja przejechałem tę trasę wielokrotnie samochodem, w tym dwa razy z przeprowadzką: najpierw z Toronto do Calgary w 2005 i potem z Calgary do Toronto w 2011. Benzyna: max. 300 dol, noclegi w dobrych hotelach: 350. W motelach dużo taniej. Młodzi ludzie (absolwenci) nie mają ze sobą całego rodzinnego bagażu więc mogą po prostu wsiąść w samochód i pojechać, nawet w nim śpiąc, wtedy jeszcze taniej. Trochę własnej inicjatywy, a nie oglądanie sie bez przerwy żeby rząd coś za nas załatwiał i nam dawał i zapewniał. Trochę samodzielności. Nie trzeba też się przekwalifikowywać. Praca jest nie tylko na Oil Sands ale i w Calgary i w Edmonton i w Red Deer i to w każdym zawodzie.

  5. Marcin napisał(a):

    Panie Marku zgoda. Ja też jestem za własną inicjatywą i przeciw rządowemu trzymaniu za rączkę….w większosci. Ale wolę, żeby prace kanadyjskie wykonywali Kanadyjczycy. Tym bardziej prace w sektorze strategicznym dla kraju i jego przyszłosci. Ja wczesniej nie wyraziłem dobrze tego co miałem na mysli. Mnie nie chodziło o zwykłe jobs w restauracjach, na security czy prowadzenia autobusu z robotnikami. Rzeczywiscie można pożyczyć na podróż, pojechać i zgłosić sie do pierwszej lepszej restauracji lub na sprzątanie bez większego przygotowania, tylko potrzeba zaparcia, inicjatywy i twardosci.
    Mnie chodzi o kariery przy wydobywaniu surowców. High quality jobs, czyli te stałe do smierci, swietnie płatne i rozwojowe znajdują sie na oil sands. Ale nawet na starting position trzeba się na czyms znać, trzeba mieć minimum przygotowanie techniczne w branży. Niestety w takim Ontario naprzykład, nie ma szkół technicznych i technologicznych które przygotowałyby do tej branży. Kanadyjczyk, który zarobi 120 – 150 000 rocznie wyda te pieniądze w Kanadzie. Tu kupi dom, dwa samochody, meble, sprzęt stereo, tu pójdzie do restauracji itd. A Chińczyk czy Polak zostawi trochę na wódkę i na żarcie a reszte wysle do swojego kraju.
    Rząd Harpera sle miliony dolców na Haiti, rząd Ontario wydał miliardy na własne błędy i korupcję oraz na zacieranie sladów po nich. Myslę, że nawet mała częsć tych zmarnowanych pieniędzy byłaby w stanie wyszkolić czy przeszkolić ludzi na tak ważne stanowiska dla naszej, kanadyjskiej ekonomi. Nie mówiąc już o powiększeniu ciągle zmniejszającej się klasy sredniej.
    Ja jestem za inicjatywą panie Marku. Pójscie ponownie do szkoły należy do inicjatyw. Szczególnie kiedy ma się na głowie rodzinę z dziećmi. To są wielkie wyrzeczenia dla całej rodziny, które niech pan wierzy, doskonale rozumiem z własnego doswiadczenia. Czemu rząd nie miałby podać ręki i pomóc wstać chociaż z dwóch kolan na jedno? To nie byłyby zmarnowane pieniądze. Ale do tego trzeba ludzi z wizją. A w Kanadzie takich polityków nie ma.

  6. Marek napisał(a):

    Panie Marcinie, ja wcale nie miałem na myśli pracy w restauracji itp. Miałem na myśli pracę w biurach finansowych, projetowych, zarządzających itp. Absolwenci to są ludzie którzy ukończyli co najmniej college. Oni nie szukają pracy przy spawaniu rur, czy prowadzeniu autobusu. I najwyraźniej pan nie docenia Kanadyjczyków. W Fort McMurray pracują przede wszystkim oni, bo tylko oni wytrzymują na dłużej obozowe warunki jakie tam są, koszmarnie niskie temperatury zimą i ciągłe zagrożenie niedźwiedzi wiosną, latem i jesienią. Zimą w Albercie, dwa razy zamarzł mi 40% alkohol( zrobiła się kasza i drinka musiałem nasypać zamiast nalać). Oczywiście nie ma tego problemu w Fort McMurry: alkohol jest tam absolutnie zabroniony i za picie po prostu nastepnego dnia już sie nie pracuje, to samo dotyczy narkotyków. Regularnir robione są testy. Na tamtejszych polach naftowych rzeczywiście można zarobić ogromne pieniądze, ale warunki są bardzo ciężkie i wytrzymują je tylko najsilniejsi. Nie każdy to wytrzyma. Jest też sporo polskich spawaczy którzy są bardzo cenini za ich profesjonalność i wytrzymałość. Po pół roku muszą oni zdawać egzamin w Edmonton. Ale też najczęściej marzą by wrócić do Norwegii, Szwecji czy Polski bo tam dużo łatwiej i lżej. Byłem tłumaczem na takim egzaminie, stąd znam to bliżej. Takie szkoły techniczne o jakich pan pisze są w Edmonton i Calgary, bo tam są przede wszystkim potrzebne. Wracając do absolwentów, mogą umówić sie na interview w Calgary czy Edmonton z Toronto i pojechać tam na rozmowy. Mogą sie umówić na kilka interviews, mogą zgłosić sie do którejkolwiek firmy, tzw head hunters. Niech mi pan wierzy że trzeba tylko chęci, no i oczywiście odwagi.

  7. Marcin napisał(a):

    Doceniam Kanadyjczyków panie Marku. I dlatego wolałbym, żeby to Kanadyjczycy mieli kanadyjską pracę. Doceniam także, że wsród Polaków są dobrzy spawacze i inni fachowcy. Z tym, że to nie kłóci się z moim głównym punktem. Niech Polscy spawacze pracują w Polsce, a Chińscy w Chinach. A, że tam jest im gorzej…..to mnie już nie obchodzi. Niech urządzą się lepiej u siebie.
    Sam pan napisał, że takie szkoły o których mówiłem są w Albercie. Ale czemu nie ma ich w Ontario? Skoro Kanada potrzebuje fachowców i pozwala obcym firmom sprowadzać ich z zagranicy? Obstaję przy swoim, że rząd Ontario i Federalny powinien o to zadbać. Rozumiem attitude: mnie stać było zrobić samemu, więc niech inni też sami robią. To ludzkie. Ale w tym przypadku rozchodzi się o cos ważniejszego niż my panie Marku. Może rozszeżmy grupę szukających pracy poza absolwentów. Jest dużo ludzi, którzy nie ukończyli nawet High School. Wiem, że ich wina i krótkowzrocznosć, ale chyba lepiej by było cos ich przyuczyć i wysłać, żeby wnosili więcej do naszej ekonomi.
    Niech pan mi wierzy, ja tez nie lubię płacić podatków, szczególnie kiedy widzę na co one idą i jak są marnowane. Jednak w mojej opini dobrze byłoby zainwestować w takich ludzi, bo na pewno by się zwróciło. A tak, zarobione pieniądze idą do Chin i pójdą do Polski. Czyżby pan godził się na sprowadzanie polskich pracowników z Angli do Kanady?

  8. Marek napisał(a):

    Panie Marcinie, stosuje pan wishfull thinking. Żaden program rządowy nie spowoduje że ci którzy nie uczyli się dalej a często nie skończyli nawet Highschool pójdą sie dalej uczyć. Zwłaszcza na północy Ontario jest dużo rodzin które od dawna siedzą na welfer i będą siedzieć bez względu na to jaki program rządowy się im zafunduje. To że jest taki a nie inny procent bezrobocia, nie oznacza wcale że tyle procent populacji szuka pracy. Większość z tego procentu nigdy nie pracowała i pracować nie zamierza. Nie pracują nie dlatego że nie mogą się przekwalifikować tylko dlatego że taki mają styl życia. Na szczęście jest to margines, który jednak wszyscy musimy utrzymywać ze swoich podatków. Jak pan sobie wyobraża przymuszenie tych ludzi do nauki, bo sami na pewno nie zechcą. Świat nie jest idealny, nawet w Kanadzie i nigdy nie będzie. Takie programy dla chętnych studentów już zresztą są. Każdy może dokończyć Highschool za darmo. Kogo nie stać na naukę zawodu może wziąść rządową pożyczkę która później może być nawet w całości umorzona. Niech mi pan wierzy że dla tych kórzy mają odrobinę chęci jest wystarczająca ilość instytucji by im pomóc. Trzeba tylko chcieć to wziąść. Nie kreujmy nowych biurokratycznych stanowisk do walki z wiatrakami. Nie twórzmy socjalizmu. Ja też bym chciał żeby to Kanadyjczycy mieli kanadyjską pracę, tak samo Niemcy w Niemczech chcieliby pracę dla Niemców, Francuzi dla Francuzów, Polacy w Polsce dla Polaków. Problem imigranckich pracowników istnieje w każdym rozwiniętym państwie (tak, tak, wbrew Andrzejowi Polska też należy do państw rozwiniętych).

  9. Marcin napisał(a):

    No dobrze, przyznam panu rację. Niechęc do socjalizmu wzięła u mnie górę. 🙂

  10. Marek napisał(a):

    Pielęgniaarka już wczesniej miała próby samobójcze, zupełnie nie związane z królewską rodziną. Nikt jej nie „zaszczuwał” z powodu tych przekazanych informacji. Skoro Anglicy chcą utrzymywać swoje królewskie tradycje to ich sprawa. Ostatnie do czego bym to porównał to do kołchozu. Nie ustawiajmy innym życia według własnego widzimisię. Też jestem w tej chwili poddanym królowej Elżbiety po przyjęciu kanadyjskiego obywatelstwa i podoba mi się to. Jak sie do kogoś przychodzi z wizytą to nie przemeblowuje mu się mieszkania na swój nie zawsze zdrowy gust. To samo z emigracją. Jak wybieramy jakiś kraj do osiedlenia się to wiemy jaki ten kraj jest. Jeśli nam nie pasuje to wybieramy inny. A jeśli nie podoba się żadan to zostań tam gdzie się urodziłeś. Masz tam wtedy pełne prawo do narzekania.

  11. Zbyszek napisał(a):

    Pierwszego Dreamlinera powitaliśmy z pompą podobną do tej z przed pół wieku gdy witaliśmy pierwszego kosmonautę Gagarina ( o kurcze! – skoro pamiętam Gagarina, to znaczy, że demencja stracza jeszcze mnie nie dopadła…), z tym że Gagarin przyjechał, pomachał ręką na powitanie, odebrał medal oraz parę innych prezentów i sobie pojechał, a dzisiaj LOT z bardzo kosztownym lecz felernym najnowszym produktem Boeinga i pustą kasą ciąży nam jak garb. Już teraz pilnie potrzebne jest miliardowe wsparcie od podatników, żeby nasz podniebny przewoźnik mógł zachować jako taką finansową płynność, ale to jest studnia bez dna i te milardy będą potrzebne każdego kolejnego roku, gdyż rządzący i to dotyczy wszystkich formacji, uparli się, że musimy mieć narodowego przewoźnika
    i nie można pozwolić na bankructwo LOT-u. Brzmi to dumnie i pięknie, tylko dlaczego za tym nie idą odpowiednie działania, skutkujące opłacalnością tego interesu. Co można dobrego pomyśleć o kolejnych ministrach Skarbu Państwa, właścicielu 68% akcji LOT-u, którzy pozwalali i tolerowali, żeby w tej firmie w ciągu 8 lat zmieniło się aż 11 prezesów? Czy to nie oni powoływali komisje konkursowe?
    Czy ci prezesi to byli kolesie czy bezrobotni z łapanki?Aż strach pomyśleć co się dzieje w innych państwowych firmach, a z drugiej strony jak byśmy dobrze finansowo i gospodarczo stali, gdybyśmy wyeliminowali te wszystkie patologie, jeżeli nawet z nimi, na tle innych państw, mamy się całkiem, całkiem?
    Nie jestem jakimś szczególnym obieżyświatem, ale dwie ostatnie podróże za Ocean
    odbyłem Lufthansą, wylatując z Poznania i zupełnie nie przeszkadzało mi, że nie lecę polskimi liniami, najważniejsze że miałem dobre połączenie, znośnie warunki podczas lotu i bilet w dobrej cenie…

  12. Marek napisał(a):

    Tak mi się jakoś dziwnie od dziecka zawsze wydawało, że ksiądz to osoba dobra i dobroduszna, podobnie jak Bóg którego reprezentuje tu na ziemi. Naiwność dziecięca minęła w zderzeniu z rzeczywistością, ale wyobrażenie o księżach pozostało i jakoś nie pasuje mi obraz sługi bożego który strzela, zabija, patroszy krwawe wnętrzności i rękami umazanymi krwią „błogosławi te dary”… Wyjmowanie krwawego serca z ciała ofiary to raczej była domena kapłanów Inków czy Mayów, a nie chrześcijańskich księży. Sam jestem myśliwym i też zabijam zwierzęta, ale ksiądz ? A może to tylko ze mnie taki dziwak…

  13. Marcin napisał(a):

    Własciwie ksiądz zabijający zwierzęta to nie jest takie nienaturalne na jakie wygląda. W końcu według doktryn koscielnych zwierzęta nie mają duszy ( cokolwiek to znaczy ) i nie zdają se sprawy z własnego istnienia. A więc chulaj dusza ( pardon the pun ). Polujący ksiądz to chyba tylko następny logiczny krok.
    Ja nie miałem nigdy złudzeń w stosunku do księży. Księża w moim dzieciństwie nie byli dobrzy i dobroduszni.
    Jakiego boga oni tu reprezentują na Ziemi? Jesli tego ze Starego Testamentu panie Marku, to nie miał on nic wspólnego z dobrocią i dobrodusznoscią. Tamten był zazdrosnym o swój image, zawistnym, zboczonym i wiecznie mordującym potworem. Wyobrażenie o jego dobroci nijak nie idzie w parze z tym co napisali o nim Żydzi.
    Ale rozumiem o co panu chodzi. Ja też miałem kiedys marzenia o tym jak powinien zachowywać się ksiądz…

  14. Marcin napisał(a):

    Nie jestem za utrzymywaniem królów, królewien i królewiczów. To nawet brzmi dziecinnie i nie mogę tych słów wymawiać bez odrobiny drwiny w głosie. Ludzie mamy dwudziesty pierwszy wiek.
    Nie zgadzam się z panem Markiem. Nie czuję się przybłędą w Kanadzie. Jestem jej obywatelem, dużo wnoszę od siebie i mam prawo do domagania się zmian konstytucjonalnych. Chciałbym widzieć Kanadę całkowicie niezależną od pajaców i inbreds w Backingham. To co sugeruje pan Marek, czyli siedzenie cicho na nie swoich smieciach, może dotyczyć temporary workers, lub nielegalnych. Ja natomiast mam prawo dokonywać zmian w „tradycji” i pociągać ten kraj naprzód, choćby za uszy. Pan Marek powinien przemysleć swoje zdanie.

  15. Marek napisał(a):

    Ależ oczywiście panie Marcinie, że ma pan prawo do własnego zdania, gdy jest pan obywatelem Kanady. Każdy obywatel tego kraju, oprócz Indian, był sam lub jego dziadowie w któryms momencie emigrantem. Jeśli kiedykolwiek bedzie propozycja by znieść monarchie w Kanadzie, to mam nadzieję że będzie referendum i wtedy ja będe za pozostawieniem a pan za usunieciem. Jak to w demokracji. Nie mam pana zamiaru przekonywać do zmiany opinii. Każy powinien mieć własny światopogląd. Ja jestem za monarchią i juz. W moim poprzednimtekście mówiłem o tym że to sprawa Anglików czy chcą mieć u siebie monarchię czy nie i nam Kanadyjczykom, Polakom, czy innym nic do tego. Anglia to nie Kanada pomimo wspólnej królowej, to dwa oddzielne kraje

  16. Zbyszek napisał(a):

    Za Beatlesów i Pink Floydów jestem Brytyjczykom dozgonnie wdzięcznym i wybaczam im wszystko także bezmyślnie biegających po boisku piłkarzy, a nawet operetkową, jak na XXI wiek, monarchię i wszelkie reperkusje z nią związane, ale samobójstwa pielęgniarki nie dopisywałbym do rachunku „złych” uczynków rodziny królewskiej. Na telefon australijskich kawalarzy mało profesjonalnie zareagowała kobieta rozbita psychicznie, w której głowie myśli samobójcze kołatały od dawna
    i utrzymanej w konwencji angielskiego dowcipu, głupiej prowokacji już nie zniosła.
    Niedawno u nas podobny żart zastosował pewien mało znany dziennikarz wobec prezesa gdańskiego sądu, udając że dzwoni z gabinetu premiera i pan prezes z wrażenia o mało nie spadł z fotela obiecując wszystko o co poprosił żartowniś.
    Sprawa szybko się wydała, prezes przestał być prezesem, ale sędzią jest nadal i pozostaje mieć nadzieję, że z tej przygody wyciągnie właściwe wnioski…

  17. Zbyszek napisał(a):

    Za Beatlesów i Pink Floydów jestem Brytyjczykom wdzięczny dozgonnie i mogę wybaczyć im wszystko nawet bezmyślnie biegających po boisku piłkarzy, a także
    operetkową, jak na XXI wiek, monarchię. Jednak samobójstwa pielęgniarki nie dopisywałbym do rachunku „złych” uczynków rodziny królewskiej, myśli samobójcze
    musiały sie kołatać po głowie tej rozstrojonej psychicznie kobiety już od dawna
    i głupia, choć przecież w stylu angielskim, prowokacja australijskich kawalarzy jedynie przelała czarę goryczy. Niedawno u nas mieliśmy podobną historię, kiedy to mało znany, lokalny dziennikarz zadzwonił do prezesa gdańskiego sądu, podając się za ministra z kancelarii premiera i słysząc to pan sędzia o mało nie spadł z fotela
    z wrażenia, jednocześnie zobowiązując się do wykonania wszystkich zaleceń żartownisia. Prowokacja szybko się wydała, pan prezes przestał być prezesem,
    ale ciągle jest czynnym sędzią i ma się dobrze…

  18. Marcin napisał(a):

    Przepraszam, że wracam do katastrofy smoleńskiej, ale własnie przeczytałem na WP.pl, czyli na portalu bądź co bądź nie opozycyjnym, wywiad z Igorem Mintusowem, rosyjskim ekspertem od PR-u i doradcą Putina z czasów katastrofy smoleńskiej i ponoć „mózgiem”, jak to okreslił wp.pl, słynnej konferencji MAK-u. Pan Mientusow powiedział kilka bardzo interesujących rzeczy. Po pierwsze, i to jest chyba największa bomba ( pardon the pun ), przytaknął kiedy dziennikarz zwrócił uwagę, że teoria o pijanym generale Błasiku była wykreowana dla odwrócenia uwagi od błędów popełnionych przez Rosjan. Po czym zastrzegł, że cytuję:” przyjmowanie takich strategii to wybór polityczny – „decyzja, którą podejmuje polityk, a nie jego doradca”. – Konsultanta politycznego różni od polityka kwestia odpowiedzialności – ocenił.

    I kontynuował: „za słowa wypowiadane publicznie odpowiedzialność ponosi wyłącznie polityk”. – Zadaniem konsultanta jest analiza wszystkiego, co się dzieje wokół polityka i interpretacja faktów na jego korzyść. Oczywiście, żaden polityk nie chce kłamać, aby nie został na tym przyłapany. Ale istnieje pewne pole do swobodnej interpretacji – dodał.” – koniec cytatu. Artykuł z wywiadem jest dostępny dzisiaj na stronie wp.pl.
    Następną ciekawą rzeczą było jego oznajmienie, że tak samo było z identyfikowaniem głosów w kokpicie. Przyznał, że te głos mógł należeć do każdej innej osoby, ale znowu decyzją polityczną było pokazanie na gen. Błasika.

    Nasuwają mnie się tutaj dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że byłemu doradcy rosyjskiego dyktatora nagle pozwolono na takie rewelacje. Druga to sprawa oczerniania i opluwania niewinnego człowieka przez tyle miesięcy, na oczach jego żony i podwładnych, przez te miliony lemingów, którzy dali sobą pociągać jak pajacyki na sznurkach.

  19. Zbyszek napisał(a):

    Po raz trzeci próbuję wtrącić swoje 3 grosze odnośnie Brytyjskiej korony i jak dotąd bezskutecznie, więc gdybym się powtórzył to przepraszam.
    Za Beatlesów i Pink Floydów żywię do Brytyjczków dozgonną wdzięczność i jestem
    gotów wybaczyć im wszystko nawet bezmyślnie biegających po boisku piłkarzy, a także operetkową, jak na XXI wiek, monarchię, ale samobójstwa pielęgniarki nie dopisałbym do rachunku „złych” uczynków królewskiej rodziny. Ta nieszczęśliwa kobieta już od dawna była ciężko rozstrojona psychicznie i głupia, choć przecież w angielskim stylu, prowokacja australijskich kawalarzy, jedynie przelała czarę goryczy… Niedawno u nas zdarzyła się podobna historia, na szczęście bez tak dramatycznego zakończenia. Otóż pewien mało znany dziennikarz zadzwonił do prezesa gdańskiego sądu, podając się za ministra gabinetu premiera i w tym momencie pan prezes z wrażenia nieomal spadł z fotela, obiecując dowcipnisiowi wykonanie wszystkich jego poleceń, co samo w sobie było idiotyzmem do kwadratu, gdyż nawet sam premier nic nie może nakazać żadnemu sędziemu, a co dopiero jakiś tam minister, ale jak widać pan prezes do najmądrzejszych nie należy… Dziennikarz nagrał usłużne odpowiedzi sędziego i szybko je upublicznił przez co pan sędzia przestał być prezesem, ale sędzią pozostał i na nasze nieszczęscie może dalej orzekać…

  20. Zbyszek napisał(a):

    Nie wiem co się dzieje, ale jakaś tajemna siła odrzuca moje komentarze.
    Juz 4 razy próbowałem wtrącić swoje 3 grosze w temacie brytyjskiej korony
    i ulatują one w przestworza, więc póki co daję sobie spokój z pisaniem.

  21. Zbyszek napisał(a):

    No to spróbujmy jeszcze raz. Za Beatlesów i Pink Floydów żywię do Brytyjczyków dozgonną wdzięczność i gotów jestem wybaczyć im wszystko nawet bezmyślnie biegających po boisku piłkarzy, a także operetkową, jak na XXI wiek, monarchię.
    Jednak samobójstwa pielęgniarki nie dopisałbym do rachunku „złych” uczynków królewskiej rodziny. Ta nieszczęśliwa kobieta od dawna była ciężko rozstrojona psychicznie i głupia, choć przecież w stylu angielskim, prowokacja australijskich kawalarzy jedynie przelała czarę goryczy… Niedawno u nas zdarzyła się podobna historia, na szczęście bez tak dramatycznego zakończenia. Oto mało znany dziennikarz lokalnej prasy wykonał telefon do prezesa gdańskiego sądu, podając się za ministra z gabinetu premiera. W tym momencie pan prezes z wrażenia nieomal nie spadł z fotela, służalczo obiecując, że wykona wszystkie zalecenia żartownisia, co samo w sobie było idiotyzmem do kwadratu, gdyż nawet gdyby to sam premier poprosił o cokolwiek sędziego ten miał nie tylko prawo, ale i obowiązek grzecznie odmówić, ale widać ten pan prezes do najmądrzejszych nie należy… Dziennikarz nagrał deklaracje usłużnego sędziego i od razu je upublicznił, przez co pan sędzia przestał być prezesem, jednak sędzią pozostał i na nasze nieszczęście może nadal orzekać…

  22. Marcin napisał(a):

    „Zapewne orientują się Państwo, że prócz wielu przyjaciół pismo nasze wielu osobom, a czasem nawet i stowarzyszeniom osób staje kością w gardle. Ostatnio czuć nasilenie ataków; może to za sprawą popularności naszej strony internetowej, a może po prostu przyszła koperta ze zleceniem – nie wiem, ale mam do Państwa prośbę, propagujcie nas, gdzie tylko można i jak można!
    Polecajcie naszych autorów, rozsyłajcie teksty w Internecie, szerzcie myśl i słowo. To, że Wy wiecie, jaka jest prawda, to mało, musicie być tej prawdy ambasadorami.
    Zatem do dzieła – wspólnie ruszymy z posad bryłę lepioną przez różne cioty rewolucji. To się da zrobić!”

    Ile z tego można wyczytać o stanie mentalnym autora? Myslę, że dużo. Napewno widać tam nieco paranoi i trochę więcej mani wielkosci.

    Tak się złożyło, że zajrzałem do witryny internetowej pewnego polonijnego czasopisma. No tego gdzie wszyscy są „silni wiarą”. Chociaż z powyższego apelu napisanego przez samego głównego redaktora i współwłasciciela Andrzeja K. nie można nijak wyczytać siły choć napewno jest tam dużo wiary. Wiary w nieomylnosć – ” wy wiecie jaka jest prawda….., musicie ją głosić”. I w wielkosć – no bo pismo robi tak ważną i wielka robotę, że komus stoi koscią w gardle. Dlatego te ataki, koperty itp.

    A szkoda, bo witryna jest swietnie wykonana, czytelna i zachęcająca. Ale jak to mówią Francuzi „nawet kiedy swini wymalujesz szminką ryja, to nadal będzie swinia…

  23. Zbyszek napisał(a):

    Jeszcze raz przepraszam za wszystkie powtórki, ale na forum Prawdy nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się żeby napisany komentarz błądził dniami po cyberprzestrzeni. Teraz już będę mądrzejszy i bardziej cierpliwy…

  24. Marcin napisał(a):

    No już dobrze panie Zbyszku. Bardzo pan lubi Beatlesów i Pink Floyd. Myslę, że do nas w końcu dotarło. Ha,ha,ha

    Żartuję oczywiscie.

  25. Dziadzius napisał(a):

    IDZIE SĄD
    Bo u żłóbka Panna Święta
    Wielkim bólem tak przejęta
    Łzy wytarła w obrąbeczek
    I ze szlochem nad żłobeczek
    Panie, zapytała, Dziecię moje
    Czy wartały Twoje znoje
    Czy wartła śmierci rana
    Od człowieka Ci zadana
    Czy na krzyżu to widziałeś
    Za co Życie oddawałeś
    Mamo niechaj płaczu Twego
    Wszystko jak u Ojca mego[
    Lucyferek dzisiaj gra
    Ale po mim przyjdę Ja
    Przyjdę jako sędzia Prawy
    Pozałatwiać wszystkie sprawy
    Pierwsze to Mą śmierć sprostuje
    Którą Kościół Mój ją psuje
    Jam nie zginął od obcego
    Lecz od Żyda, brata mego
    Wyrok śmierci od Kajfasza,
    Kuzyn kuzyna Zachariasza
    On mnie skazał na ból bata,
    Piłat zaś dostarczył kata.
    Jam jest Syn od Ojca Mego
    I nie będzie mi Przedniego
    Bo najwyższy Ojciec Pan
    Przez was wszystkich dobrze znan
    On kieruje gwiazdy bieg
    I On spuszcza deszcz i śnieg
    Ja nie przyjdę w skryciu chmury
    Ale w świetle , świetle z góry.
    Fundamenta świata ruszę
    Waszą pychę marnie skrusze
    Pierw osądzę tych co z wiary,
    Gusła robią kłamstwa, czary.
    Jam zostawił wam Swe ciało
    By wam silę, wiarę, dało
    Wyście z tego co zrobili
    Jak w kolejkę Mnie zgonili
    Czołem nikt nie bije, klęka
    Na to zasłużyła moja męka?
    Byście stali jak na rynku
    Wyciągając rękę jakby w szynku
    To nie chleb co tak chwytacie
    Bo złe zrozumienie macie
    Ten chleb To ciało Moje
    Które za was zniosło znoje
    Które za was krew przelało
    Które wam zbawienie dało
    Biada tym co to skręcili
    Lepiej by się nie rodzili
    Ja obrazy zniosłem wiele
    Jak też bólu na Mym ciele
    Ale wara wam kapłani
    Wnuki diabla tu zesłani
    Jam sam Siebie dal dla ludu
    I zachowam ciała cudu.
    Dziadziuś

    Kosciol to nie teatr tu nie trzeba zmieniac ubiory scen na kazdy dzien. Przez tyle lat Komunia — najwazniejsza pamiatka po Chrystusie- byla obchodzona jako rzecz swieta a dzis stajemy jak w ogonek . Cialo Boga to nie „hot dog” Jezeli Zydzi moga zachowac swoje obrzedy przez ponad 5000 lart to czemu nie my i tylko przez 2000 ? Czy my gorsi? Czy nasza wiara jest mniejsza? Czy tylko szafarze tych obchodow juz sami nie wierza i szukaj jak reszt ludu ujajc

  26. Pawel napisał(a):

    Panowie, zupełnie jak za komuny, jak zdradziła „tajemnicę” imperium to musiała być niespełna rozumu i mieć problemy ze sobą. Bo oczywiście miłościwie panujący ich nie mogą mieć. Porównanie do kołchozu chyba najbardziej trafne jakie spotkałem.
    Największy przekręt w UE czyli dopłaty do rolnictwa to zwykłe oszustwo. Jeżeli bierze się kupę kasy za posiadanie a nie uprawianie ziemi to jest się albo oszustem albo
    kołchoźnikiem. Rodzina królewska teoretycznie nie może być oszustami więc pozostaje to drugie.
    Do pana Marka, Kanada jest demokratycznym a nie feudalnym państwem i wszelkie tradycje monarsze możemy owszem szanować na ludowych festynach ale nie możemy być bezkrtyczni w stosunku do tych którzy są tylko kosztownymi dla naszego kraju kukiełkami. Czy ktoś może uzasadnić wydatki na utrzymywanie w Kanadzie dworu gubernatora
    imperialnego?
    Do pana Zbyszka, Dylan, Cohen czy Knopfler są Żydami ale to wcale nie oznacza że
    powinniśmy bezkrytycznie w podzięce za to nie dostrzegać że naród to delikatnie mówiąc raczej dość kontrowersyjny. Zresztą były to takie czasy, że właśnie
    w muzyce sypnęło talentami nie tylko w Brytanii. Ani przedtem ani teraz nic takiego się nie wydarzyło i raczej się na to nie zanosi. A jakby pan Zbyszek był w Kanadzie w latach 60-70 to by miał okazję zobaczyć jak zachowywali się w stosunku do nie tylko Polaków rodacy Lennona czy Watersa. Teraz jak to bywa u bufonów podkulili ogon pod siebie ale tylko w dużych miastach gdzie są miejszością. Na prowincji
    zarówno w Kanadzie jaki i USA emigranci do dziś nie mają łatwo.
    A poza tym ciekawa strona i trafnie punktująca różne dziwactwa z którymi mamy do czynienia.

  27. Marek napisał(a):

    Ma pan prawo mieć swoje zdanie panie Pawle. A ja mam prawo nie zgadzać się z panem. Jeden lubi blondynki, drugi zsiadłe mleko…

  28. Marcin napisał(a):

    Pan Paweł bardzo mądrze napisał 🙂

  29. Dziadzius napisał(a):

    Jestem nowy do tej witryny ale po rozpatrzeniu kilku wypowiedzi widze potrzebe poprawki lub zmiany w administracjji tej witryny.
    Komentarze sa zgrupowane w jednyn miejscu i nie maja polaczenie z oryginalnym artykulem i z czasem komentarz, komentarz goni ale tylko dla swojego zadowolwnia i jak pies co by gonil zaparkowny samochod – jest zadowolony ze zlapal samochod ale nie wien co ma z nim zrobic.
    I czysto po naszemu haw a najs daj

  30. Marcin napisał(a):

    Dziadziusiu, nam z tym dobrze było przez ostatnie dwa lata. Przyszedłes i od razu chcesz zmieniać. Nowemu nie wypada się tak zachowywać. Lubisz, to zostań i dyskutuj. Nie lubisz, to idź tam gdzie będziesz lubiał, albo zrób swoją stronę.

  31. Marek napisał(a):

    Right on panie Marcinie, right on. Co prawda nasze wypowiedzi często odbiegają od tematu ze strony, ale nigdy aż tak daleko jak Dziadziusia. Poza tym zgadnijcie co bym zrobił jak by ktoś do mnie przyszedł z wizytą i kazał mi zmieniać meble i kolor ścian bo mu się nie podobają? Pewnie bym go poprosił by razem ze swoim psem poszedł na parking i nie wracał prędko.

  32. Dziadzius napisał(a):

    Bardzo oplakany jest stan tego czlowieka ktoren jest az tak zastraszony zyciem poza swoja muszla ze nie widzi juz ani zla ani dobra tylko uwielbia swoje smiecie. Panowie M, +M macie recje Lepiej w swoim siedziec brudzie niz przyjac jaka kolwiek uwage . Panowie milego gnilka.

  33. Marek napisał(a):

    no tak, nie dosc ze namieszal to jeszcze nawymyślał, ech…

  34. Marcin napisał(a):

    Dziadzius to jest ten prawdziwy Polak – Katolik. Taki od Rydzyka i Natanka. Najpierw wypisał pean na czesć swoich bogów, po czem nawymyslał bliźnim.
    Z natury jestem podejrzliwy wobec wiary ludzi, którzy lubią się nią egzaltować wobec innych. I tym razem okazało się, że moja podejrzliwosć była słuszna.

  35. Dziadzius napisał(a):

    Szanowni Panowie KLUBU WZAJEMNEJ ADORACJI no bo nie wiem jak nazwac witryne gdzie jedynymi uczestnikam jestecie Wy i to w powaznej czestotliwosci uzywania.
    Na 34 przesylek ==
    Czlonek MARCIN -35%
    Czlonek MAREK – 29%
    Czlonek ZBYSZEK – 23%
    Czlonek PAWEL – 0.02%

    Szanowni Czlonkowie Klubu,
    Najmocniej was przepraszam, ze naruszylem wasz wewnetrzny spokoj. Wierzcie mi, ze wolabym wpasc goly w gniazdo szerszeni niz w jaki kolwiek sposob was Szanownych Czlonkow obrazic.
    Ja wpadlem na Wasza wirtryne przez bledne skierowanie Spodziewalem sie witryny gdzie Czlonkowie, aboneci, maja chec do poszerzenia swoich pojec i etyki spolecznej i moze dlatego odwazylem sie podac moja konstruktywna krytyka tej witryny.
    Przepraszam!
    Zrobmy Kolezenski Rozejm i Ja zostwie Was a w spokju i Wy mnie. okEJ

  36. Marcin napisał(a):

    @Dziadzius

    Ciekawe liczby.
    Gdyby pan przeczytał nasze historyczne wpisy, napewno nie posądziłby nas pan o „wzajemną adorację” he,he. Aczkolwiek to nie zmienia faktu, że niepisana etyka internetowa nie pozwala nowemu forumowiczowi na takzwane „panoszenie się”. To tak jak w życiu panie Dziadek. Pan Marek już to wytłumaczył. Nie ma co sie obrażać.
    Możesz pan pisać do woli co chcesz i możesz się pan z tym czy z tamtym nie zgadzać. To jest nawet welcome ( znowu: proszę poczytac historyczne wpisy a sam pan zobaczy, że nie zawsze było tak słodko jak jest, być może chwilowo, teraz. )
    Te forum jest dalekie od bycia klubem wzajemnej adoracji. Jemu raczej bliżej „gniazdu szerszeni”, także według życzenia już pan w niego wpadł. Teraz od pana zależy czy pan da radę. Tylko ostrzegam, czasem trzeba mieć grubą skórę he,he. Nie panie Marku ;)? Jak to jest, co? ha,ha,ha
    Myslę, że głównym celem tego forum jest uczenie się nawzajem od siebie. A reszta to zabawna otoczka.

  37. Dziadzius napisał(a):

    Przepraszam Panie Marcinie
    Cyfry zebralem po obliczeniu komentarzy tu mi dostepnych. Jezeli nie zrobilem bledu w dodawinu to kometarzy bylo 34. Autorow tylko 4 a w tym panskich komentarzy 12. stad procent 12 przez 34.

  38. Marek napisał(a):

    @Dziadzius
    Zanim pan kliknie na komentarze niech pan zjedzie niżej, do poprzednich stron Prawdy. Znajdzie pan tam w sumie pare tysiecy komentarzy do roznych stron, gdzie najczęsciej braliśmy się za łby. Wzajemna adoracja? Hahahahahaha. No i powodzenia w liczeniu. Zajmie to panu troche czasu, ale przynajmniej statystyka będzie bardziej prawdziwa. No i znajdzie pan tam ludzi których poglądy będą zbliżone do pańskich.

  39. Zbyszek napisał(a):

    @Pawel
    Rzeczywiście wybitnych artystów i naukowców pochodzenia żydowskiego można wymieniać i wymieniać , a uwzględniając rownież tych juz niezyjacych , z ich nazwisk mogłaby powstać wielka encyklopedia , ale zupełnie się to nie przekłada na dobry wizerunek Żydów w oczach Polaków . Nawet to, ze podarowali światu, a tym samym nam, Jezusa, nie zmienia naszych do nich uprzedzeń. Potrafiliśmy dość łatwo i szybko wybaczyć Niemcom wojenne ludobójstwo i dzisiaj Polak z Niemcem prawie dwa bratanki, a żydowski odcisk nadal nas uwiera i często spotykany w polskiej przestrzeni publicznej epitet – ty Zydzie – bynajmniej komplementem nie jest…
    Moje spojrzenie na Brytyjczyków poprzez pryzmat dokonań Beatlesów i Pink Floydow, siła rzeczy musi być mało poważne , zgoła trywialne, a przecież na przestrzeni dziejów, wielokrotnie udowodnili, ze w pełni zasługują na miano dumnych synów Albionu.
    A i teraz gdy któryś z nich zdobywa Oscara czy Nobla, kwitujemy to lakonicznie – no tak, znowu zwyciężył Anglik…
    Nie znam Kanady z lat 60-tych czy 70-tych i dopiero pod koniec lat 80-tych było mi dane spędzić pare miesięcy w Albercie, wtedy jeszcze prawie wyłącznie prowincji rolniczej i podczas weekendowych dyskusji przy piwie ze starymi farmerami-Polakami juz urodzonymi w Kanadzie, pytałem ich dlaczego wielonarodosciowa kanadyjska zbiorowosc godzi się na trwanie ich ogromnego i bogatego państwa w strukturach Wspólnoty Brytyjskiej? Z ich emocjonalnych, ale przemyślanych odpowiedzi dało się wysnuć taka to konkluzje – angielskie korzenie nobilituja obywatela kanadyjskiego w takim samym stopniu co dawnymi czasy szlacheckie pochodzenie Europejczyka. I dopóki ta angielska wyjątkowość będzie tkwić w podświadomości Kanadyjczykow, tak długo brytyjski monarcha będzie czuł się lepiej w Kanadzie niż u siebie…

  40. Marcin napisał(a):

    Panie Zbyszku, z wizerunkiem bywa tak, że najczęsciej powstaje w wyniku pierwszego kontaktu. I nie mówię tu jedynie o kontakcie fizycznym, bo kontaktem można nazwać także odbieranie informacji przefiltrowanej już przez osoby trzecie, postronne, przyjaciół, czy rodzinę. Pierwszym kontaktem może być przeczytana książka, artykuł, opowiadanie, czy film w telewizji. Dla wielu Amerykanów i nie tylko, pierwszym kontaktem z Polakami były takzwane Polish Jokes, w których Polak był dziwakiem, głupcem i niedomytym prymitywem. Dla większosci amerykańskich czy israelskich Żydów pierwszym kontaktem z Polską była tendencyjna i wydumana książka jak „Malowany Ptak” Kosińskiego, czy „Miła 18” Urisa. Starsze pokolenia Żydów wychowały się na image’u Polaka wykreowanego przez tych żydowskich beletrystyków. Nota bene Kosiński później próbował wstrzymać potwora, którego pomógł wykreować, ale niestety monster zdążył wymknąć się spod kontroli. Byłem swiadkiem audycji radiowej, w której bardzo znany kanadyjski, liberalny talk show host – John Moore – powoływał się własnie na tę, siędziwą już zresztą książkę, rozmawiając na temat polskiego antysemityzmu i stosunku polskiego chłopa do eksterminacji Żydów. Sam Kosiński, który wykreował tego chłopa był przez polskich chłopów uratowany podczas wojny. W jego książce polski chłop był nie tylko antysemitą, ale zwyrodniałym kazirodcą, brudnym prymitywem itd. Mniejsza o stare kisążki. Filmy, książki, artykuły w poczytniejszych gazetach itd przyczyniły się nie tylko do negatywnego wizerunku Polaka, ale wywołały wprost nieracjonalną zionącą nienawisć do Polaków ogólnie wsród żydowskiego społeczeństwa. Powiedzmy szczerze, żaden dzisiejszy młody Żyd nie zdecyduje się na nie podanie ręki młodemu Niemcowi, a sam byłem swiadkiem takiego zdarzenia tu w Toronto, kiedy trzydziestoletni Żyd urodzony w Kanadzie nie podał ręki dwudziestokilkuletniej Polce gdy się dowiedział skąd pochodzi. Był na tyle szczery, że powiedział dlaczego. Nie poda ręki potomce morderców jego przodków!

    Myslę, że przy temacie wzajemnej niechęci trzeba zachować pewien emocjonalny dystans i spojrzeć na problem topograficznie. Jakkolwiek ta wzajemna niechęć jest we wpółczesnym swiecie i czasach nie racjonalna, wydaje się, że wsród Polaków jest powierzchowna i płytka, łatwo przekreslona pierwszymi sympatycznymi kontaktami ze stroną przeciwną. Z mojego doswiadczenia wynika, że z drugiej strony jest całkiem inaczej i żadna ilosć okazanej przyjaźni i serdecznosci z naszej strony nie jest w stanie ujarzmić drzemiącej niechęci. Ona jest tak głęboka, że nawet najbardziej pozytywne gesty ze strony polskiej ( jak te smieszne festiwale muzyki żydowskiej w Krakowie, czy karczmy żydowskie prowadzone przez polskich włascicieli, budowa muzeów i pomników itd ) są przez Żydów wysmiewane.
    Dlatego rozmowie o niechęci w której jedynie Polacy odgrywają rolę anty bohaterów, brakuje szczerosci. Proponuję przy następnej okazji wprowadzić tę szczerosć do takiej dyskusji, inaczej taka rozmowa będzie jedynie łajaniem jednej strony przez drugą. A to niegdy nie prowadzi do niczego pozytywnego.

  41. Marcin napisał(a):

    Z drugiej strony Polacy powinni zrozumieć, że Żydzi mają olbrzymi, wręcz nieproporcjonalnie wielki w zestawieniu z innymi wkład w naukę, wiedzę, sztukę/muzykę na tym wspaniałym swiecie. Przypisywanie im nieprawosci, wojen, deprawacji i zła bez proporcjonalnego odniesienia do ich wkładu w dobro tego swiata jest nie tylko nie racjonalne, ale jest nie godne myslącego człowieka. Dlatego kiedy słyszę w dyskusji „to wszystko Żydzi” z naciskiem na słowo „Żydzi”, wypowiedziane przez zacisnięte zęby, po prostu nie mam ochoty na dalszą rozmowę, bo problemem denata nie jest jedynie nienawisć do jakiegos narodu, problemem jest sposób postrzegania rzeczywistosci, brak kojarzenia, krytycznej mysli i przedewszystkim odpowiedniej wiedzy.

  42. Andrzej napisał(a):

    Problem jest bardzo ogólny.Żydzi nosza w sobie chyba genetycznie jakiegoś potwora-kanalię bo od wieków gdy się osiedlili w dowolnym kraju byli wyganiani,wyżynani gdyż perfekcyjnie potrafili rozsadzić każde państwo,zubożyć mieszkańców a przez to cieli skutecznie gałąź na ktorej siedzieli.Przypomnę: holokaust w Hiszpani i wypędzenia,Eksmisja z Angli z mordami takowych,eksterminacja w Niemczech.A Polska ? Ta antysemicka? Przyjmowala te sieroty do siebie nadająć obywatelstwo liczne przywileje nawet szlachectwo.W latach 1930 1939 z Niemiec wyemigrowalo 0,5 mln żydów do Polski.I Polska ich przyjeła.W czasie okupacji ryzykując życie Polacy ratowali i przechowywali żydów.Teraz mamy podziękowania.Cytuję Debbie Shlusser znana dziennikarkę telewizyjna i radiową.” Obama mial rację mówiąć o polskich obozach koncentracyjnych.Za co miał Tuska przepraszać ? Za fakty? To polscy robotnicy budowali te obozy to Polacy pracowali w administracji tych obozów,to Polacy pchali zydów do wagonów śmierci,wreszcie byli uzupelnieniam plutonów egzekucyjnych.Polacy czynnie pomagali niemcom w eksterminacji żydów.Mam zebrane materiały rabinów na różnych konwencjach gdzie mówili podobnie,i teraz bez ustanku są antypolskie wypowiedzi w przekaziorach o antysemityźmie Polaków o tym,że AK prześladowala żydów.Moi drodzy rodacy.Czy warto było narażąć życie dla tych szmatławców?A kopa w tylek i won z kraju jak to zrobił Gomułka widząc ,żę MSW i UB jest w 75 % obsadzone przez żydów.Nie moi drodzy stracilem litość i przyzwoitość.Im trzeba odpowiadać taką samą bronią.A mobilizuje mnie ostatnia wypowiedź Francji ,Niemiec,Rosji na forum ONZ.Izrael jest państwem na wskroś rasistowskim.Co ma znaczyć 1000km mur wokół strefy gazy.?Mordowanie kobiet,dzieci i rannych w szpitalach?Zrzucanie na budynki bomb fosforowych? Nie uznawanie państwa Palestyny?A ostatnie zakusy na atak militarny na IRAN?Dlaczego ten naród gdy mu nadano ziemię/najwiekszy bład aliantów/Dlaczego Ci syjoniści nie potrafia żyć z sąsiadami w pokoju i wzajemnym poszanowaniu.Tylko wojna,wojna,wojna!Czy wiecie jak dużo polskich rodzin zostalo obecnie wyrzuconych ze swoich mieszkań?W Warszawie 750 czeka na eksmisję komorniczą 300 już zostało wyrzuconych!Bo znalazł sie szmaciany spadkobierca.!Polecam dwa artkuły z „Gońca” autorstwa Stanislawa Tymińskiego jak żydzi rozwalili ekonomicznie Rosję za Jelcyna i co rękoma Sorosa i klubu Bildenberga zrobili z Polską.!

  43. Andrzej napisał(a):

    A jeżeli wklad żydów w naukę panie Marcinie to proszę przeanalizować w jaki rodzaj nauki? W naukę ofensywną ,zbrojeniową.Pierwszy Einstein.Reakcja łańcuchowa n+ doświadczenie Filadelfijskie,zostało rozwinietę aż do potwornej broni elektromagnetycznej HAARP.Tesla? Jego na wskroś pokojowy projekt uzyskiwania darmowej energii z pola ziemskiego zostal zniszczony przez żyda Morgana.Wielki Marks lub Engels.Lenin jeszcze jeden żyd.Doprowadzili do realizacji socjotechnicznego projektu w wyniku którego ginie 100 mln.ludzi!!Tam gdzie chodzi o forsę tam są żydowskie „wynalazki” często szkodzące społeczeństwom.Nobel?Ha ha ha sam sie bal swojego wynalazku.I dobrze przewidział.Literatury nie bedę zachaczał bo to jest jeden wielki cyrk.Np.Nobel dla Szymborskiej.rzecież to jedna farsa.Czy pokojowa nagroda Nobla dla Obamy.Trzymajcie się.

  44. Andrzej napisał(a):

    Tutaj chciałbym wziąć w obronę tą nieszczęsną pielegniarkę.O ile wiem z publikacji nie ! nie osobiście;to”na dworze panuje okropna atmosfera.Pisali juz o tym kronikarze Diany.A ta dziewczyna według opinii była oddaną pielęgniarką /tą z powolania a nie dla kasy/ bardzo uczciwą i szlachetną ,wierzącą gorąco w Boga,.Rzeczywiście ludzkie hieny bądź kanalie swoim wyszukanym postępowaniem mogą osobę nadwrażliwą doprowadzić do skrajności.Nic nie słyszalem o wcześniejszych próbach samobójczych.Żart australiskich dziennikarzy-głupków pozbawionych etyki ,elegancji i wszelkich cnót ludzi z klasą;przepełnił kielich goryczy.Całe jej poświecenie,misja niesienia pomocy innym legla w gruzach.Wiemy doskonale jak ciężko jest żyć w środowisku ludzkich demonków.Możemy sie tylko za nią pomodlić.

  45. Andrzej napisał(a):

    Marcin odnośnie wkladu żydów w kulturę i sztukę ma rację.Ale to nie są żydzi-syjoniści sycący sie walka i agresją.Mieliśmy w Polsce ich trochę Słonimski,Lechoń,Tuwim jadajacy obiady z R óżyckim i Bergmanem,Wspanialy Gustaw Holubek,wielki patriota polski czy Kazimierz Rudzki .Rubinstein czy Spilmann o którym drugi żyd doskonaly reżyser Polański sprokurował film”Pianista”Nie można generalizować.Ale jeżeli piszę żydzi to zawsze mam na uwadze ekstremistów -syjonistów .Z tych co znam tutaj to Marcin chyba zna,Są nieszkodliwi i biedni ,a biedni bo im sie nie chce pracować.Do pracy maja stosunek jak kot do wody.Ha ha ha .

  46. Marcin napisał(a):

    Panie Andrzeju, ja pisałem o wkładzie Żydów w naukę i sztukę swiatową. Ten leksykon polskich Żydów, który pan wymienił jest strasznie skąpy. Doceniam jednak efort w kierunku ich docenienia. Jednak widzę, że pan nie zna proporcjonalnosci. Einstein to nie jedyny geniusz żydowski. Tu muszę sprostować cos co pan o nim napisał. Otóż tak, Einstein z początku namawiał Amerykę do stworzenia własnego programu nuklearnego. Powodem było to, że wiedział o takich pracach po stronie hitlerowskiej. Jednak zanim projekt powstał, Einstein dostał obrotu o 360 stopni i przestał być zwolennikiem produkcji tej broni. Einstein panowie nie brał udziału w projekcie Manhattan. Zresztą razem ze słynnym filozofem angielskim Bertrandem Russell’em napisał manifesto anty nuklearne. Einstein zresztą sympatyzował ze Stalinem. Kto wie, czy jego nagły obrót poglądów nie był inspirowany interesem USSR?

    Natomiast udział w Manhattan Project wziął równie słynny i równie zasłużony Żyd amerykański Richard Feynman.
    Panie Andrzeju proszę kliknąć w Google hasło Jewish scientists. Pierwsza wyskoczy Wikipedia. Zobaczy pan niekończące się tabele naukowców i akademików. Podtytuły dzielą ich na kraje urodzenia. Niech pan wcisnie tylko Amerykę, proszę. Potem są podziały na dziedziny. Niech pan jedynie wcisnie physicists! Tylko physicists proszę. Niech pan nawet nie wciska już na inne dziedziny nauki, bo szkoda czytania. Walnij pan na tabelę physicists i potem poklikaj na imiona i nazwiska aby poczytać co zrobili, następnie policz pan Noble. Z samej fizyki i tylko w Ameryce. Jak panu się chce może pan patrzeć na inne dziedziny nauki, filozofi itd. Są też polscy Żydzi, czascy, niemieccy itd, itd. To jest przytłaczające panie Andrzeju. Szczególnie w zestawieniu z dorobkiem nie żydowskich Polaków. Tyle w temacie.

  47. Zbyszek napisał(a):

    Suplement w temacie LOT-u.
    Jak juz powszechnie wiadomo, nasz narodowy przewoźnik to praktycznie bankrut sztucznie podtrzymywany przy życiu rzadowymi dotacjami. Kolejny prezes stracił swoje stanowisko, dwa nowe Dreamlinery , dzięki którym LOT miał się odbić od dna, zostały bezterminowo uziemione, dostawę sześciu pozostałych tez bezterminowo wstrzymano, co jeszcze bardziej pogrąży firmę. A mimo to do konkursu na nowego prezesa zgłosiło się aż 31 (sic) kandydatów spełniających wysokie konkursowe kryteria, czyli odpowiednie wykształcenie , znajomość języków i wieloletnie doświadczenie w kierowaniu firma o zasięgu międzynarodowym. Cóż takiego kuszącego jest w bankrutujacym LOT-cie , bez perspektyw na lepsze jutro, ze aż tylu świetnych fachowców gotowych jest porzucić swoje dotychczasowe bezpieczne stanowiska pracy?
    Bo nie uwierze, ze aż taka rzesza wysokiej klasy specjalistów może wywodzic się z ponad dwumilionowej armii bezrobotnych…

  48. Andrzej napisał(a):

    LOT jest postperelowskim tworem.Istosunki II PRL w nim obecnie panują.Kontrola nad”kasą ” jest izuloryczna.A prezes ma kasę i wspaniale premię oraz profity.That,s all!Mam kolegę byłego ksiegowego i finansistę LOT-u to mi naopowiadał mnóstwo historii na temat przekrętów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to friend