AWS – aktualności w skrócie – nr 2
8 kwietnia 2009
AWS – aktualności w skrócie – nr 4
23 maja 2009

AWS – aktualności w skrócie – nr 3

Spowiedź na granicy absurdu

To że nasza południowa granica jest nie tylko jedyną ale i absurdalną każdy kto trochę

podróżuje wie od dawna. Niemal na każdej granicy o ile one jeszcze istnieją w cywilizowanym świecie, do jej przekroczenia jest wymagany stosowny dokument, po okazaniu którego „wopista” życzy nam przyjemnego pobytu. Aby jednak przekroczyć naszą granicę wymagana jest najczęściej jeszcze spowiedź. Gdzie jedziemy, do kogo, na jak długo, stopien pokrewieństwa, co wieziemy, gdzie się urodziliśmy, to najczęściej zadawane pytania. Niedawno nawet pan w budce spytał w jakim polskim mieście się urodziłem, ale może dlatego, że był to akurat Wielki Piątek spowiedź była bardziej szczegółowa. Wracając z kraju, z którym łączą nas nierozelwalne więzy przyjaźni i traktay o wolnym handlu jakże przydają nam się doświadczenia z granicy NRD-owskiej polegające na odrywaniu metek od zakupionych ciuchów. Nie pamiętam czy to było przed świętem pracy, ale w ubieglym roku nasz amerykański kolega wyznał na spowiedzi, że razem kiedyś pracowalismy. Wzbudzilo to czujność kanadyjskiego wopisty który wysłał go na przeszukanie. Na szczęscie nie znaleziono przy nim żadnych narzędzi i puszczono. Podobno przyczyną tego jest zatrudnianie przez służby graniczne dużej ilości byłych duchownych. Ministerstwa turystyki obu zaprzyjaźnionych krajów

opracowują zbiór odpowiedzi na pytania graniczne, chociaż najbardziej właściwą odpowiedzią na takie pytania byłoby: „a co ciebie to obchodzi!”. Tylko kto pierwszy tak odpowie? Może jakieś polonijne biuro podróży ufundowałoby dla takiego śmiałka nagrodę?

 

Tęczowy juror

 

Są takie dziedziny, w które środowiska gejowskie nie powinny się jednak mieszać.

Zbyt duża ich aktywność w branży mody damskiej zaowocowała zalewem szkaradnych,

chłopo-podobnych modelek. Teraz wzięli się za wybory Miss. Tylko cylkiści chyba wiedzą dlaczego w jury konkursu Miss America znalazł się niejaki Perez Hilton, który nazwał Miss Kaliforni Carrie Prejean„ głupią suką” i zablokował jej wybór za to, że powiedziała szczerze to co ona myśli o małżeństwach homoseksualnych. Ponieważ tak się składa, że jej poglądy są zbieżne z ogromną większością społeczeństwa, pozostaje tylko nadzieja, że „społeczeństwo powie dość”, a tak zwanym gejom pozostanie ewentualne miejsce w jury ale  na konkursach rowerowych. Na zdjęciu obok juror Perez Hilton miejmy jednak nadzieję, że nie w drodze na wybory Miss Polonia.

 

JFK w Gońcu

Po Janie Pietrzaku polonijny tygodnik Goniec zwerbował kolejngo sławnego felietonistę. Tym razem wygląda na to, że jest to najsłynniejszy znajomy Marylin Monroe, sam JFK. Na pierwszej stronie nr 17/2009  Gońca John Fitzgerald po 48 latach zabrał głos, tym razem  w sprawie parafii w Brampton. Niestety ale zarówno wtedy jak i teraz  w jego popularnym sloganie są poważne nieścisłości. W USA, ciągle obywatele robią dużo więcej dla swojego kraju niż ich kraj dla nich. Ostatnie wydarzenia pokazały, że obywatele bardziej uprzywilejowani okazali się w czasami  nawet złodziejami, co akurat nie przeszkodziło aby kraj ich nadal otaczał specjalną troską. Natomiast na zacytowaną w Gońcu najświeższą wypowiedź JFK można by odpowiedzieć, że Polonia już bardzo dużo zrobiła dla parafii w Brampton. Teraz czas by parafia zrobiła coś dla Polonii. Przede wszystkim ukończyła budowę i zamknęła wszelkie plotki na ten temat. Po drugie zagwarantowała Polonii, że parafii w Brampton nie spotkają w przyszłości problemy takie jak torontońską parafię pod wezwaniem Matki Boskiej. Miejmy nadzieję że francuski patron De Mazenod nie będzie kontynuatorem raczej dość jednostronnej przyjaźni polsko-francuskiej.

 

Sprawy polsko-żydowskie

 

W 3-majowym wydaniu Gazety jeden z felietonistów w dość przewrotny sposób

tłumaczy czytelnikom, że Żydzi w czasie II wojny światowej nie mogli odwdzięczać się Polakom za ich pomoc bo byli przecież zamknięci w gettach. Święta prawda panie Witoldzie, tylko że Polacy mają  akurat pretensje do tych, którzy viagra online cheap wyjątkowo licznie i ochotniczo zasilili szeregi bezpieki już po wojnie. Podany w felietonie jeden przypadek żydowskiego adwokata który pomógł akurat Bartoszewskiemu, nie jest zbyt trafny bo wykonywał on przecież swoją pracę. Niestety ale możemy być pewni, że jakby wtedy wydarzył się choć jeden taki przypadek jak te, za które tysiące Polaków są do dziś odznaczani przez izraelski rząd, byłoby to bez przerwy opisywane w Gazecie Wyborczej i powstałby na ten temat niejeden film.

 

A tak naprawdę, czy nie czas aby już przestać rozdrapywać te wszystkie rany. Mieszkamy tu obok siebie i raczej pomagajmy sobie wzajemnie. Na przykład w sprawie próby likwidacji polskiej parafii Matki Boskiej w Toronto gdzie doświadczamy wiele krzywd ze strony nie rabinów ale niestety naszych katolickich księży, jedynie uważana za żydowską, gazeta Toronto Star zajęła się tą bardzo bulwersującą sprawą.  A przecież my też mamy tu pismo reklamujące się jako silne wiarą lecz niestety bojące się stanąć w jej obronie. Pełny tekst artykułu opublikowanego 11 kwietnia w Toronto Star będzie można znaleźć na stronie www.1996davenport.com

 

 

 

Komentarze są wyłączone.

Send this to friend